Rejsy po gospodarce. Potrzeba ekonomii

Piotr Dominiak, ekonomista
Byłem bardzo zaskoczony, gdy w środowy wieczór do winoteki w hotelu Sheraton o godzinie 23 przyszło chyba ponad 100 osób, by dyskutować na temat: "Do czego potrzebna jest nam ekonomia?". Stłoczeni w niewielkiej salce ludzie stali w środku nocy ponad 2 godziny, słuchając debaty na ten pozornie nudny temat.

Miałem przyjemność być jednym z panelistów, obok profesorów Marka Belki i Michała Kleibera, byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, premiera Citibanku Sławomira Sikory, Adama Czyżewskiego z NBP. Pewnie każdy z nas nie raz zadawał sobie pytanie, zawarte w tytule panelu. Ja przez lata wypracowałem wiele wariantów odpowiedzi na to pytanie. Mniej lub bardziej intelektualnie ambitnych. I nie mam złudzeń, bym kiedykolwiek przekonał większość. Bo ekonomia nie daje prostych, jednoznacznych odpowiedzi, na proste, nurtujące nas pytania. Co więcej, jakże często różni ekonomiści odpowiadają na te same pytania całkowicie odmiennie. Trudno się w tym połapać.

Najwybitniejsza kobieta-ekonomistka w XX wieku - Joan Robinson pisała, że ekonomii warto się uczyć choćby tylko po to, by nie dać się omamić ekonomistom. Święta prawda. Dodaję zawsze jeszcze: politykom, mediom i (może przede wszystkim) - pseudo-ekonomistom.

Współcześnie, zawdzięczamy to głównie internetowi, rozmaite pseudo-teorie, dziwaczne poglądy i opinie rozpowszechniają się bardzo szybko. I jeśli dają proste recepty na rozwiązanie nurtujących nas problemów gospodarczych, wiele osób im ulega.
Czy osoby znające choćby podstawy ekonomii dałyby się złapać na obietnice wielkich zysków twórcom piramid finansowych czy instytucji typu Amber Gold? Czy tak wielu wyborców (nie tylko w Polsce) skłonnych byłoby głosować na populistycznych polityków, obiecujących szybkie, efektywne i sprawiedliwe rozwiązania wszelkich bolączek gospodarczych?

Z ekonomią jest trochę tak, jak z medycyną. Wszyscy się na tych dziedzinach znają, bo niemal wszyscy czasami chorują i, chcąc nie chcąc, stykają się też z gospodarką. Mamy własne doświadczenia, co daje nam podstawy do mniemania, że potrafimy oceniać propozycje sensownie i podejmować właściwe decyzje. A jednak wierzymy w cudowne leki na wszystko, błyskawiczne i niekłopotliwe sposoby odchudzania i… lokujemy pieniądze tam, gdzie oferują nam nadzwyczajne korzyści bez ryzyka. Tak jak w medycynie, w ekonomii ubiera się czasem owe koncepcje i recepty w "naukowe" teorie. I łatwiej je wtedy kupujemy.

W narodzie funkcjonują najróżniejsze pomysły ekonomiczne. Deirdre McCloskey nazywa to "ersatz economics", Paul Krugman - "airport economics", a znając powszechną elokwencję taksówkarzy, moglibyśmy też użyć określenia "taxi economics". Czy solidnie wykształceni ekonomiści powinni walczyć z takimi ekonomiami? Z pewnością tak. Również, a może przede wszystkim ci, którzy uczą.

A z drugiej strony, co także wydaje mi się istotne, nie oczekujmy od ekonomii zbyt wiele. Uczestnicy nocnej dyskusji zadawali wiele pytań bardzo praktycznych, oczekując naukowo uzasadnionych odpowiedzi. Czy wybór między ZUS i OFE można rozstrzygnąć na gruncie naukowej teorii? Czy o dostępności kredytów decyduje teoria? Czy polityka monetarna jest zawsze oparta na jakiejś teorii? Nie, ekonomia jako nauka nie rozstrzygnie za nas wszystkiego, nie zdejmie ryzyka z naszych działań. Ale powinna chronić nas przed grubymi błędami, uleganiem iluzjom i skłaniać do refleksji.
Warto o tym rozmawiać? Frekwencja na nocnej dyskusji jest dobrą odpowiedzią.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
pociota

Strażnik łoża-EUNUCH

t
technik-ekonomistka.

Wojny walutowe! Dolara do juana. Widmo parytetu złota-reżimu. Richards wszystko upraszcza, platyna lub pallad, srebro mogą być dobrą in...Pozdrawiam.

J
JAŚ

ŚWIAT EKONOMI JEST WSZĘDZIE; TYLKO POJĘCIE RÓŻNORAKIE: PRYMITYWNE, POWSZECHNE, NAUKOWE ORAZ POLITYCZNE. W STANACH ZJEDNOCZONYCH AMERYKI WYDANO NOWE 100 DOLARÓW, NIE DO PODROBIENIA. W POLSCE BĘDZIE NOWE 500 ZŁOTY, Z KRÓLOWĄ JADWIGĄ. KOCHAM ŚWIEŻE BILONY, KOLEGA MÓWI UŻYWAJ KARTY PŁATNICZEJ; A JA I TAK Z TYM BILONEM CZUJE SIĘ PEWNIEJ. A JAKBY PLATYNKĄ TO CAŁKIEM FAJNIE...

s
szekla

Profesor stosuje kanon mędrca europejskiego, "nie umniem , ale muszem"

K
Krytyk

Prof. Dominiak rzecze:
"Joan Robinson pisała, że ekonomii warto się uczyć choćby tylko po to, by nie dać się omamić ekonomistom. Święta prawda." no i tu całkowicie zgadzam się z J. Robinson ale już nie z prof. Dominiakiem, który np. porównuje ekonomię z medycyną pisząc: "Wszyscy się na tych dziedzinach znają,...". A dlaczego nie porównuje ekonomii np. z fizyką toć przecież wszyscy np. wiedzą, że wyżej nosa nie podskoczysz! I tak można sobie porównywać i porównywać tyle tylko po co? Żeby się ośmieszać - komu na tym zależy?
Prof. Dominiak pisze: "...nie oczekujmy od ekonomii zbyt wiele.", to prawda ale od ekonomistów oczekujemy więcej prawdy, rzetelności, ...
a nie koniunkturalizmu, służalczości ... itd, itp . Ekonomiści wiedzieli np. że obecny kryzys zbliżał się nieuchronnie ale zabrakło im siły woli ale też i uczciwości aby uprzedzająco o tym głośno powiedzieć!

P
Polihistor

Powstaje tylko istotne pytanie.
Skąd wziąć ekonomistów?
Znam - osobiście i z mediów - liczne osoby, które się za takowych podają, sensu ekonomii nie rozumiejąc ani w ząb.

Dodaj ogłoszenie