Remigiusz Dróżdż: Hotelarze w Trójmieście nie do końca są zadowoleni

RedakcjaZaktualizowano 
Remigiusz Dróżdż, prezes zarządu Polskiej Izby Turystyki Oddział Pomorski w Gdańsku
Remigiusz Dróżdż, prezes zarządu Polskiej Izby Turystyki Oddział Pomorski w Gdańsku Archiwum
Z dr. Remigiuszem Dróżdżem, prezesem zarządu Polskiej Izby Turystyki Oddział Pomorski w Gdańsku, rozmawia Kazimierz Netka

Jak Pan ocenia przygotowanie pomorskiej bazy hotelowej do przyjęcia gości i kibiców na Euro 2012?
Jest dobrze. Organizator, czyli UEFA, wymaga od miasta na każdy mecz 1400 miejsc dla rodzin UEFA w hotelach o najwyższym standardzie, czyli cztero- i pięciogwiazdkowych. Takich ofert nam nie brakuje. Pozostałymi miejscami noclegowymi UEFA się nie interesuje.

Nie zabraknie miejsc dla kibiców? Czerwiec to także początek sezonu turystycznego, więc do Gdańska będą przyjeżdżać także inni goście, wycieczki...
Na pewno miejsc nie zabraknie. Mamy ich więcej niż może przyjechać gości, zainteresowanych wynajmowaniem pokoi. Może się też tak zdarzyć, że niektóre obiekty nie zostaną w pełni wykorzystane. Właściciele nie osiągną więc oczekiwanych przychodów.

Skąd takie przypuszczenia? Przecież trudno kiedykolwiek się spodziewać większej liczby gości niż w czerwcu 2012 roku, podczas tak popularnej i wywołującej olbrzymie zainteresowanie imprezy, jaką jest Euro 2012?
Tak stało się między innymi w Niemczech, Portugalii, gdzie obiekty noclegowe w dużej części nie zostały wykorzystane. Czerwiec jest miesiącem ciepłym, a kibice są ludźmi przeważnie młodymi. Bardzo więc prawdopodobne, że nie będą u nas korzystali z płatnych noclegów. Spędzą noce w pubach, parkach, na plażach, w ogródkach różnego typu. Takie postępowanie kibiców spowodowało, że wiele obiektów w Portugalii, Niemczech splajtowało, zostało zamkniętych lub zmieniło swe funkcje. Nie uzyskały bowiem wpływów pieniędzy, na które liczyli.

Może kibicom nie odpowiadał standard miejsc do spania i dlatego ich nie wynajmowali? Czy nasze obiekty spełnią ich oczekiwania?

Oczywiście, nasze hotele oraz inne obiekty noclegowe, przygotowywane z myślą o przybyszach na Euro, są o standardzie europejskim. Trzeba zaś pamiętać, że na obejrzenie meczu, łącznie z czasem wejścia na stadion, zajęciem miejsc i opuszczeniem obiektu, kibice poświęcą zaledwie kilka godzin. Musimy się liczyć z tym, że wkrótce po imprezie wielu z nich natychmiast zechce wrócić do siebie.
Przecież dokonywane są rezerwacje miejsc. One gwarantują, że hotele będą miały klientów...
Wcale nie. Nawet UEFA, rezerwując miejsca dla swej "rodziny", nie daje pewności właścicielom obiektów, że wszystkie pokoje, które zamówiła, wykorzysta.

Mówi się o konieczności przygotowania miejsc w akademikach. Chyba nie ma takiej potrzeby?
Uczelnie wcale tak huraoptymistycznie do tego nie podchodzą. Możemy domy studenckie przygotować do Euro, ale co będzie, jeżeli kibice nie przyjadą albo nie zechcą tam nocować? Kto poniesie koszty? Nie ma firmy, która poza TUI podpisze umowę. Jednak nawet podpisanie takiej umowy nie daje gwarancji zapłaty. Hotelarze wcale nie są usatysfakcjonowani.
Wydaje się, że w Pomorskiem niektóre obiekty noclegowe budowano właśnie zmyślą o Euro 2012. Czy mogą one nie mieć klientów podczas rozgrywek?
Nie powinniśmy liczyć na to, że podczas mistrzostw zarobimy duże pieniądze na kibicach. Wprost przeciwnie. Z doświadczeń austriackich wynika, że w czasie, kiedy odbywały się mistrzostwa w tym kraju, w miastach, gdzie rozgrywano mecze, zanotowano dość duży spadek przyjazdu zwykłych turystów. Ten spadek sięgnął nawet 15-20 procent.

Dlaczego nie przyjechali?
Bali się turystów sportowych. Nie chciałbym, żeby ta sytuacja powtórzyła się w Polsce. O takich zagrożeniach musimy jednak pamiętać.

Czy w związku z tym nie jest u nas za dużo hoteli?
Może się okazać, że ci właściciele obiektów, którzy liczyli, że podczas mistrzostw będą mieli duże obłożenie, czyli wypełnione hotele, nie osiągną tego, czego się spodziewali. Kto zaś budował hotel z myślą wyłącznie o Euro, i nie brał pod uwagę innych aspektów, może się rozczarować. W opłacalności branży hotelarskiej najważniejsze są trzy atuty, dotyczące obiektu: lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja.

Niektórzy obawiają się, że hotele zostaną przez kibiców zniszczone...
Trzeba się z tym liczyć, ale należy brać pod uwagę także inne, o wiele znaczniejsze niebezpieczeństwo. Chodzi o zamachy terrorystyczne.

Dlaczego powinniśmy się tego obawiać?
Hotele są ostatnio celami takich ataków. A podczas imprez sportowych do takich zdarzeń już w przeszłości dochodziło.

Jak więc właściciele hoteli powinni się przygotowywać do takich ewentualnych zagrożeń?
Już w zeszłym roku, podczas Gdańskich Targów Turystycznych, zorganizowałem spotkanie, które było poświęcone takim problemom. Mówiłem wówczas o szeroko rozumianych zagrożeniach terrorystycznych w związku z Euro. Po tym spotkaniu Urząd Marszałkowski rozpoczął szkolenia hotelarzy. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo przygotowały specjalny program dla właścicieli oraz zarządców obiektów. Zabezpieczenie przed atakami terrorystycznymi jest bardzo ważne dla osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w hotelach.

Gdzie mogli lub mogą się tego nauczyć?
W dwóch uczelniach w Trójmieście już kilka lat temu wprowadziliśmy zajęcia na ten temat. Nazwa tego przedmiotu wykładowego brzmi: bezpieczeństwo w hotelarstwie.

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie