Edukacja, egzaminy, testy próbne
    TESTY GDAŃSKIEGO WYDAWNICTWA OŚWIATOWEGO

    Przygotuj się z nami do TESTU ÓSMOKLASISTY 2018/2019!

    Rozwiń
    Edukacja, egzaminy, testy próbne
    Zwiń

    Przygotuj się z nami do TESTU ÓSMOKLASISTY 2018/2019!

    Sprawdź, co może pojawić się na egzaminach!

    Raport z Doliny Radości

    Raport z Doliny Radości

    Henryk Tronowicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Byłem w Dolinie Radości, dobrnąłem do rozłupanego na dwoje Diabelskiego Kamienia i myślę: ki diabeł? No bo, czy aby na pewno to jest granitowy podrzutek z epoki lodowców? A jeśli nie podrzutek, tylko okruch kosmosu albo sprawka jakichś niezidentyfikowanych sił nieczystych?
    Pytania obskuranta godne, wiem. W różnych stronach znane są głazy nieporównanie większe, które lodowiec na grzbiecie przytaszczył. Nie brak na to naukowych kwitów. Widok jednak oliwskiego monstrualnego głazu zapiera dech.

    Przycupnąłem sobie na zwalonej sośnie i oczu oderwać nie mogę. Pierwsze moje skojarzenia przeskakują do księżycowego monolitu z "2001: Odysei kosmicznej". Nie do ekranowego fantomu, rzecz jasna, a do obiektów symbolizujących nieodgadnione szyfry wszechświata. Nic nie fascynuje bardziej niż to, co zagadkowe, ponadczasowe, chociaż - powiadają filozofy - ponadczasowe też nie jest wieczne.

    Na wędrówkę po Dolinie Radości - szczyt perwersji?
    - wziąłem pod pachę tom Stefana Chwina "Dolina Radości". A co tam! Z Chwinem raźniej będzie, uznałem. Powiem tu od razu, że siedząc pod wielgachnym głazem, nie wzdychałem do księżyca, jak bohater książki Chwina. I nie marzyłem, aby głaz mnie porwał i odleciał, skąd zleciał. Ale nieswojo się poczułem, przyznaję.

    Kartkuję w tej Dolinie Radości tom "Doliny Radości" i oto - aż drgnąłem, spoglądając dookoła niepewnie - bo trafiam na ustęp, w którym pojawia się niejaki Max Schreck (proszę nie mylić ze Shrekiem), słynny wampir z "Nosferatu", arcydzieła kina grozy. Aktorowi po tej roli przyprawiono gębę krwiopijcy. Splątana historia, za długo by mówić. Tymczasem w konkluzji narratora "Doliny" czytam, że na dobrą sprawę to tego Schrecka w ogóle nie było. Nie istniał. Mimo że widzieli go wszyscy.

    Nad kotliną zaczyna się zmierzchać, więc opuszczam zbocze i kroku przyspieszam. Na drodze nikoguśko. Lecz co to? W samym sercu dziko zalesionych ogródków działkowych coś podejrzanie chrzęści. Wchodzę między chaszcze i z niedowierzaniem przecieram spojówki. Bo tam w najlepsze pracuje betoniarka.
    Wtem spoza pleców słyszę bełkotliwy głos.

    Oglądam się, lecz ani żywego ducha! Ledwom pomyślał, po com tam lazł, gdy z krzaków, niby z jakiejś pieczary rozlega się znów ten głos (po dwóch piwkach pewnie). A więc tak!
    Co tam stawiają? Różnie mówią o tym. Ale szykuje się tęga budowla - słyszę słowa ledwo widocznej postaci. - A wie pan, co tu przed wojną było?
    Nastawiam pokornie ucha.
    - Panie! Dom uciech tu był! Ech, musiało być wesoło - wzdycha. - Nie to, co teraz!

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo