Rejsy po gospodarce. Po co?

Piotr DominiakZaktualizowano 
Piotr Dominiak
Piotr Dominiak archiwum db
W nauce zadajemy wiele pytań. Chcemy wiedzieć, jak przebiegają różne procesy, jakie są przyczyny, jak można zmierzyć rozmaite rzeczy itd., itp. W biznesie podobnie. Pytania: jak? ile? kiedy? I poszukiwanie na nie odpowiedzi są codziennością. I w jednej i w drugiej są pytania uważane za najtrudniejsze. Z reguły zaczynają się od słówka „dlaczego”. Przeważnie odpowiedzi na nie ani nie są proste, ani satysfakcjonujące pytającego.

Chyba jeszcze trudniejsze bywają pytania zaczynające się od „po co”. Wielu naukowców pomija je milczeniem, uznając za nienaukowe. Czyni tak m.in. znaczna część ekonomistów. Nie należą do nich m.in. profesorowie Paul Dembiński i Jerzy Hausner. Na niedawnej konferencji „Ekonomia - Kultura - Wartości” na Politechnice Gdańskiej starali się wraz z filozofem profesorem Edwardem Skidelskym przekonać słuchaczy, jak bardzo owo „po co?” jest ważne. Każdy z innej perspektywy stawiał przed nami to pytanie. Po co pracujemy? Po co nam czas wolny? - to Skidelsky. Po co prowadzimy naszą firmę, po co działa nasz biznes? - Hausner. Po co nam rynki finansowe? Po co spekulacje przy pomocy najrozmaitszych skomplikowanych instrumentów? - Dembiński.

Już sam fakt, że takie pytania są zadawane przez znakomitych naukowców z różnych stron: Fryburga, Krakowa, Exeter jest znakiem naszych czasów. Może to jeszcze nie przełom w myśleniu o gospodarce, ale istotny krok ku zmianie. Kryzys 2008 roku zmusił do wysiłku intelektualnego tych mających bardziej otwarte umysły profesorów i biznesmenów. Proste zasady typu: rynek ma zawsze rację; zysk decyduje o sukcesie; pieniądz jest najważniejszy; co nie zabronione jest dozwolone; każda regulacja przez państwo jest zamachem na wolność i wiele tym podobnych stwierdzeń zaczynają powolutku uchodzić za prostackie.

W ekonomii od dziesiątków lat trwa spór o to, czy ma ona tylko świat opisywać, pomagać zrozumieć, jakim on jest, czy też ma próbować wskazywać, jakim ten świat (gospodarczy) powinien być. W „spokojnych” czasach, gdy wszystko kręci się jako tako, bez większych tarć, opis zdaje się nam wystarczający. Jednak gdy tylko coś zaczyna zgrzytać i sypać się, pytania typu „po co”, „komu/czemu powinno to służyć” stają przed nami jak wyrzuty sumienia.

Ekonomia i gospodarka pozbawione wartości wcześniej czy później stają się jałowe. Modele matematyczne pomagają w wyjaśnieniu wielu kwestii, ale bardzo rzadko pozwalają zrozumieć „dlaczego”. „Po co” to świat wartości, matematyka tu na wiele się nie zda. Świat biznesu, tak jak i świat akademickiej ekonomii, z trudem, a przede wszystkim z niedowierzaniem przyjmują potrzebę pytania samych siebie „po co?”. Tym bardziej optymizmem napawa fakt, że na wspomnianej konferencji było tak wielu przedsiębiorców i managerów. Chyba coś się zmienia.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
patient patient

Po co?
Odpowiedź jest bardzo prosta - w 98% - żeby żyć. Płacić rachunki, które bez opamiętania wystawia się w imię wiary w cytowane "proste" sposoby na ekonomię. Tyle że prostotę od prostactwa dzieli trudna (dla niektórych) określenia granica. Pozostałe 2%, również po to aby żyć. Co raz to lepiej, dłużej i wygodniej. Wydzierając środki pozostałym. Co raz sprytniej, efektywniej i skuteczniej. A przynajmniej tak się im wydaje.

j
j...

Wrzuty Sumienia! Coś nabroił -Faktycznie...

Dodaj ogłoszenie