Reda: Po 9 latach odzyskali pieniądze od upadłego dewelopera

    Reda: Po 9 latach odzyskali pieniądze od upadłego dewelopera

    Joanna Kielas

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    W budynku, którego budowę Lammex zaczął w 2002 r. i teraz ją kończy,  mają być 54 mieszkania

    W budynku, którego budowę Lammex zaczął w 2002 r. i teraz ją kończy, mają być 54 mieszkania ©Joanna Kielas

    Przez prawie 10 lat niedokończona budowa bloku mieszkalnego firmy Lammex straszyła wjeżdżających do Redy od strony Trójmiasta. Nabywcy mieszkań w niedokończonym bloku zostali na lodzie, gdy deweloper upadł w 2002 roku: bez dachu nad głową i z kredytami hipotecznymi do spłaty. I nagle stała się rzecz wręcz nieprawdopodobna: budowa nagle ostro ruszyła do przodu.
    W budynku, którego budowę Lammex zaczął w 2002 r. i teraz ją kończy,  mają być 54 mieszkania

    W budynku, którego budowę Lammex zaczął w 2002 r. i teraz ją kończy, mają być 54 mieszkania ©Joanna Kielas

    - Kupiliśmy firmę Lammex i wznowiliśmy budowę - wyjaśnia Tadeusz Szostek, obecny prezes Lammeksu. - Mogę podkreślić z radością, że na dzień dzisiejszy wśród prawie setki dawnych klientów Lammeksu nie ma ani jednej osoby, która miałaby do nas pretensje, wszystkie wpłacone na mieszkania pieniądze oddaliśmy ludziom.

    Jednak o tym, jakie to były kwoty i czy klienci dostali także odsetki za wpłaconą dziewięć lat temu gotówkę lub rekompensatę za spłacane przez lata kredyty hipoteczne, prezes nie chce oficjalnie mówić. Zasłania się tajemnicą handlową.
    - Ze wszystkimi zawarliśmy ugody - ucina Szostek.

    Osób, które nabyły mieszkania, ale ich nie otrzymały, było około 30. Ale to nie wszystko. Bo Lammex w sumie budował dwa budynki: jeden stanął na etapie stanu surowego, drugi udało się zakończyć i przed samą plajtą firmy uzyskać pozwolenie na użytkowanie. Tak więc podczas gdy jedni przyszli właściciele patrzyli na niszczejący pustostan, drudzy mogli wprowadzać się do nowych mieszkań. Ale - wbrew pozorom - nie można ich nazwać szczęśliwcami.

    Mieszkańcy ul. Rogalińskiej w Gdańsku walczą z deweloperem

    - Owszem, wprowadziliśmy się, ale większość z nas nie miała aktów własności, bo tego nie udało się załatwić w 2002 roku, gdy firma upadła - mówi jedna z mieszkanek bloku. - Mamy dach nad głową i o tyle jesteśmy w lepszej sytuacji od osób z drugiego, niedokończonego budynku. Ale mieszkania bez aktu notarialnego nie mogliśmy do tej pory sprzedać. Mało tego: cały czas wisiało nad nami widmo komornika. Bo skoro Lammex upadł, baliśmy się, że należący do firmy blok może zostać zlicytowany na poczet długów i stracimy nasze lokale.

    - Tę sprawę także wyprostowaliśmy, wszyscy mieszkańcy pierwszego zakończonego bloku mają już akty własności - dodaje prezes Szostek.

    W budynku, którego budowę Lammex zaczął w 2002 roku i teraz ją kończy, mają być 54 mieszkania, ale firma od nowa zaczyna szukać chętnych klientów. Wśród przyszłych mieszkańców nie będzie nikogo, kto wpłacił pieniądze i został na lodzie w 2002 roku.

    Gdynianka po operacji nowotworu walczy z deweloperem

    - Wszyscy znaleźli sobie jakiś dach nad głową i kupili inne mieszkania. Ja np. żyję teraz w Wejherowie, cieszę się ze zwrotu pieniędzy, które syn wpłacił na mieszkanie, a o wszystkich dawnych nerwach chcę zapomnieć - twierdzi Stanisław Kalkowski, który w imieniu syna walczył o zwrot gotówki. Chodziło o prawie sto tysięcy złotych.

    Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!



    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo