Restauracja przy stoku nie dla... narciarzy. Jak tłumaczy się właściciel knajpy na Łysej Górze

Ewelina Oleksy
123rf
W restauracji u stóp Łysej Góry obowiązuje zakaz wstępu dla osób w butach narciarskich. Władze Sopotu uważają to za absurd.

Absurd. To jedyne słowo, jakim opisać można zasady obowiązujące w Restauracji Sabat u stóp Łysej Góry w Sopocie, czyli trójmiejskiej mekki dla miłośników sportów zimowych.

O kuriozalnym zakazie, na swoim facebookowym profilu, napisał ostatnio prezydent Sopotu Jacek Karnowski:

„ Ale jaja! Skuszony zdjęciami ruszyłem dziś na narty. Po kilku podejściach i zjazdach udałem się na zupkę... i tu napis, a portier informuje: w butach narciarskich nie wolno. Od ponad 30 lat jeżdżę na nartach i jeszcze nigdy nie widziałem, jak ktoś robi tak interes na narciarzach. Widać trzeba w umowy na plaży wpisać, że na boso nie wolno”- obruszył się Karnowski. A pod wpisem, który zyskał ponad 160 polubień, ruszyła lawina komentarzy.

Ale jaja !!!Skuszony zdjęciami ruszyłem dziś na narty...po kilku podejściach i zjazdach udałem się na zupkę ...i tu...

Posted by Jacek Karnowski on 17 stycznia 2016

Wśród nich np. takie, by wzorem Łysej Góry do Bałtyku nie wpuszczać w kostiumach kąpielowych albo by pod Łysą Górą otworzyć wypożyczalnię balerinek dla pań i lakierek dla panów.

- Też doświadczyłem tego zakazu wstępu w butach i nadziwić się nie mogę. Gdybym mógł rozgrzać się herbatką, wykupiłbym kolejny karnet, zostałbym dłużej na stoku. Pozdrawiam właścicieli - napisał w komentarzu pan Tomasz z Gdyni.

Prezydent Jacek Karnowski podkreślił z kolei, że knajpa była wydzierżawiona od miasta właśnie z myślą o narciarzach.

- Widać trzeba tam dać plac na konkurencję- stwierdził prezydent Sopotu.

Poprosiliśmy właściciela restauracji przy Łysej Górze, żeby wytłumaczył nam, dlaczego do lokalu nie wolno wchodzić w butach narciarskich. Ten jednak nie chciał z nami rozmawiać i nie krył zdenerwowania zadanym pytaniem. -Szuka pani ciekawostek?! Nie będę podtrzymywał tego tematu- usłyszeliśmy w słuchawce telefonu. - Jest wyraźny napis w tej sprawie, a narciarze są tylko dwa tygodnie w roku. Nie jestem zainteresowany rozmową - stwierdził restaurator i się rozłączył.

Sopocki Urząd Miasta zapowiada jednak, że podejmie w tej sprawie interwencję.

- Jasny przekaz co do absurdu tej sytuacji trafił już do najemcy obiektu. Z inicjatywy prezydenta Jacka Karnowskiego w niedalekiej przyszłości odbędzie się spotkanie z dzierżawcami, którzy, mamy nadzieję, wycofają się z tego niezrozumiałego pomysłu- informuje „Dziennik Bałtycki” Anna Dyksińska z Biuro Promocji i Komunikacji Społecznej w sopockim magistracie.

ewelina.oleksy@polskapress.pl

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
patriota

Popieram restauratora!

P
Polacy

Zgadzam się z właścicielem restauracji, powinni zmienić obuwie które wnosi dużo śniegu i błoto. ... proponuje umyć nogi w śniegu i wejść na bosaka...

s
sopocianka

zignorowac wlasciciela przybytku, normalny przedsiebiorca , powinien przydluzyc godz, otwarcia lokalu, temu widocznie nie zalezy. MA INNE DOCHODY??????

M
Miłosz

Lepiej niech Karnowski zajmie się czymś poważniejszym, np. nieodśnieżonym Sopotem. Zadbanie o czystość chodników na monciaku to za mało! A dlaczego mamy tak koślawy chodnik przed perłą sopockiej architektury, tj. nowym dworcem PKP? Może tam by się el presidente udał!

Dodaj ogłoszenie