Rejsy po gospodarce. Nie zepsuć

Piotr Dominiak
Piotr Dominiak
Piotr Dominiak archiwum db
Stopa bezrobocia rejestrowanego spadła do poziomu jednocyfrowego (9,6 proc.). W ciągu 12 miesięcy ubyło prawie 270 tysięcy osób bez pracy. I chociaż wiemy, że rejestry bezrobotnych nie oddają całej prawdy o skali problemu, to ostatnie dane są potwierdzeniem spadkowego trendu.

Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), które prowadzone są wg tej samej metodologii w bardzo wielu krajach wskazują na taką samą tendencję. W III kwartale wg BAEL stopa bezrobocia wyniosła 7,1 proc., podczas gdy przed rokiem kształtowała się na poziomie 8,2 proc. Te badania ekonomiści traktują jako lepiej odzwierciedlające sytuację na rynku pracy. Według nich przy spadającym bezrobociu spadła wyraźnie (o 200 tys.) w stosunku do II kwartału liczba osób biernych zawodowo. To istotna wielkość, bo osób biernych mamy w Polsce około 13,5 mln. Są to ludzie w wieku produkcyjnym, którzy nie pracują i nie szukają pracy (czyli formalnie nie są zaliczani do bezrobotnych). W efekcie zwiększyła się w tym czasie aktywność zawodowa Polaków, osiągając 56,4 proc. To nadal niski wskaźnik w porównaniu do większości krajów europejskich. Wzrósł też wskaźnik zatrudnienia. Do dobrej sytuacji jeszcze trochę, a może nawet niektórzy powiedzą, że sporo, nam brakuje. Trudno jednak zaprzeczyć, że jest lepiej niż było.

Nowy rząd zapowiada wiele działań, które mają nas zbliżyć, jeśli nie do ideału (nie bardzo wiadomo, jak on mógłby wyglądać), to stanu, który zadowalałby ogromną większość społeczeństwa. Czy tak się stanie, zobaczymy po kilkunastu miesiącach. Na razie dostrzegam pewną schizofrenię, nie tyle w decyzjach gospodarczych, bo na te za wcześnie, ile w zapowiedziach. Między tym, co mówi premier Beata Szydło, i tym, co powiedział w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” wicepremier Mateusz Morawiecki, jest znaczny rozziew. Wolałbym, żeby to Morawiecki prowadził politykę gospodarczą. Czy tak się stanie? Wątpię. Bardziej prawdopodobne jest to, że jeśli nie teraz, to po następnym takim wywiadzie lider PiS podziękuje mu i pożegna. Pewnie bez żalu, bo pewnie to nie on rekomendował go na to stanowisko.

Rynek pracy jest bardzo czułym mechanizmem. Wszelkie wątpliwości co do kierunków polityki szybko przenoszą się na to, co dzieje się z bezrobociem, zatrudnieniem itd. Bo rynek to przecież ludzie - pracodawcy oferujący miejsca pracy i ci, którzy są zatrudnieni lub chętni do pracy. Pracodawcy pilnie śledzą zapowiedzi polityków. Oby generowane przez tych ostatnich sygnały nie zahamowały działań kreujących nowe miejsca pracy. Decyzje w tym zakresie są silnie determinowane przez oczekiwania. Jeśli się je nadmiernie rozdmucha, mogą pojawić się efekty krótkookresowe. Ale kiedy pracodawcy się zorientują, że obietnice i zapowiadane programy nie są realizowane, szybko zmienią swoje nastawienie. I tendencje na rynku pracy się odwrócą.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jeremi

NIE-nie-nie-nie, tędy droga. Módlmy się o łaskawy panie, wytyczać drogę przez wybrany lud. Oświeć umysły światłych nauczycieli, by obrać kurs na Kurskiego w kulturze. Zdrowaś.....

j
j

Nie skomentować Stanisławskiego.

P
Polihistor

Radzę więc wyzbyć się obaw.
Uczciwi i kompetentni ludzie dobrej woli, a takich ma PiS, z pewnością naprawią, cokolwiek naprawić można.
Jako ekonomista wie Pan bowiem -mam nadzieję! - że są rzeczy, które odwrócić jest niesłychanie trudno.
Jako ekonomista powinien Pan jednak również wiedzieć - i niepokoi mnie, że sprawia Pan takie wrażenie, jakby nie wiedział - iż jednocyfrowe bezrobocie w Polsce jest wierutnym łgarstwem. Wynik ten bowiem jest rezultatem straszliwego upływu krwi, jakim jest wymuszona emigracja zarobkowa. Nie więc się z czego cieszyć, ale pracować trzeba nad tym, by - naprawdę, a nie na papierze tylko rozwijająca się - gospodarka dała godziwe zatrudnienie wszystkim chętnym. Nadzieję na to stwarza PiS. Wystarczy, że nie będzie się mu przeszkadzać, także drogą siania przedwczesnego i nieuzasadnionego zwątpienia.

Dodaj ogłoszenie