Rio 2016. Feyisa Lilesa zaprotestował przeciwko etiopskiemu rządowi. Teraz obawia się o swoje życie

Aleksandra Gersz AIP
Świat poruszyła historia srebrnego medalisty z Rio, etiopskiego biegacza Feyisy Lilesy, który po ukończonym biegu wykonał znak protestu przeciwko działaniom rządu Etiopii. W internecie zebrano już ponad 40 tys. dolarów, aby pomóc mężczyźnie znaleźć azyl za granicą. Sportowiec obawia się bowiem o swoje życie.

Do kontrowersyjnego zdarzenia doszło podczas niedzielnego maratonu na zakończonej już olimpiadzie letniej w Rio de Janeiro. Etiopczyk Feyisa Lilesa, który skończył bieg jako drugi, po przekroczeniu mety ułożył ręce nad głową w znak X. To znak protestu wykonywany przez Oromów - lud, który zamieszkuje tereny południowej Etiopii i północnej Kenii. W ostatnich miesiącach regularnie dochodzi bowiem do masowych aresztowań oraz prześladowań Oromów, którzy protestują wobec prób ich przesiedlenia. Brytyjska organizacja Human Rights Watch, która monitoruje przestrzeganie praw człowieka, podaje, że z rąk etiopskich służb zginęło już ponad 400 demonstrantów.

Lilesa, przedstawiciel Oromów, który ma w Etiopii żonę i dwoje dzieci, powiedział po zakończonym maratonie, że wykonany przez niego gest może kosztować go życie - informuje BBC. - Etiopski rząd zabija moich ludzi, więc angażuję się we wszelkie protesty, ponieważ Oromowie to moje plemię. Moi krewni są w więzieniu, a jeśli mówią o swoich demokratycznych prawach, są mordowani - mówił dziennikarzom srebrny medalista z Rio. Korespondent BBC z sąsiedniej Kenii Emmanuel Igunza powiedział, że Lilesa jest przedstawiany przez zagraniczne media jako najodważniejszy sportowiec na brazylijskiej olimpiadzie. Zaznaczył jednak, że teraz grozi mu życie na wygnaniu.

Rząd w Addis Abeba zaprzecza jednak, że Lilesa będzie ukarany za swój polityczny gest. Minister Informacji Getachew Reda powiedział BBC, że nie ma podstaw do aresztowania mężczyzny i zostanie on powitany jako bohater. Dodał również, że bliscy sportowca nie zostali aresztowani. Jednak mimo, że etiopska stacja telewizyjna EBC Channel 3 pokazała bieg, to potem ani razu nie wyemitowała już obrazów przedstawiających Lilesę przekraczającego metę i odbierającego medal. Bardziej skoncentrowano się na zwycięstwie Kenijczyka Eliuda Kipchogego.

Maratończyk nie wierzy zapewnieniom rządu i nie wyklucza zostania w Brazylii lub ucieczki do Kenii lub Stanów Zjednoczonych. Postanowili pomóc mu w tym internauci. Na crowdfundingowym portalu gofundme.com rozpoczęto zbiórkę pieniędzy dla poszukującego azylu sportowca, którego podziwia się za "nadzwyczajny heroizm". Organizator akcji, mieszkający w Kalifornii Solomon Ungashe, napisał na Facebooku, że początkowo planował zebrać 10 tys. dolarów, jednak ta kwota została przekroczona już w ciągu godziny. - Podnieśliśmy limit do 25 tys. dolarów i ta suma też została przekroczona w ciągu kilku godzin - dodał mężczyzna. Obecnie zebrano już ponad 44 tys. dolarów.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Rio 2016. Feyisa Lilesa zaprotestował przeciwko etiopskiemu rządowi. Teraz obawia się o swoje życie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie