reklama

Ratownicza awantura na Pomorzu

Patryk Szczerba
Ratownicy z Gdańska i Sopotu działają nielegalnie - twierdzi Pomorskie WOPR
Ratownicy z Gdańska i Sopotu działają nielegalnie - twierdzi Pomorskie WOPR Archiwum DB
Gdańskie i sopockie jednostki WOPR działają nielegalnie? Tak twierdzą władze Pomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Sopockie i gdańskie WOPR odpierają zarzuty i zaznaczają, że są celowo usuwane z pomorskich struktur. Konflikt trwa i nie zanosi się na jego zakończenie.

Struktura WOPR zakłada podział na jednostki wojewódzkie oraz terenowe, które są im podległe. Na Pomorzu w strukturach figuruje trzynaście jednostek, natomiast dwie są określane jako partnerzy.
Dlaczego?

- Władze Pomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie chcą nas w swoich strukturach. Nie otrzymujemy od nich żadnego wsparcia, ponieważ chcemy przejrzystych zasad działania - deklarują przedstawiciele gdańskich i sopockich jednostek. - To zarzuty mające zrobić zamieszanie przed wyborami, które odbędą się jesienią. Szkoda tylko, że cierpią na tym pozostałe jednostki i renoma organizacji - odpowiada prezes Pomorskiego WOPR Marek Koperski.

Przeczytaj także: Seria utonięć na Pomorzu. Trzy rodzinne tragedie!

Całe zło zaczęło się, zdaniem gdańskich działaczy, trzy lata temu, kiedy zaczęli się domagać większej jawności i przejrzystości działalności WOPR, w tym dostępu do sprawozdań finansowych. - Nie dostajemy praktycznie nic od pomorskich struktur. Jako Gdańskie WOPR finansujemy się sami, otrzymując zlecenia np. od Gdańskiej Fundacji czy miasta w związku z organizowanymi przez nie imprezami - podkreśla Wojciech Kielasiak, wiceprezes jednostki. - Uniemożliwia się nam działanie, ponieważ chcemy jawności prac zarządu Pomorskiego WOPR. Aktualnie jest to niemożliwe. Dodatkowo pozostałe jednostki są nastawiane przeciwko Sopotowi i Gdańskowi, jako tym, którzy chcą zabrać fundusze na sprzęt i działalność.

Prezes Pomorskiego WOPR Marek Koperski podkreśla, że chciałby powrotu jednostek do struktur, jednak pod określonymi warunkami. - Jedyną dopuszczalną możliwością legalnej działalności WOPR w ramach pomorskich struktur jest zmiana organizacji ze stowarzyszenia na jednostkę terenową. Nasze finanse były wielokrotnie kontrolowane - podkreśla, dodając, że sopockie i gdańskie WOPR szkodzą programowi realizowanemu z części pieniędzy Unii Europejskiej. Pozostając poza strukturami obydwa miasta są wyłączone z programu realizowanego z środków unijnych.

Przeczytaj także: Sprawdź, ile zapłacisz za picie i palenie na plaży

- To działanie destrukcyjne, ponieważ obydwie jednostki nie znalazły się w tym programie i nie możemy w ramach pieniędzy zyskanych z funduszy UE szkolić ratowników z Sopotu i Gdańska - tłumaczy Marek Koperski. - Sopot miał szansę dołączyć do naszego programu, ale władze jednostki uznały, że działają na własną rękę. Teraz musimy odpierać ataki, zamiast zajmować się stosowną działalnością. Przedstawiciele ratowników z Gdańska podkreślają jednak, że stoi za nimi wyrok sądowy, w uzasadnieniu którego nadal mogą legalnie używać znaku WOPR i są w strukturach organizacji. Zarzucają też Koperskiemu, że rozpoczął postępowanie sądowe, wynajmując prawnika za pieniądze Pomorskiego WOPR.

- Sąd przyznał nam rację, zaznaczając, że decyzja o zawieszeniu działalności Gdańskiego WOPR jest niezgodna ze statutem Pomorskiego WOPR. Według prawa jesteśmy zatem członkami organizacji. Na jakiej zatem podstawie jesteśmy z niej usuwani i uznawani za nielegalnie działające stowarzyszenie przez pana Koperskiego? - pyta Wojciech Kielasiak.

- Chcieliśmy zdelegalizować Gdański WOPR, ale sąd przyznał rację im, ponieważ popełniliśmy merytoryczny błąd we wniosku. Nie chcemy jednak dalej tego ciągnąć. Stoimy na stanowisku, że sopockie i gdańskie WOPR działają nielegalnie. Dopóki nie zmieni się statut, nie będzie współpracy - podkreśla Koperski.

W Gdańsku i Sopocie twierdzą, że nie chcą rewolucji, a jedynie doprowadzenia do normalności. Jako przykład podają problemy, które dotykają osoby chcące przejść szkolenia ratownicze.
- Nie otrzymujemy kart osób pragnących ukończyć u nas specjalne kursy, które nie mieszkają w Sopocie, a chciałyby zdobyć uprawnienia w naszym WOPR - zaznacza Kazimierz Zalewski z sopockiego biura.

Przeczytaj także:Polskie plaże wśród najgorszych w Europie

Jak twierdzą przedstawiciele Gdańska i Sopotu, jedynym rozwiązaniem, które może zakończyć pat, jest powołanie nowego stowarzyszenia z tych nadmorskich oddziałów terenowych, które chcą zmian.
- Chcemy działać i być częścią WOPR w pełni. Identyfikujemy się z organizacją. Na Pomorzu na razie nie ma - jak widać - dla nas miejsca - podkreślają.

Kursy bez zgody prezesa
Jako jeden z przykładów nieprawidłowości, jakie panują w Pomorskim WOPR, działacze z Gdańska i Sopotu opisują sytuację z Żuławskiego WOPR, gdzie kursy motorowodne odbywają się w ramach struktury jednostki bez wiedzy i zgody głównego zainteresowanego, czyli prezesa jednostki. - Mamy zaświadczenie o ukończeniu kursu przez pewną osobę. Prezes Żuławskiego WOPR twierdzi jednak, że ten kurs nie odbywał się za jego zgodą, a Żuławski WOPR nie jest jego organizatorem. Zaświadczenie dla osoby, która go ukończyła, wskazuje inaczej. Dodatkowo na oświadczeniu prezesa i zaświadczeniu o ukończeniu kursu widnieją różne pieczątki. Czy to nie złamanie prawa? - pyta Kazimierz Zalewski z sopockiego WOPR.

- Pan, który realizuje te szkolenia, jest członkiem Żuławskiego WOPR i ma prawo przeprowadzać takie kursy. Są one robione od kilku lat. Dziwię się, że prezes Żuławskiego WOPR wychodzi z takimi zarzutami, bo sam nawet nie usankcjonował jeszcze jednostki WOPR i nie zakończył procedur związanych z rejestracją tej jednostki - podkreśla Koperski.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
aa

Najwyższa pora zrobić z tym całym kółkiem wzajemnej adoracji porządek. Jestem ratownikiem ponad osiem lat i nigdy nie słyszałam złej opinii na temat gdańskiego czy sopockiego wopr, nie mogę tego niestety napisać o woprze pomorskim. Artykuł oraz dodane do niego komentarze odzwierciedlają w 100% jak wygląda sytuacja pomorskiego wopr. Jedna wielka kpina!

a
aj

a w domu wszyscy zdrowi?? może warto najpierw trochę poczytać, przeglądnąć statystyki a później pisać takie durne komentarze.

d
dobrze poinformowany

siedzą w kieszeni u p. Prezesa i nawet nie udają że próbują się z niej wydostać. A jak co roku udzielają zaocznie absolutorium - i jakoś się to wszystko toczy... biuro rachunkowe z Chojnic - wszystko ogarnie i rozpisze.

R
Ratownik WOPR

Wszelkie działania pom. WOPR powinny być kontrolowane przez komisje rewizyjną. Dlaczego komisja rewizyjna nie reagowała na wszelkie nieprawidłowości w działalności zarządu.

G
Gość

...podobnie jak Sopockie WOPR i Gdańskie WOPR są w poważnym konflikcie z WOPR woj.pomorskiego. Nie zgadzamy się z tym, że przez prawie 5 lat kadencji Prezesa WOPR woj. pomorskiego nie dorobiliśmy się Statutu naszego stowarzyszenia, działamy w oparciu o Statut z 19.04.1999 r. Powołanie Zarządu WOPR woj.pomorskiego odbyło się wg. klucza ustalonego przez Kuratora Sądowego, który spowodował, że największe i najlepiej działające Oddziały WOPR w województwie pomorskim nie mają żadnego wpływu na poczynania obecnego Zarządu. Działania tego Zarządu są wybitnie skierowane przeciwko tym oddziałom i im szkodzą, co odbija się na całości naszego Stowarzyszenia w województwie. Chyba jako jedyne wojewódzkie WOPR nie pozyskaliśmy żadnego sponsora, dotacje jakie są przeznaczane na działalnośc WOPR są jednymi z najniższych w kraju. Dotacje z puli Pana Marszałka woj. pomorskiego nie trafiaja tam, gdzie powinny i są dzielone wg. uznania Prezesa. W Gdańsku ogromna rzesza młodych ludzi, będących członkami WOPR jest pozbawiona swoich podstawowych praw statutowych, a wszystko to za pełną wiedzą i akceptacją Zarządu i Prezesa. Brak transparentności działania Zarządu w sprawach finansowych, liczne manipulacje w protokołach z zebrań zarządu, zwoływanie posiedzeń Zarządu i Prezydium spośród przyjaznych Prezesowi. Zakupy poczynione przez WOPR woj.pomorskiego ze środków UE odbyły się bez konsultacji w sprawach technicznych z zainteresowanymi tymi zakupami, rezultatem czego odebrany sprzęt ratowniczy (skutery wodne) po 3 godz. użytkowania jest bezużyteczny ze względu na zaistniałe awarie (Słupsk, Gdynia). To tylko wycinek zastrzeżen wobec Pana M. Koperskiego, Prezesa WOPR woj. pomorskiego i jego Zarządu. Wstydziliśmy się o tym mówić na szerszym forum, usiłowaliśmy "coś" z tym zrobić, by było lepiej, niestety nie udało się nam i wszystko wskazuje na to, że działania tego Zarządu, jego Prezesa jak i Honorowego Prezesa WOPR woj. pomorskiego idą w kierunku utrzymania tego stanu. Prezesi wyżej wymienionych oddziałów na spotkaniu w dniu 09.08.2011 z Panem Wojewodą Pomorskim wypowiedzieli się bardzo krytycznie o działalności Zarządu WOPR woj. pomorskiego i jego Prezesa Marka Koperskiego, twierdząc wręcz, że wstydzą się tego Zarządu, a jednocześnie prosząc Pana Wojewodę o podjęcie wszelkich możliwych kroków w sprawie, włącznie z wystąpieniem do wydziału nadzoru nad stowarzyszeniami o powołanie Kuratora Sądowego dla Stowarzyszenia WOPR woj. pomorskiego.

R
Radykał WOPR

Zmiana klucza wyborczego. Rozliczyć finansowe i merytoryczne działania poprzedniego i obecnego Zarządu, ze szczególnym uwzględnieniem sprzedaży domku szkoleniowego pomorskiego WOPR nad jeziorem Borówno w Skarszewach przez byłego prezesa pomorskiego WOPR, Pana Dariusza Skalskiego, obecnie Honorowego Prezesa pomorskiego WOPR.

G
Gość

...wypowiedziane przez Pana Marka Koperskiego, Prezesa WOPR woj.pomorskiego, delikatnie ujmując mija się z prawdą. Warto poczytać na stronie gdanskiewopr.pl zakładkę "komunikaty". Wiele wyjaśni.

j
juz nie wopr

P. Koperski, Chmielowski, Kiraga .... szkoda słów,SB-ecja -w nowych koszulkach, ale metody te same...
podrabianie pieczątek, zastraszanie, kumoterstwo, ustawione przetargi ... a na koniec udawanie głupa

p
plażowicz

ratownicy WOPR, obok TOPR i pracowników TPN to największe nieroby, złodzieje i DARMOZJADY jakich świat widział. Jeszcze nikogo nie uratowali, przeszkadzają pływać, cały czas trzeba uważać , podczas pływania aby nie dostać wiosłem w głowę. Rozgonić tę bandę, poszczuć wściekłymi psami !!

Dodaj ogłoszenie