Raport z pytań. Twórcze szaleństwo

    Raport z pytań. Twórcze szaleństwo

    Henryk Tronowicz

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Wrzesień. Miesiąc filmu polskiego. Tym razem w połowie mamy go z głowy, bo tę połowę nam zżarła szarpanina wokół scenariusza filmu "Tajemnica Westerplatte". Nie było mi spieszno do niej (do szarpaniny). Wstyd ogarnia. Jakże byłem niedouczony. W bohaterskiego majora Sucharskiego ślepo zapatrzony. Przez Gałczyńskiego w błąd wprowadzony. Skołowany przez Wańkowicza i Różewicza.
    Żyłem pod kroplówką sfabrykowanego mitu?
    Guzik prawda!
    Wyobraźnia Gałczyńskiego poddała się pierwszemu udarowi wrześniowej klęski. Poeta trafił do niewoli 17 września i swój hołd bohaterom Westerplatte złożył zamknięty w stalagu. A Wańkowicz? Frontowy reporter, który pod Monte Cassino proch wąchał i wojenne bebechy znał z autopsji?

    A reżyser filmu "Westerplatte", Stanisław Różewicz, który za kilka dni na festiwalu w Gdyni zostanie uhonorowany za całokształt dorobku Diamentowym Lwem? W tym dorobku udział ma też scenarzysta obu wojennych gdańskich dzieł Różewicza, "Wolnego miasta" i "Westerplatte", Jan Józef Szczepański.

    Osoba niezwykłej skromności, żołnierz AK, na dodatek autor "Szalonego Majora", na podstawie którego powstał scenariusz do filmu "Hubal". Warto przypomnieć to, gdyż Szczepański - na znak niezgody na zmiany w jego scenariuszu - nazwisko z filmu wycofał.
    Zachodzę w głowę, bo jak to możliwe, że ten prozaik przenikliwy mógł wszystkiego o Majorze Sucharskim nie wiedzieć, skoro - mieszkający pięć przecznic odeń w Krakowie - reportażysta Roszko wiedział, tylko nic Szczepańskiemu nie powiedział? Krakowskie tajemnice.

    O co zatem chcemy szarpać się dzisiaj?
    O to, że pod lufami potężnego pancernika obrońcami Westerplatte trząsł wściekły strach? Albo że wódę chlali? Że w spodnie sikali? I co z tego? Sikali w te spodnie, bo na umór chlali, czy sikali w te spodnie, bo z morza i z powietrza leciały im na głowę bomby, szrapnele, pociski?

    Może by tak na chwilę przerzucić wyobraźnię do tamtej oblężonej twierdzy, której dzielni obrońcy wpadli w potrzask straszliwy? Czym tymczasem zajmujemy się w niewczesnej szarpaninie?
    Poszło o wolność twórczą. Pan minister powiedział w telewizji, że czytał kolejną już - dziewiątą wersję scenariusza. Opinia publiczna jest zbulwersowana. Otóż Krzysztof Zanussi mawia, że książki się pisze, a scenariusze to się wyłącznie poprawia.

    Osiem wersji "Tajemnicy Westerplatte" poszło do kosza. Jak jeszcze długo potrwa to twórcze szaleństwo? Zawieszam na tym pytaniu komputer, bo czas szykować się na Gdynię, gdzie od poniedziałku czeka nas sześć dni emocji na festiwalu polskich fabuł. Wreszcie sobie twórczo poszalejemy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo