Raport z koszmaru. Nie pal, nie pij, zdrowszy umrzesz

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Anonimowy autor przewrotnej tytułowej formułki nawet nie zająknął się na temat białogłów. A toć to białogłowy panów trzymają przy życiu. Najpierw jednak słówko o cygarach.

Oto juniorem będąc pogardziłem fajkami kopconymi beztrosko przez kumpli i rzuciłem się na cygara. Wstyd wyznać, marnie to się dla mnie skończyło. A jeśli idzie o nadużywanie flaszki, to niby co ja, drobny szaraczek, mógłbym powiedzieć o filozofii picia przy takim Jerzym Pilchu, autorze księgi "Pod Mocnym Aniołem" ("Pijakowi wstyd pić, ale pijakowi jeszcze gorszy wstyd: nie pić. Byłem we władaniu języka, byłem we władaniu kobiet, byłem we władaniu alkoholu").

A co do kobiet? Wolę posłużyć się ponownie Pilchem, który z kolei lubi wyręczać się Dostojewskim: "Czy ci wiadomo, czy ci wiadomo, szanowny panie, żem przepił nawet jej pończochy?"...
A dzisiaj? Dzisiaj dzwoni nieznajoma dziewczyna i nagrodę funduje. No bo tak się od kilku lat porobiło, że kiedy przychodzi lato, nieznajome osóbki niemal każdego ranka zrywają mnie telefonem ze smacznego snu, budząc moją silną irytację. Jednak już po chwili moje wzburzenie łagodzi słodki szczebiot, komunikujący, że... wygrałem nagrodę!

Żadnej gry nie obstawiałem, a coś ugrałem? Nie udaje mi się zadać panience pytania, jak to fizycznie możliwe, ponieważ ona już dyktuje mi termin i adres, gdzie mogę się z nią spotkać, wygraną odebrać, rączki ucałować i - nie tylko. Panienka bowiem już jednym tchem nadmienia, że przy okazji będę mógł profilaktycznie poddać się bezpłatnym profesjonalnym badaniom stanu zdrowia: na krążenie, na masę kości, kręgosłup et cetera bomba. A gdybym zechciał na spotkanie zabrać ze sobą ćwiartkę kranówy, to okaże się, czy jakieś brudy straszne ze Straszyna nie zamulają mi jelit.

Biegnę z flaszką kranówy pod wskazany adres (gwoli ścisłości: przyobiecanych nagród nie wręczono, kurier z Warszawy w drodze utknął). I oto pani Iwona Kaczorowska, rehabilitantka, zanurza czytnik w przytaszczonych przez uczestników próbkach wody spod Doliny Radości w Oliwie, spod cmentarza na Zaspie, a także z dolnego tarasu Wrzeszcza i - nic do śmiechu - wyniki pomiaru okazują się horrendalne! Jak to? Według niedawno zapodanej publicznie wersji urzędowej, Straszyn tłoczy wodę nienagannie czystą.

Gdzie więc prawda? Koszmarna prawda tkwi w sieci wodociągów. W rurach.
Kto tu ma szansę zdrowszy umrzeć?

[email protected]

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie