Raport z dobrostanu. Nowa religia

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Przecierałem ucho w czasie Pomorskiego Kongresu Obywatelskiego przed tygodniem, kiedy pani profesor Anna Maria Zawadzka użyła pięknego, acz całkowicie zapomnianego wyrażenia - dobrostan. Chodziło o relację między dobrobytem a dobrostanem.

Ani myślę zawracać Szanownym Czytelnikom głowy dobrobytem. Poziom dobrobytu jaki jest, każdy widzi. Co innego z dobrostanem, który u nas z obiegu wypadł. A toć trudno o dobre samopoczucie bez dobrobytu.

Profesor Zawadzka, opierając się na wynikach badań, zaznaczyła na wstępie, że województwo pomorskie to w naszym kraju najszybciej rozwijająca się metropolia. Pomorskie może się poszczycić relatywnie wysokim poziomem dobrobytu materialnego. Niech to jednak nikogo nie zmyli. Sęk bowiem w tym, że ów dobrobyt nie przekłada się na wzrost dobrostanu, i to w kilku sferach szalenie ważnych.
W Pomorskiem więc na przykład notuje się wysoki wskaźnik patologii, niedomogi w sferach zdrowia czy bezpieczeństwa. W Pomorskiem stwierdza się najwyższą w kraju wypadkowość na drogach wśród dzieci, na co pani profesor - jak zaznaczyła - znalazła potwierdzenie w "Dzienniku Bałtyckim". Parę miesięcy temu, dorzucę, pisaliśmy w naszym "Dzienniku" o niepokojącej skali kradzieży i włamań. Podstępni złodzieje zabierają dokumenty, telefony, kosztowności, rowery. Do kradzieży dochodzi w kościołach. Szkoły, jak ustalono, nie kształtują w młodzieży pożądanych wzorców uczestnictwa w kulturze. Statystyki za to wykazują najwyższy procent nastolatków pijących piwo. Tymczasem, zwróciła uwagę pani profesor - inwestycje w Pomorskiem sprzyjają głównie upowszechnianiu wartości materialnych, konsumpcji, a nie kulturze.

Jako na koronny przykład osobliwego centrum kultury wskazywano w czasie obrad kongresu palcem na fenomen Galerii Bałtyckiej we Wrzeszczu. Przypomina się tu roztrząsana przez Wojciecha Młynarskiego pół wieku temu w piosence troska o to, jak zlikwidować kompleks... Sali Kongresowej.
I oto głos odmienny co do funkcji spełnianych przez galerie handlowe zgłosiła nasza redakcyjna koleżanka Barbara Szczepuła, wedle której galerie to przecież placówki sprzyjające integracji. I pewnie coś w tym jest.

Pamiętam, kilkanaście lat temu bito na alarm, że świat brnie w religię świata konsumpcji. Otóż myślę, że przez stadium konsumeryzmu trzeba przejść jak przez chorobę infantylizmu. Dzisiejsze gnuśne plątanie się po galeriach to cecha znamienna dla społeczności, które po dziesiątkach lat niedostatku postrzegają inny styl życia. A że czasem ulegają złudnej pozłocie, to też fakt. Wcześniej czy później im się to znudzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie