Rezerwat wodny Pełcznica, istny raj tuż za miedzą

Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof M. Załuski
Udostępnij:
Napisać, że rezerwat przyrody Pełcznica to miejsce czarowne i unikatowe, to tak jakby nic nie napisać. Położony w sercu Kaszub, w odległości zaledwie kilkunastu kilometrów od Trójmiasta, sprawia wrażenie przestrzeni, w której czas nie istnieje. Albo że wskazówki boskiego chronometru zatrzymały się tu wkrótce po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia.

eziora zagubione w sosnowych, bukowych i dębowych borach, balsamiczny zapach bagiennej roślinności, magnetyzująca wilgoć torfowisk i szmer szuwarów, łąki żurawin i jagód pocięte piaszczystymi duktami, niespotykane nigdzie indziej gatunki zwierząt - to wszystko podpowiada, że przenieśliśmy się w inny wymiar czasoprzestrzeni… Tak zresztą jest nie tylko nad Pałsznikiem, Wygodą i Krypkiem. Tak jest na całych niemal Kaszubach. Jednak tu, w wodnym rezerwacie Pełcznica jest rzeczywiście bajecznie.

O powstaniu Kaszub krąży wiele fantazyjnych legend. Być może dlatego, że narodziny tak tajemniczej i zróżnicowanej geologicznie krainy, trudno sobie w sposób racjonalny wytłumaczyć. Jedno z kaszubskich podań przywołuje mit stworzenia i Pana Boga, który, kiedy już skończył swoje dzieło, zorientował się, że tworząc Ziemię, zapomniał o Kaszubach. Co gorsza, zobaczył, że przepastne wory, w których przechowywał góry, lasy, morza, doliny i wszystkie inne cuda natury, są już puste. Gdy jednak wywrócił je na lewą stronę, okazało się, że na dnie pozostało jeszcze sporo pięknych ostatków. I z nich właśnie powstała ta boska kraina.

Najwyższy obdarzył ją borami, jeziorami i rzekami, wydmami i morzem, klifami i piaszczystą plażą, dolinami i wzgórzami. Na koniec ulepił z gliny zwierzęta i ludzi… Ludzie okazali się jednak strasznie uparci. A zwłaszcza jeden z nich, który w nieskończoność zadręczał swego Stwórcę pytaniem: „A ka szuba?” Zniecierpliwiony Pan Bóg dał mu w końcu ową szubę. Człowieka zaś nazwał Kaszubą. I stąd też cała kraina przyjęła miano Kaszub. Tyle legenda…

Kaszubskie perły

Jadąc drogą wojewódzką 218 od strony Gdańska w kierunku Wejherowa, trzeba minąć Chwaszczyno, Bojano, Koleczkowo i Bieszkowice. Niespełna dwa kilometry za ostatnią z tych wsi skręcamy w lewo, w gęsty las mieszany. Kawałek dalej znajduje się parking. Stąd do jeziora Wygoda prowadzi zacieniona, miejscami piaszczysta droga długości około trzech kilometrów. Biegną nią szlaki turystyczne - piesze i rowerowe, m.in. czerwony „Szlak Wejherowski” PTTK wytyczony wzdłuż wschodniej granicy rezerwatu.

Rezerwat Pełcznica jest jednym z najmłodszych tego typu obszarów chronionych w województwie pomorskim. Wydzielony w roku 1999 zajmuje obecne powierzchnię 62,21 ha. Pełcznica, wraz z przylegającymi lasami - tworzącymi specjalny obszar ochrony siedlisk Natura 2000 - ma powierzchnię 253,06 ha. Cały ten obszar objęty jest ochroną czynną. Zarządza nim Nadleśnictwo Gdańsk, zaś nadzór sprawuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

W granicach rezerwatu leżą wspomniane już trzy jeziora: Pałsznik, Wygoda i Krypko - wszystkie otoczone szuwarami, torfowiskami i leśnymi zagajnikami. Najmniejsze - Krypko jest jeziorem dystroficznym, pozostałe dwa to tzw. jeziora lobeliowe, nazywane - z uwagi na unikatowe skarby przyrody - „perłami Pomorza”. Występujące zaledwie w kilku miejscach w Polsce poryblin kolczasty (Isoetes echinospora), poryblin jeziorny (Isoetes lacustris) oraz lobelia jeziorna (Lobelia dortmanna), to rośliny uważane za gatunki najcenniejsze. Prócz nich występują tu także: jeżogłówka pokrewna (Sparganium angustifolium) i wywłócznik skrętoległy (Myriophyllum alterniflorum). Niepowtarzalne są tu również ekosystemy torfowe, zawierające rzadko spotykane elementy flory torfowej, takie jak bagnica torfowa (Scheuchzeria palustris), czy turzyca bagienna (Carex limosa). Prócz nich pod ścisłą ochroną znajduje się trzynaście gatunków roślin naczyniowych (z 240 poznanych), trzynaście porostów oraz jeden gatunek grzyba. Unikatową faunę reprezentują natomiast dwa gatunki ważek: żagnica torfowiskowa (Aeschna subarctica elisabethae) oraz zalotka (Leucorrhinia albifrons) - obie umieszczone na polskiej czerwonej liście gatunków zagrożonych.

Toksyczne uwodzicielki

Pałsznik, Wygoda i Krypko stanowią ok. 2,5 proc. wszystkich polskich jezior lobeliowych o powierzchni większej niż jeden hektar. Takie zbiorniki w Polsce istnieją tylko na Pojezierzu Pomorskim, w Borach Tucholskich, na Równinie Charzykowskiej i Pojezierzu Kaszubskim. Wszystkie wyżłobił lodowiec, rozpadający się w okresie holocenu na drobniejsze bryły lodowe, topniejące pod wpływem ocieplenia klimatu. Rozpuszczające się fragmenty lądolodu stopniowo wypełniały wodą wgłębienia terenu, tworząc w ten sposób jeziora lobeliowe.

Nazwa tego rodzaju jezior pochodzi od rosnących w ich wodach roślin - lobelii jeziornych (Lobelia dortmanna), zwanych również stroiczkami wodnymi lub „carami”, jak nazwał je w balladzie „Świteź” Adam Mickiewicz. Te kwitnące delikatnymi, białymi lub bladoniebieskimi dzwoneczkami rośliny, są reliktem borealno-atlantyckim. Współcześnie lobelię można spotkać głównie w Ameryce Północnej. W Europie występuje w południowej części Skandynawii oraz sporadycznie w Wielkiej Brytanii, Belgii, w Niemczech i we Francji. W Polsce żyje wyłącznie na Pomorzu, w jeziorach lobeliowych. Co ciekawe, właśnie tutaj przebiega południowa granica zasięgu tego gatunku.

Stroiczka jest byliną wodną, rosnącą zazwyczaj przy brzegu na głębokości 10 do 30 centymetrów. Jej wiotki ukwiecony pęd potrafi wyrosnąć nawet 70 centymetrów ponad taflę jeziora. Najbardziej urzekająca jest w lipcu i w sierpniu, podczas kwitnienia. Jej piękno jest jednak zwodnicze, w swoich tkankach zawiera bowiem toksyczną lobelinę - substancję stosowaną w przeszłości jako środek o działaniu wymiotnym oraz pobudzającym ośrodek oddechowy, a także jako lek przeciwastmatyczny. Lobelina była również podawana palaczom, u których miała wywoływać torsje po zapaleniu papierosa.

Spieszmy się podziwiać

Obecnie roślina objęta jest ścisłą ochroną gatunkową. Mimo wpisania jej na czerwoną listę roślin narażonych na wyginięcie, lobelia jeziorna nie jest bezpieczna. Zagrażają jej bowiem wszelkie zanieczyszczenia jezior, w tym glony zarastające zbiorniki wodne. Wykopane przed laty w rezerwacie Pełcznica rowy melioracyjne spowodowały, że wody z torfowisk śródleśnych zaczęły spływać do jezior, w efekcie czego nastąpiło ich zakwaszanie, wzrost ilości glonów, zmiana koloru na brunatny i znaczny spadek przezroczystości wody. Ilustracją tego, jak obumiera jezioro, może być południowy brzeg Pałsznika - zbiornik sukcesywnie zarasta roślinami i drzewami, powoli przeistaczając się w bagniste torfowisko.

I właśnie po to, by opóźnić procesy degradacyjne i ostateczny kres epoki lodowcowej, na terenie Pełcznicy powstał wodny rezerwat. Spacerując wokół kaszubskich „pereł Bałtyku”, pamiętajmy, że wszystko, co tu widzimy, słyszymy i czujemy, może za rok, za dekadę lub dwie przestać istnieć… Dajmy naszym dzieciom i wnukom szansę przeżyć tę swoistą podróż w czasie, jaką daje wyprawa nad Pałsznik, Wygodę i Krypko.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jak żołnierz dawca ratuje ludzkie życie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie