Reforma Sił Zbrojnych RP. System zarządzania wojskiem jest zgodny z założeniami?

Tomasz Modzelewski
Tomasz Modzelewski
Zaktualizowano 
Żołnierze przechodzą spod dowództwa na czas pokoju do innego dowództwa na czas wojny
Żołnierze przechodzą spod dowództwa na czas pokoju do innego dowództwa na czas wojny Janusz Wójtowicz
Choć od reformy Sił Zbrojnych RP minął ponad rok, nie milkną głosy krytyki. Sprawę podgrzała zapowiedź utworzenia specjalnego zespołu, który sprawdzi, czy nowy system zarówno kierowania, jak i dowodzenia wojskiem jest zgodny z tym, co zamierzano zrobić. Efekty pracy będą znane do końca 2015 r., a więc dwa lata po wprowadzeniu reformy.

Brzmi to co najmniej dziwnie, tym bardziej że to prawdopodobnie najgłębsza zmiana, jaka dokonała się w Siłach Zbrojnych RP w ciągu ostatniego półwiecza. Nawet bowiem w czasie funkcjonowania Układu Warszawskiego zachowana była jedność dowodzenia, która teraz jest poddawana w wątpliwość.

Miało być odwrotnie...
Stanowiące sedno reformy założenie Ministerstwa Obrony Narodowej było takie: System strategicznego kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi ma być dostosowany do nowoczesnych tendencji. W praktyce polegało to na utworzeniu Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, które dowodzi w czasie pokoju, oraz Dowództwa Operacyjnego, pod którego władanie przechodzą żołnierze w czasie konfliktu. I w takiej formule Siły Zbroje działają od roku, choć nawet parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej bywają zdziwieni tym, jak funkcjonuje system. Widać było to podczas lutowego zebrania senackiej Komisji Obrony Narodowej.
- Dwukrotnie większe ograniczenie liczby oficerów dotyczy Dowództwa Rodzajów Sił Zbrojnych niż Sztabu Generalnego - przyznaje Andrzej Owczarek, wiceprzewodniczący komisji, który spodziewał się, że... będzie odwrotnie.

Ma to o tyle znaczenie, że rola Sztabu Generalnego została ograniczona. Jednocześnie, podczas tego samego zebrania, wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek przyznał, że Sztab Generalny otrzymał nowe zadania, które są związane z ubiegłorocznymi postanowieniami szczytu NATO.

- Biurokracja wojskowa broni się - przyznaje senator Owczarek, jednocześnie dodając: - Chyba jest pewien kłopot z Wojskami Specjalnymi, ale poza tym większych problemów nie dostrzegam.

Nie każdy jednak podchodzi do wprowadzonych zmian tak spokojnie. Gen. dyw. Piotr Makarewicz, który w ubiegłej dekadzie był dyrektorem Departamentu Kontroli MON (obecnie już poza Siłami Zbrojnymi), mówi wprost, że reforma była niewypałem.
- Wszystkie zagrożenia lub przynajmniej ich większość powinny być wyeliminowane przed przekazaniem dowodzenia nowej strukturze, a nie w trakcie zmian albo po ich wprowadzeniu - mówił już w ubiegłym roku.

Wtedy też gen. dyw. Mirosław Różański z MON zapowiadał, że pierwsze ćwiczenia, mające potwierdzić gotowość do działania, odbędą się w grudniu 2014 roku. Czy miały miejsce?
- Trening sztabowy odbył się w październiku. Dotyczył funkcjonowania wojennego systemu dowodzenia i miał charakter niejawny - odpowiedział na pytanie "Dziennika Bałtyckiego" Departament Prasowo-Informacyjny Ministerstwa Obrony Narodowej.

Czekanie na trybunał
Czy wątpliwości zostaną rozwiane przez zespół, który oceni nowy system kierowania oraz dowodzenia armią? Tego dowiemy się dopiero pod koniec roku. Wiadomo za to, co będzie właściwie sprawdzane. Po pierwsze, funkcjonowanie Sił Zbrojnych w rozbiciu na trzy funkcje, a więc planowanie, dowodzenie oraz dowodzenie operacyjne, po drugie, zapewnienie ciągłości kierowania i dowodzenia w czasie pokoju, kryzysu i wojny, a po trzecie, dowodzenie w systemie działań połączonych.

Takimi działaniami były jesienne manewry Anakonda-14. Podczas tego typu ćwiczeń może pojawić się kłopot kompetencyjny. Dlaczego? Żołnierzy przygotowuje dowódca generalny. W czasie ćwiczeń kieruje nimi dowódca operacyjny. Jeśli dojdzie do wypadku - kto będzie za niego odpowiadał? Ten, który - być może - źle przygotował żołnierzy, czy ten, który nimi kierował? W praktyce nierozwiązany może więc pozostać problem, czy popełniono błąd w dowodzeniu czy w wyszkoleniu? To drobny przykład problemów, jakie mogą wyniknąć z braku jedności dowodzenia, a więc tego, co jeszcze w ubiegłej dekadzie było proponowane przez ówczesnego ministra obrony Bogdana Klicha. Koncepcja Klicha jednak upadła, a w jej miejsce pojawiła się ta obecnie funkcjonująca.

Jak przyznał wiceminister Mroczek podczas posiedzenia senackiej KON, zmiany są "innowacyjne", dlatego ważna jest ocena ich skuteczności i efektywności.

- Najważniejsze czynności będzie prowadził wewnątrzresortowy zespół - zapowiedział wiceminister Mroczek, dodając, że odbędą się one również podczas ćwiczeń.

Innymi słowy, systemu uczymy się na żywym organizmie, choć i tak nie wiadomo, czy... przyjęte rozwiązanie będzie trwałe.
- Wszyscy czekamy na dalsze rozstrzygnięcia, przede wszystkim Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ może się okazać, że cała reforma pójdzie do kosza - mówi senator Wojciech Skurkiewicz z senackiej Komisji Obrony Narodowej.
Przypomnijmy, że Trybunał Konstytucyjny dopiero określi, czy ustawa reformująca system kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP jest zgodna z Konstytucją RP.
t.modzelewski@prasa.gda.pl

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie