Rejs po Pacyfiku Romualda Koperskiego. Pianista walczy ze sztormem

Czesław Romanowski
Romuald Koperski zmaga się z żywiołem
Romuald Koperski zmaga się z żywiołem Tomasz Bołt
Podróżnik Romuald Koperski, który zamierza przewiosłować Pacyfik, przeżywa ciężkie chwile. Od kilku dni wiatr i fale spychają go w kierunku wybrzeży Japonii.

W czwartek wieczorem sytuacja wydawała się bardzo poważna, gdy po raz pierwszy od początku wyprawy przez 12 godzin z Koperskim nie było kontaktu. Pianista nie wysłał swojej pozycji, urwała się łączność, nie było żadnych sygnałów. Na szczęście w nocy z czwartku na piątek śmiałek wysłał umówiony komunikat świadczący, że na pokładzie Pianisty wszystko (poza wymarzoną pogodą) jest w porządku.

- Oczywiście w porządku, jeśli nie liczyć bałaganu pod pokładem, braku możliwości zrobienia sobie czegoś ciepłego do jedzenia, braku możliwości wyjścia na pokład i tym podobnych niedogodności - informował Jacek Pietraszkiewicz z firmy NavSim, która czuwa nad wyprawą i kontaktuje się z podróżnikiem. - W tej chwili nad łódką pada obfity deszcz, a wiatr dochodzi do 26-28 kt (czyli 13-14 m/s) z południowego wschodu. Wiatr będzie skręcał w ciągu kilkunastu godzin w lewo. Gęste chmury i deszcz skutecznie potrafią utrudnić wysłanie komunikatu ze wzburzonego morza i środka kabiny. Brak komunikacji przez 12 godzin podwyższył tylko stopień gotowości zespołu brzegowego. Skonsultowano sytuację z polskim SAR i przygotowano umówioną procedurę postępowania, gdyby łączności nie było przez kolejne 12 godzin.

Na sztorm i potężne ulewy Koperski natknął się tydzień po wypłynięciu z Japonii, po przepłynięciu około pięciuset kilometrów. Wcześniej pogoda była wyśmienita, jeżeli nie liczyć upałów, które nie pozwalały podróżnikowi wiosłować w ciągu dnia. Potem pojawiły się pierwsze drobne kłopoty: na rękach wyskoczyły bąble, a w niedzielę, 14 lipca, Koperski poślizgnął się na pokładzie i dotkliwie poobijał.

Następnego dnia, z powodu silnego wiatru i deszczu, Pianista zaczął dryfować w kierunku odwrotnym do zamierzonego. Koperski nie mógł wiosłować, chował się przed sztormem w nadbudówce, wyrzucił za burtę dryfkotwę, by spowolnić płynięcie w niekorzystnym kierunku. To, co udało mu się przewiosłować w kierunku wschodnim, cały czas traci.

Małe zanurzenie łódki i wysoka nadbudówka sprawiają, że jest ona bardzo podatna na warunki wiatrowe. Gdy wiatr jest sprzyjający, nadbudówka dodatkowo "napędza" jednostkę. Przy niekorzystnych wiatrach daje to jednak odwrotny efekt.

- Śledzę zmagania Romualda Koperskiego - mówi inny polski podróżnik Aleksander Doba. - Jego wyprawa planowana jest na kilka miesięcy. Warunki pogodowe w tak długim czasie muszą być różne. To, że już podczas pierwszych dwóch tygodni musi zmagać się z trudnymi warunkami, tylko go zahartuje. Mam nadzieję, że nie sponiewiera go fizycznie i psychiczne za bardzo i będziemy śledzić długo jego zmagania z Pacyfikiem.

[email protected]

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie