Raport z oczopląsu. Czarny kwadrat na białym tle

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
W Wielkiej Zbrojowni przy Targu Węglowym w Gdańsku trwa - otwarta dla wszystkich - piękna wystawa. Najpierw jednak kilka drobiazgów z pamięci. Dawno dawno temu kilku moich kolegów opłacało ciężkimi przeżyciami decyzje Stanisława Grochowiaka (Antoni Słonimski przezywał poetę "fasolakiem"), gdy im odrzucał debiutanckie wiersze.

Pamiętam też, toczyłem kłótnie z Franciszkiem Starowieyskim, kiedy artysta, będąc młodym dyplomantem warszawskiej ASP, rozstawiał w bramie przy Krakowskim Przedmieściu swoje płótna. Gdy prosiłem go o objaśnienie znaczeń pewnych detali, odpowiadał mi z uporem: "Phoszę pana, ależ to logiczne!" (kontrowałem: ale to, co pan mówi, jest tautologiczne). Pamiętam z roku 1972 karczemną awanturę w Pałacu Kultury na festiwalu etiud łódzkiej Filmówki, którą przeciął Tadeusz Konwicki, przyznając główny laur Andrzejowi Barańskiemu (młody reżyser trzymał pod pachą pracę magisterską "Scenariusze filmowe Tadeusza Różewicza").

Czasem uzyskanie dyplomu poprzedza oryginalne dzieło debiutanta (Polański, Skolimowski), acz ono nie musi zaważyć na późniejszych poszukiwaniach twórczych filmowca, poety, artysty malarza.

W Wielkiej Zbrojowni wystawiono tegoroczne Najlepsze Dyplomy, przyznane w ośmiu polskich akademiach sztuk pięknych (w tym, w poznańskim Uniwersytecie Artystycznym). Zaskakujący oczopląs. Oto przecieram od dłuższej chwili oczy przed mrocznym obrazem Daniela Cybulskiego "Autoreferencja" i - w tym momencie - trąca mnie w ramię dr Józef Gębski ze stołecznej ASP. Historyk sztuki, niestrudzony entuzjasta awangardy, filmowiec. Pytam, co myśli o "Autoreferencji", bo od dłuższego czasu nie mogę sobie poradzić z interpretacją abstrakcji w sztuce. Na to dr Gębski: "Abstrakcja? Nie ma takiego słowa! To nie abstrakcja. To fakt. Rzecz". Dorzuca po chwili: "To sztuka niefiguratywna". Nie podejmuję sporu, bo przechodzimy do dyplomu dla Patrycji Sprady za pracę "Krzesło -siedem określeń przedmiotu". Spoglądam z zakłopotaniem. Tymczasem Gębski doczytuje się w "Krześle" rozlicznych paranteli, po czym konkluduje: "Sprada nie maluje krzeseł. Ona maluje obraz obrazu".

Przystajemy przed "Intertekstualnością w sztuce masowej" Sylwii Aniszewskiej (kategoria rzeźby). Czy to nie kicz? - pytam. Doktor Gębski: "Zgoda, kicz. To jednak przykład kopii bez oryginału, czyli symulakrum".

Rozumienie sztuki współczesnej ogranicza się do hermetycznego kręgu znawców, którym od stu lat patronuje Kazimierz Malewicz, autor "Czarnego kwadratu na białym tle" (1916).

Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie