Rejsy po gospodarce. Fiskus odetchnął

Piotr Dominiak, ekonomista
Piotr Dominiak
Piotr Dominiak
Miesiąc temu zmarł Krzysztof Habich. Legendarny weteran walki z polskim fiskalizmem. Po dwóch latach porzucił studia na Politechnice Warszawskiej i zajął się biznesem. Biznesem wszelakim. To było jeszcze w czasach PRL. Jak nastał nowy ustrój, Habich rozwinął skrzydła. Chyba najbardziej jego firmą był World Leasing.

Nagradzano go jako biznesmena, menedżera. Jego nazwisko figurowało w pierwszej setce najbogatszych Polaków. Do historii gospodarczej (to nie przesada) III RP wszedł jednak za sprawą swej totalnej wojny z fiskusem. Uważany był za najskuteczniejszego w wynajdywaniu luk w przepisach i obchodzeniu prawa. Chwalił się, że będąc bogatym, nie płaci właściwie podatków. Nic dziwnego, że nie tylko władze podatkowe, ale wiele innych instytucji państwowych próbowało go zniszczyć. Trudno oszacować liczbę toczących się przeciw niemu śledztw i spraw sądowych. Oskarżano go o wielomilionowe przekręty, narażanie Skarbu Państwa na kolosalne straty. Niemal ze wszystkich wychodził bez szwanku (choć nie sposób ocenić, na ile zapłacił za nie zdrowiem). Skazano go tylko raz, w sprawie (w porównaniu do innych) błahej. Dostał trzy lata. Siedząc, doradzał podobno współwięźniom - też z sukcesami. Jego majątek stopniowo topniał, bo oskarżenia odstraszały klientów. Byli wśród nich wybitni biznesmeni, aktorzy, ba - nawet państwowe firmy.

Ciekawostką są jego "relacje" z Witoldem Modzelewskim, który jako wiceminister finansów wprowadzał w Polsce VAT. Habich od początku jego (VAT-u) istnienia obrał sobie za cel główny walkę z tym podatkiem. Dla ministra Modzelewskiego był wrogiem nr 1. Po paru latach Modzelewski odszedł z rządu, założył własną firmę doradztwa podatkowego, czyli de facto przeszedł na drugą stronę barykady. W doradztwie podatkowym chodzi wszak o to, by klient zapłacił budżetowi jak najmniej. Modzelewski robi to skutecznie, choć nie wiem, czy skuteczniej niż Habich. Najśmieszniejsze jest to, że podobno w jednym z procesów Habich przedstawiał na swoją obronę ekspertyzy sporządzane przez Modzelewskiego. Cóż, wiemy, że punkt widzenia zależy od…

Fakt, że tak trudno było udowodnić Habichowi łamanie przepisów, jest spektakularnym przykładem komplikacji przepisów podatkowych. Pozorne ich szczegółowość i precyzja okazywały się z jednej strony wdzięcznym polem do interpretacji na korzyść podatnika, z drugiej ujawniały niskie kompetencje urzędników, prokuratorów, sędziów. Trudno się dziwić. Na wiosennym zjeździe Nowej Prawicy Habich mówił o lawinowym wzroście ustawowych regulacji. Z dekady na dekadę jest ich coraz więcej. Do tego nowelizacje i nowelizacje nowelizacji. Tylko prawdziwy pasjonat, a nie etatowy, sfrustrowany pracownik aparatu ścigania mógł się w tym połapać. Wiedza Habicha (pomijając aspekty etyczne i ewentualne łamanie prawa) była przeogromna. Nic więc dziwnego, że zapraszano go na wykłady na wyższe uczelnie. Nikt tak jak on nie potrafił pokazać absurdów różnych przepisów i regulacji. Do tego robił to bardzo barwnie.

Poglądy polityczne Habicha sytuowały go blisko Janusza Korwina-Mikkego. Z pewnością były skrajnie liberalne. Jego krytyka państwa, jako instytucji, która zamiast służyć wszystkim obywatelom, służy w istocie samej sobie, były z pewnością przejaskrawione. Ale tacy ludzie jak on (a także wspomniany Janusz Korwin-Mikke) są potrzebni. Bo wysyłane przez nich sygnały każą decydentom zastanowić się nad rozmaitymi pomysłami na naprawianie świata poprzez stanowienie kolejnych przepisów. Zwracają uwagę na konieczność refleksji nad relacjami pomiędzy regulacjami państwowymi a wolnością jednostek.
Jedno jest pewne - śmierć Krzysztofa Habicha oznacza, że Ministerstwu Finansów ubył jeden z najpoważniejszych przeciwników. Groźny, bo walczący otwarcie.

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
JAŚ
Ofiarą nie jest jednak Krzysztof Habich, ofiarami jesteśmy my, podatnicy. Przypadek Habich kompromituje państwo i stan prawa podatkowego w naszym kraju. Kiedy akta prokuratury sięgały 200 tomów, PO 200 stron każdy, prasa zaczęła zapominać o Habichu! Dzień z bajką -Lis i Kozioł widziany oczami Jean de Fontaine.
K
Krytyk
"bohatera" IV rozbioru RP, którego jak się dowiadujemy z tekstu prof. Dominiaka skazano zaledwie na trzy lata. Tak jakby to prof. Dominiak nie wiedział dlaczego i jak się robiło kariery finansowe w okresie transformacji.
Trudno jest porównywać i podziwiać kariery naszych bagsikopodobnych bohaterów do autentycznych i moralnie niekwestionowanych karier ludzi z Silicon Valley i im podobnych.
A
AJB
Cześć Jego pamięci! Ale kudy Mu tam do takie np. ex wiceministra, "profesura" Modzelewskiego, który to najpierw takie zagmatwane i pełne luk przepisy wykoncypował, że tylko on sam się w nich orientował, a później uczynił sobie z ich interpretacji taki byznes, taką synekurę, że klękajcie narody. I, trywializując, "czepie kasiorę", informując nieszczęsnych przedsiębiorców jak daną mieliznę ominąć, co jedni uwazają za szwindel, świństwo i "rolowanie" fiskusa, a inni za swój patriotyczny obowiązek. Tylko że on jest cwańszy, nie tylko że nie siedzi, ale dalej, w roli "specjalisty" i "niezależnego komentatora" bryluje w tzw. mendiach (dawniej publikatorach, ew. środkach musowego przykazu)! Takie coś jest możliwe "W Polsce, czyli nigdzie", Ubu Król Gajowy Bronek już go "docenił" i "óchonorował", a Trybunał Stanu? Może mu skoczyć, być "członkiem" Narodowej Rady Rozwoju (chyba zwoju?) u niedorozwoja to najlepszy immunitet!
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie