Reprezentanci Polski po awansie do ćwierćfinału są szczęśliwi, ale i poobijani

Rafał Musioł, Remigiusz Półtorak z La BauleZaktualizowano 
Polacy pokonali Szwajcarów po rzutach karnych.
Polacy pokonali Szwajcarów po rzutach karnych. Damian Kosciesza/Polska Press
Reprezentacja Polski wróciła do swojej bazy w Le Baule i jest z tego powodu szczęśliwa. Po wyeliminowaniu Szwajcarii piłkarze są jednak bardzo poobijani. Do czwartkowego starcia z Portugalią w Marsylii powinni dojść do siebie.

Witamy ponownie w La Baule i nie ukrywamy, że cieszymy się z tego spotkania – mówił do dziennikarzy rzecznik kadry Jakub Kwiatkowski. Radość była oczywiście spowodowana faktem, że dzięki zwycięstwu nad Szwajcarią reprezentacja przedłużyła swoją rezerwację w La Baule co najmniej o tydzień. Satysfakcję mają też kibice – piłkarzy powracających z St. Etienne witała pod hotelem rekordowa liczba kibiców.

Bohaterowie są jednak nie tylko zmęczeni, ale i poobijani. Sporo pracy ma więc sztab medyczny kadry.

– To był twardy mecz, ale nie jest najgorzej, w każdym razie nie widać żadnych poważniejszych problemów i wszyscy będą gotowi na ćwierćfinał z Portugalią – ocenił lekarz kadry Jacek Jaroszewski. – Oprócz kilku naprawdę drobnych zdarzeń, o których nie ma sensu mówić, dwa były isotne. Arek Milik doznał skręcenia stawu skokowego, na szczęście niepełnego, więc szybko dojdzie do siebie. Bardzo groźnie wyglądał z kolei faul na Robercie Lewandowskim. Skończyło się na delikatnym stłuczeniu śródstopia, więc można mówić o sporym szczęściu.

Sam Milik przyznał, że z jego stawem skokowym jest lepiej z godziny na godzinę.

– Miałem już kilka urazów tej kostki, a to jest tak, że im ich więcej tym krócej się je leczy. U mnie też zmniejsza sie ból, obrzęk schodzi szybko więc jestem dobrej myśli – poinformował wychowanekRozwoju Katowice.

Do gry będzie też już gotowy Bartosz Kapustka, który spotkanie ze Szwajcarią oglądał z ławki rezerwowych, pauzując za żółtą kartkę.

– I był to dla mnie najtrudniejszy mecz na tym turnieju. – Gdy były groźne sytuacje pod nasżą bramką aż się cały trząsłem – opowiadał piłkarz Cracovii. – To trudne mieć świadomość, że nie możesz wejść na boisko, żeby pomóc drużynie...
Adam Nawałka niedzielę i poniedziałek przeznaczył głównie na regenerację sił piłkarzy.

– Trenują ci, którzy grali mniej albo wcale. Reszta ma do dyspozycji pełny pakiet odnowy, będą też spędzać czas aktywnie, na rowerach, czy grając w golfa – wyjaśnił dyrektor reprezentacji Tomasz Iwan. – Mecz z Portugalią poprzedzą więc dwa normalne treningi, ale będzie też sporo odpraw taktycznych. Na pewno wszyscy będą znakomicie przygotowani.

Nad kondycją zawodników czuwają fizjoterapeuci i specjaliści od przygotowania fizycznego. – Cały czas monitorujemy zawodników i wyniki ich badań. Dużą rolę przykładamy do bezpośredniej komunikacji z nimi, podpierając się szczegółowymi danymi, na przykład tym, ile minut spędzili na boisku w całym sezonie. Niczego nie zaniedbujemy i to przynosi dobre efekty – tłumaczył Remigiusz Rzepka.

Sami kadrowicze przyznają, że zmęczenie jest niwelowane przez świadomość, w jakim miejscu tego turnieju już się znaleźli.
– Nie ma co ukrywać, że jesteśmy dumni z tego, co już udało nam się osiągnąć – mówił wprost Milik. – Ale nie chcemy na tym poprzestać i szykujemy się na Portugalczyków tak samo, jak na wcześniejszych rywali.

Milik zdobył na tych mistrzostwach jednego gola – z Irlandią Północną. Ma też jednak na koncie sporo zmarnowanych znakomitych okazji.

– Myślę, że przede wszystkim brakuje mi spokoju w sytuacjach podbramkowych i trochę szczęścia. Tak to już bywa, że czasami piłka wpada do siatki po każdym kopnięciu, a potem coś się zacina – analizował napastnikAjaxu Amsterdam. – Najważniejsze jest jednak dobro całej drużyny, a daję jej z siebie wszystko. Wygrywamy, więc wszyscy czujemy wspólnie radość. Na pewno mogłem mieć już kilka goli, ale liczy się to, że jesteśmy w ćwierćfinale. Ato naprawdę fajny wyczyn. Na tych mistrzostwach nie ma już kilku dobrych drużyn, na przykład Szwajcarzy też rozegrali autentycznie dobre spotkanie, a wracają do domu...

Walkę o półfinał kadrowicze stoczą w czwartek w Marsylii (początek meczu o godzinie 21).

– Wcześniej nie zastanawialiśmy się, na kogo trafimy zapewnił Kapustka.

– Po powrocie do hotelu zdążyłem zobaczyć dogrywkę Portugalczyków z Chorwatami, ale niewiele tam się działo. Byli wyraźnie zmęczeni, ale jednak wygrali. Dla nas to dobrze, że też spędzili na boisku pół godziny więcej – dodał Milik. – Zmierzymy się z rywalem bardzo groźnym, trzeba będzie uważać zwłaszcza na ich kontry. Lubią się cofnąć i nagle z nich zaatakować. To trochę tak jak my. Czeka nas kolejny ciekawy mecz.

Polski bank informacji już działa. Sztab Nawałki otrzymał już raport, po którym Portugalczycy nie będą mieli żadnych tajemnic.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Reprezentanci Polski po awansie do ćwierćfinału są szczęśliwi, ale i poobijani - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nn@

Powinni być szczęśliwi.Nic nie pokazali i awansowali.Poza chamskim zachowaniem na boisku po meczu nic nie pokazali.

Dodaj ogłoszenie