Redzikowo nie cieszy się z tarczy

Tomasz Modzelewski
Tomasz Modzelewski
Zaktualizowano 
Właśnie materializują się amerykańsko-polskie plany budowy bazy antyrakietowej w podsłupskim Redzikowie. Na dziś zaplanowano uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego, a tymczasem samorządowcy podliczają straty, które może ponieść z tego powodu region, a mieszkańcy boją się, co będzie dalej.

W 2000 roku z Redzikowa zniknęło wojskowe lotnisko i ucichł hałas MIG-ów, na których latali piloci zlikwidowanego 28 Słupskiego Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. A jednak Ministerstwo Obrony Narodowej nie pozwalało o sobie zapomnieć mieszkańcom tego liczącego półtora tysiąca mieszkańców osiedla pod Słupskiem. Lokalną społeczność regularnie elektryzowały doniesienia najpierw o zamiarach budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej, a później kolejnych modyfikacjach tych planów. Umowę z Amerykanami podpisano w 2008 roku, ale o bazie w dalszym ciągu głównie mówiono. W końcu mieszkańcy uodpornili się na kolejne rewelacje, tym bardziej że administracja Baraka Obamy poinformowała, że system obrony przeciwrakietowej w Europie przestał być dla USA priorytetem.

- To taki Yeti. Nikt go nie widział, a wszyscy o nim mówią - śmiali się jeszcze przed kilku laty mieszkańcy osiedla na wieść o tym, że USA zamierza jednak postawić w Redzikowie system mobilnych rakiet przechwytujących SM-3 Block IIA, zamiast rakiet dalekiego zasięgu, naprowadzanych przez radar z Czech.

Mieszkańcom Redzikowa już do śmiechu nie jest. Dziś zostanie wbita pierwsza łopata pod budowę bazy. Wcześniej stanęło wyposażone w najnowsze elektroniczne zabezpieczenia ogrodzenie za 40 mln zł. To blisko połowa budżetu gminy Słupsk, na terenie której właśnie realizują się militarne plany obrony Polski.

Region słupski wystawia rachunek

Od początku wiadomo było, że w tej inwestycji plany rządowe i samorządowe oczekiwania się rozmijają. O rekompensaty z tytułu ulokowania tarczy pod Słupskiem zabiegały kolejne władze samorządów słupskiego i gminy Słupsk. Twardo upominał się o nie Mariusz Chmiel, ówczesny wójt gminy Słupsk. Bo w inwestycyjnych planach gminy nijak nie mieściła się baza antyrakietowa. Samorządowcom marzyła się nawet reaktywacja lotniska cywilnego. Powstała Słupska Specjalna Strefa Ekonomiczna. Potem okazało się, że baza wymusza ograniczenia w kubaturze budynków. Za to niewiele się dziś mówi o kontraktach dla firm z regionu na podwykonawstwo w budowie tarczy. A jeszcze niedawno nęcono nimi mieszkańców. Przetarg na kwotę ok. 182 mln dolarów wygrała firma AMEC Programs Inc. z Alpharetta w stanie Georgia.

- Nie znam firm z regionu, które by skorzystały na tej inwestycji - przyznaje Marek Biernacki, zastępca prezydenta Słupska. - Planowane inwestycje, do których miały mieć dostęp lokalni podwykonawcy, to jedynie obiekty infrastruktury towarzyszącej, socjalne, przyłącza itp. Amerykanie na grudniowym spotkaniu w Słupsku obiecywali budowlańcom możliwość wykonania robót o wartości 20-100 mln dolarów, ale ja nie mam informacji, aby ktoś miejscowy dostał duże zlecenie.

Jakby tego było mało, wyrąbano drzewa w okolicach bazy wokół jednostki wojskowej w Słupsku. Tak jak wcześniej, tak i teraz nikt się o nic samorządów z regionu słupskiego nie pytał.

- Oprócz bazy w Redzikowie nagle pod koniec ub. r. zaczęto ogradzać kilkaset hektarów drugiej jednostki wojskowej, na terenie Słupska i bez naszej zgody wycięto setki drzew - denerwuje się Marek Biernacki. - Sprawę bada nawet żandarmeria wojskowa, a my oszacowaliśmy odszkodowanie na 700 tys. Wcześniej nie znaliśmy planów rozbudowy tej jednostki, co komplikuje rozwój miasta w tym rejonie. Musimy zmieniać plany zagospodarowania przestrzennego, bo nie będzie chętnych na osiedlanie się w takim sąsiedztwie. Nie możemy też przez to zbudować planowanej drogi w ramach wewnętrznej wschodniej obwodnicy miasta.

To przelało czarę goryczy. Samorządowcy podkreślają, że zbyt wiele dzieje się obecnie ponad ich głowami. Pisali już w sprawie bazy do premier Beaty Szydło. Teraz wystawili państwu słony rachunek. Raport dotyczący strat z tytułu instalacji tarczy antyrakietowej w Redzikowie wykonała Agencja Rozwoju Pomorza.

- To spadek wartości nieruchomości, utrata terenów inwestycyjnych i inwestorów, a więc i podatków - wyjaśnia Marek Biernacki. - Zostały one wycenione w perspektywie 25 lat na ok 2,8 mld tys. zł. Wysłaliśmy go do pani premier, bo odkąd nastąpiła zmiana rządu nikt z nami nie rozmawia o rekompensatach. Była taka obietnica premiera jeszcze z 2008 i do września ub. w gronie samorządowców byliśmy wielokrotnie w MON w tej sprawie. Teraz wszystko się urwało, a budowa tarczy ruszyła. Czujemy się ignorowani. Widocznie chodzi o metodę faktów dokonanych...

Tajemnicza druga baza

Strona rządowa zaprzecza, że pomiędzy nią a samorządami brakuje komunikacji, i podkreśla, że dąży do realizacji postulatów dotyczących rekompensat. Dodaje przy tym, że nie wszystko znajduje się w gestii MON.

- Resort obrony narodowej regularnie odnosi się do wszelkich pytań i wniosków zgłaszanych przez przedstawicieli władz lokalnych - zapewnia Bartłomiej Misiewicz, rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej. - Kłopot w tym, że postulaty leżą, jak to określa ministerstwo, poza właściwością MON, więc wymagają szczegółowych analiz międzyresortowych. Te, po konsultacjach m.in. z przedstawicielami poszczególnych resortów, a także władzami samorządowymi, są obecnie już na etapie finalizowania.
Niewykluczone, że zamieszanie wokół bazy wojskowej w Słupsku ma związek ze zmianami w 7 Brygadzie Obrony Wybrzeża. Wiosną ubiegłego roku podczas spotkania sejmowej Komisji Obrony Narodowej Czesław Mroczek, poprzedni wiceminister obrony, zapowiedział wzmocnienie wybranych jednostek. Dotyczyło to głównie wschodnich terenów Polski oraz... 7 Brygady Obrony Wybrzeża, która stacjonuje właśnie w regionie słupskim.

MON określa 7 BOW jako jednostkę „perspektywiczną”, która ma być przezbrojona na nowy typ sprzętu. O szczegółach nie informuje, jako że dane te są niejawne. Ministerstwo nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o związek 7 BOW z drugą bazą, ale zaprzecza ewentualnym bezpośrednim powiązaniom z Redzikowem.

- Modernizacja i ewentualne przyszłe zmiany w etacie jednostki, jeśli zajdą, nie będą związane bezpośrednio z funkcjonowaniem polskiego batalionu ani pododdziału amerykańskiego w Redzikowie - odpowiada na nasze pytanie Bartłomiej Miśkiewicz. - Będą one, jeśli zajdą, realizacją ogólnych planów rozwoju i wzmocnienia Sił Zbrojnych RP.

Te obietnice są bezpartyjne

Obietnice składały kolejne rządy i to bez względu na polityczne barwy.
- Wspólnie z innymi samorządami regionu słupskiego tak naprawdę od 2008 roku staramy się o realizację obietnic złożonych mieszkańcom regionu, tzw. rekompensat - mówi Barbara Dykier, wójt gminy Słupsk. - Na liście tych wnioskowanych przedsięwzięć są między innymi inwestycje drogowe i kolejowe, czyli droga S6, modernizacja drogi krajowej nr 21 Słupsk - Ustka, drogi komplementarne do drogi S6, modernizacja linii kolejowej 405 i 202, wzmocnienie Akademii Pomorskiej, wzmocnienie strefy o tereny w Redzikowie i Wieszynie, pomoc w pozyskaniu inwestora strategicznego.

Na razie w ramach rekompensat gmina Słupsk otrzymała kilkadziesiąt hektarów gruntów, gdzie powstała Słupska Specjalna Strefa Ekonomiczna. Przekazano gminie także teren po poligonie w Płaszewku (ok. 56 ha) i klub garnizonowy w Redzikowie, który ma zostać Osiedlowym Centrum Kultury. Jest nowy chodnik, przemianowano drogę Słupsk - Ustka na drogę krajową. W trakcie opracowania jest dokumentacja na budowę drogi S6.

Wójt podkreśla, że teraz piłka jest po stronie rządu. Oczekuje, że region słupski zostanie potraktowany jak gminy, w okolicach których rozważa się budowę elektrowni jądrowej.
- Chodzi o Kontrakt Terytorialny i konkretne wsparcie dla regionu, tak jak w gminach bezpośrednio dotkniętych budową elektrowni - wyjaśnia wójt.

Wiele obiecywano sobie po ulokowaniu tu amerykańskich żołnierzy. Będzie ich około 300, ale prowiant będą mieli swój i lokalni kupcy na nich nie zarobią.

Mieszkańcy niewiele wiedzą

O ile radar, który ma stanąć w bazie, budzi nieufność, o tyle umieszczenie przez Rosję rakiet Iskander w Obwodzie Kaliningradzkim wywołuje już lęk. Mają być wymierzone właśnie w Redzikowo.

- Panie, ja jestem emerytowanym wojskowym, wiem, co to znaczy promieniowanie z radaru - mówi Jan, mieszkaniec Redzikowa. Woli pozostać anonimowy. W bazie staną nie tylko kontenery z wyrzutniami rakiet, ale też radar do kierowania ogniem. - Chcieli tu budować fabryki, ale dwóch inwestorów się wycofało, jak usłyszeli o tarczy. Przyjdzie nam tu umrzeć...
- To my będziemy narażeni na pierwszy atak Rosjan, jeśli dojdzie do wojny - uważa Bartosz Szimid.
Dla wielu mieszkańców to, co tu stanie za dwa lata, jest kwestią być lub nie być.

- Mieszkam tu krótko, ale chcę się wyprowadzić - przyznaje Edyta Czerwonka z Redzikowa. - Obawiamy się, że radar będzie szkodził, ludzie stąd uciekają, ceny nieruchomości spadają. Ale jak tu się nie obawiać, jak nikt nas nie informuje o niczym...

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie