Rio 2016. Mikołajczyk i Naja: Nigdy nie byłyśmy tak mocne [ROZMOWA]

Paweł Hochstim, Przemysław Franczak, Rio de JaneiroZaktualizowano 
- Nasz trener stworzył wzorcową drużynę. Jeszcze nigdy nie byłyśmy tak mocne i tak przygotowane, jak do igrzysk w Rio - mówią Beata Mikołajczyk i Karolina Naja, brązowe medalistki w kajakarskim wyścigu K2 500 metrów.

Tak miało być?

Beata: Pewnie, że chciałyśmy złoty, ale przede wszystkim chciałyśmy mieć medal. I mamy. Już do nas dotarło, że ten medal jest nasz i nikt go nam nie zabierze. Wszyscy, którzy przyjeżdżają na igrzyska, a zwłaszcza ci, którzy stają na starcie w finale są mocni. Po przedbiegu wiedziałyśmy, że nigdy nie byłyśmy tak mocne i nigdy nie byłyśmy tak dobrze przygotowane. To, co z naszymi organizmami zrobił trener Tomasz Kryk to jest coś niebywałego. Piszemy piękną historię.

Karolina: Czy jest niedosyt? Może troszeczkę. Wiedzieliśmy, że nasza forma w tym czteroleciu była zdecydowanie największa. W przedbiegach i półfinale był pokaz naszej mocy. Dziś stanęłyśmy z takim nastawieniem, jak do treningu, żeby po prostiu przejechać dobrze. Tak tłumaczyłam sobie w głowie i Beacie, bo wiedziałyśmy, że nie wzniesiemy się ponad to, co wytrenowałyśmy. I dało to brązowy medal, chyba z większą przewagą, niż w Londynie. Cieszymy się, że cały czas jesteśmy w światowej czołówce.

Rok temu na Mistrzostwach Świata medalu nie było.

Karolina: Tak, ale wyjechałyśmy z tych mistrzostw z dużym spokojem, bo zeszły rok bardzo ciężko przepracowałyśmy, żeby zaprocentowało to w Rio de Janeiro. Wiedziałyśmy, że gdy w tym roku nieco odpuścimy to będzie dobrze. I jest.

Będziecie pływały razem do igrzysk w Tokio?

Beata: A czy wygramy w totka? Ja się cieszę, że w tym roku się nie połamałam i byłam w jednym kawałku, a Karolina nie musiała pływać z jakąś biedną kaleką.

Ale nie odpowiedziałyście na pytanie. Kiedy będzie decyzja na temat przyszłości?

Beata: Na razie jesteśmy na igrzyskach i żadnej decyzji nie będzie. Dziś nie wiemy, czy będziemy spały w hotelu przy torze, czy w wiosce olimpijskiej. A gdzie jeszcze wybiegać cztery lata do przodu.

Karolina: Nie rozmawiałyśmy jeszcze o tym, co dalej, po tym finale. Nie było okazji, by spokojnie porozmawiać z trenerem.

Beata: Musiałyśmy się przedzierać przez krzesełka, żeby się wyściskać z trenerem. Nakrzyczano na nas po drodze, ale co tam. To jest ojciec sukcesu.

O waszym teamie wiele osób mówi: wzorcowa drużyna stworzona przez trenera Kryka.

Beata: Tak, to jest prawda. Wzorcowa drużyna. To jeden z nielicznych trenerów w Polsce, którego wiedza i doświadczenie jest ogromne. Wielu trenerów w Polsce powinno się od niego uczyć.

Karolina: Stworzył schemat, który z roku na rok jest coraz bardziej dla nas zrozumiały. Ma bardzo dobrze poukładaną teorię treningów i stara nam się przekazać tę wiedzę. Chodzi o to, żeby nasz trening nie był bezsensowny, a żeby przynosił skutek. Czasem na treningu czujemy się, jak na studiach, bo płyniemy kajakiem i mamy wykładaną teorię sportu.

No i widać, że macie doskonałą atmosferę.

Beata: Są zawsze i lepsze dni, w każdym teamie. My rozumiemy, że one muszą być i to akceptujemy. Tak jak jest w rodzinie, w związkach, czy między rodzeństwem. Jeśli ktoś będzie to akceptował, a przede wszystkim szanował pracę swoją i innych to będzie dobrze.

Chciałybyście komuś zadedykować ten medal?
Karolina: Przede wszystkim całej naszej drużynie, od tego trzeba zacząć. 255 dni spędziłyśmy w tym sezonie ze sobą, poza domem. Na drugim miejscu rodzina, nasi mężczyźni, czyli te osoby, do których wracamy z obozów i nas wspierają. Dziękujemy również Ministerstwu Sportu i naszemu prezesowi Józefowi Bejnarowiczowi za stworzenie nam komfortowych warunków, choćby już tutaj na igrzyskach, gdzie nie musiałyśmy spać w wiosce olimpijskiej na kilka dni przed startem, bo dzięki temu nie musiałyśmy jechać półtorej godziny na tor. Dzięki temu mogłyśmy dzisiaj spokojnie pospać do szóstej, a nie musiałyśmy się zrywać o trzeciej. Ten komfort na pewno przekłada się później na centymetry, czy sekundy.

Ciężki był ten okres od igrzysk w Londynie?

Karolina: Bardzo ciężki. Trener cały czas nam powtarzał, że rok olimpijski będzie wyjątkowym rokiem, że wtedy odzyskamy świeżość. Wierzyłam, że tak będzie i tak było. Czułam się mocniejsza, dużo łatwiej było mi wytrzymywać treningi. W roku olimpijskim zawsze się wkłada sto procent siebie.

Do tej pory w roku przedolimpijskim najczęściej był wysyp medali.

Beata: W poprzednim roku trener mówił nam, że jedziemy po piąte, szóste miejsca, czyli po kwalifikację, ale będą to miejsca poza podium, bo jesteśmy w bardzo ciężkiej pracy. I rzeczywiście tak było, chociaż przyszły trzy czwarte miejsca i jedno srebro, więc i tak to był wyczyn ponad to, co on zakładał. Ja jeszcze siedem tygodni przed Mistrzostwami Świata złamałam nogę i było dużo strachu, czy zdobędziemy kwalifikację. Jak widać wszystko to co mówił się potwierdziło. Nie kłamał.

To jest porównywalne z grupą trenera Marcina Witkowskiego w wioślarstwie.

Beata: Trener Witkowski idzie w parze z trenerem Krykiem. Obydwaj dużo czasu ze sobą rozmawiają, gdy przygotowujemy się w Wałczu. Widać na torze, że wymieniają poglądy.

To są na razie polskie igrzyska kobiet. Panie mają pięć z siedmiu polskich medali.

Beata: No tak, dziewczyny na razie przewodzą. Kobiety, jak widać, to płeć piękna, ale i silna.

Wideo

Materiał oryginalny: Rio 2016. Mikołajczyk i Naja: Nigdy nie byłyśmy tak mocne [ROZMOWA] - Dziennik Łódzki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie