Edukacja, egzaminy, testy próbne
    TESTY GDAŃSKIEGO WYDAWNICTWA OŚWIATOWEGO

    Przygotuj się z nami do TESTU ÓSMOKLASISTY 2018/2019!

    Rozwiń
    Edukacja, egzaminy, testy próbne
    Zwiń

    Przygotuj się z nami do TESTU ÓSMOKLASISTY 2018/2019!

    Sprawdź, co może pojawić się na egzaminach!

    Rejsy po gospodarce: Kłopot z jawnością

    Rejsy po gospodarce: Kłopot z jawnością

    Piotr Dominiak, ekonomista

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Gospodarka rozwija się dobrze. Media trąbią o tym na okrągło. Nic więc dziwnego, że rosną żądania płacowe. Wzmacniają je ostrzeżenia o coraz szybciej rosnących cenach.
    Wzrost płac nie jest równomierny. To normalne, ale trudne do zaakceptowania. Dziś rynek pracy winduje w górę wynagrodzenia w budownictwie, w sektorze informatycznym i telekomunikacyjnym i w kilku innych branżach, w których brakuje specjalistów. Popyt na pracę przewyższa podaż, więc rynek reaguje zgodnie z podręcznikiem ekonomii.

    Rynek stwarza też możliwości wzrostu płac w tych przedsiębiorstwach, w których wyniki finansowe są bardzo dobre.Tu jednak, nie zawsze, właściciele chcą się podzielić efektami z pracownikami. Nie chcą, czasem nie dlatego, że są pazerni. Starają się wykorzystać dobry okres do zgromadzenia środków na inwestycje, na przyszły rozwój.
    To mądra polityka, bo dobre czasy nigdy nie trwają wiecznie. Ale trudno też dziwić się pracownikom, że chcą uczestniczyć w podziale wypracowanych przez firmę korzyści. Celowo piszę o korzyściach wypracowanych przez firmę, a nie jej pracowników, jak twierdzą z reguły zatrudnieni.Dobre wyniki finansowe są czasem efektem lepszej pracy, czasem lepszej koniunktury. Port Gdynia jest dobrym przykładem.Czy jego pracownikom należą się podwyżki proporcjonalne do poprawy wyników przedsiębiorstwa? Nie przesądzam, stawiam tylko pytanie.

    A co z pocztą? Tu sytuacja odwrotna. Firma działa fatalnie, nie tylko wyniki o tym świadczą. Pracownicy słabo zarabiają, to fakt. Ale jak się im więcej zapłaci, to coś się zmieni?

    No i wreszcie budżetówka. Tu wzrost płac jest uzasadniony tylko koniecznością zachowania sensownych proporcji w stosunku do wynagrodzeń w innych sektorach. Czyli zależy od wyników całej gospodarki, wpływów z podatków itd.

    W każdym z tych przypadków informacje, że średnie płace rosną, na rynku pracy brakuje ludzi, sytuacja budżetu jest dobra i że nadchodzi inflacja, powodują wzrost roszczeń płacowych. Złośliwie można powiedzieć, że wszystkiemu winne są media. Dawniej ludzie siedzieli cicho, bo nic nie wiedzieli. Wychodzi na to, że jawność prowadzi do strajków i przysparza rządowi samych kłopotów. I jak tu sprawować władzę?

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo