Raport z Kuźniczek - Tusk śpiewał z kibicami

Henryk TronowiczZaktualizowano 
Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Nie chcę, ale muszę to pytanie zadać. Gdzie my żyjemy?

Przez dłuższy czas nie byłem na Wajdeloty we Wrzeszczu. Aż przydarzyło mi się to w ostatnią sobotę. Szedłem w kierunku dworca PKP i nagle - tuż za dworem Kuźniczki - natrafiłem na parkan. Do niedawna stał tam sfatygowany domek z kart, który nie przydawał ulicy Wajdeloty blasku. Był za to wielofunkcyjny, użyteczny. Po wojnie oglądałem tam z rodzicami praoperę narodową Wojciecha Bogusławskiego "Krakowiacy i górale", a w roku 1957 "Ubu króla" Alfreda Jarry. Potem było tam kino Jagienka, wreszcie klub sportowy. Ostatnio tam był SAM.

W sobotę miejsce to minąłem z umiarkowanym uczuciem nostalgii i ruszyłem w stronę dworca. Lecz co widzę! Oto kordon policji w szyku bojowym. Pałki i tarcze w pogotowiu. Szpaler funkcjonariuszy zagradza drogę przechodniom. Do tunelu mysz się nie przemknie. Kilkanaście furgonów. Nad okolicą śmigłowiec krąży.

Przeciw komu uruchomiono machinę zbrojną aż tak potężną? Zbliżając się do epicentrum wydarzeń pomyślałem, że to pewnie filmowcy kręcą zdjęcia do jakiegoś dreszczowca. I jak to bywa na planie filmowym - rwetes, bieganie, zamieszanie. Szulkin ze swoją "Wojną światów" mógłby się schować przy tym rozmachu. Stanąwszy przy Kilińskiego oko w oko z oddziałem blokującym przejście do dworca, jeszcze sądziłem, że mam przed sobą statystów. Gdzie jednak są panowie filmowcy? Kręcą z ukrytej kamery?

Iluzja prysła rychło. Okazało się zaraz, że mam przed sobą policję autentyczną i akcję autentyczną. To się działo naprawdę! Oficerowie z krótkofalówkami przy uszach wydawali podkomendnym nerwowo rozkazy. Nie było tylko jasne, gdzie ci przestępcy!

Dwie godziny później na stadionie przy Traugutta miały rozpocząć się piłkarskie derby. Mecz Lechii z Arką. A to nie przelewki. Policja podobno patrolowała gdańskie przystanki SKM już od paru godzin. Gdynianie wykupili kilkaset miejsc. Obawiano się, że w drodze na stadion między kibicami może dojść do nieprzewidywalnych porachunków.

Ja zaś przy dworcu we Wrzeszczu byłem świadkiem błyskotliwej akcji prewencyjnej. Została przedsięwzięta dla ochrony jakiejś zorganizowanej grupy kibiców Arki. Z Kilińskiego grupę tę przewieziono pod policyjną eskortą autokarem na Traugutta. Tu ciekawostka. W czasie meczu Lechistów z trybuny do boju zagrzewał osobiście Donald Tusk. Po obu golach zdobytych przez gdańszczan pan premier radował się wraz z kibicami i śpiewał.

Policja utrzymała porządek. Spisała się na medal. Mnie tylko dręczy myśl o los szeregowych podróżnych, którzy - w krytycznych minutach - spieszyli się we Wrzeszczu na pociąg , a nadziali się na kordon z pałkami.

Gdzie my żyjemy?

polecane: Dzwonią do Ciebie te numery? Nie odbieraj!

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie