Raport o torturach. Prawo jest prawem

Henryk Tronowicz
Udostępnij:
Dziewiętnastowieczny angielski historyk James Froude zauważył, że człowiek to jedyna istota, dla której torturowanie bliźnich bywa rozrywką. Narody zjednoczone po drugiej wojnie światowej z tej rozrywki z piekła rodem zrezygnowały. W Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (1948) stosowanie tortur uznano za zło bezwzględne i formalnie zostało ono prawem zabronione.

Prawo jest prawem. Sęk w tym, że raz jest, a innym razem niekoniecznie. W nowym stuleciu zbrodnicze akty fundamentalistów islamskich doprowadziły do rewizji wspaniałomyślnych zasad prawa.

Po 11 września 2001 r. torturowanie znów stało się dopuszczalne. Dzisiaj jest stosowane w 80 krajach.
Mówił o tym przedwczoraj w Bibliotece Gdańskiej PAN profesor Stefan Kostańczak z uniwersytetu w Zielonej Górze.

Zorganizowany staraniem Pomorskiego Towarzystwa Filozoficzno-Teologicznego wykład profesora zatytułowano: "Rozdroże; czy można torturować moralnie słusznie i zgodnie z prawem". Okazuje się, że niestety niekiedy można.

Prof. Kostańczak wprawdzie legitymizowanie tortur zaliczył do obyczajów średniowiecza, lecz stwierdził też zaraz, że zwolennicy tego typu poniżających, nieludzkich praktyk operują argumentami, które odrzucić niełatwo. Jak bowiem postępować, kiedy zachodzą sytuacje wyższej konieczności i gdy na przykład trzeba ratować ludzkie życie?

W roku 2003 Amerykanie opracowali instrukcję używania 24 technik przesłuchań "terrorystów". Na czołowych miejscach w instrukcji umieszczono metody podtapiania, uderzania o ścianę czy pozbawiania snu.

Instrukcję ostro oprotestowała Amnesty International. To wtedy pojawiły się również procedury dopuszczające wbijanie igieł lekarskich pod paznokcie, pod warunkiem, że igły będą wysterylizowane, a osoba, która prowadzi przesłuchanie, nie będzie z niego czerpać sadystycznej satysfakcji.

Po wykładzie uczestnicy dyskusji opowiadali się zgodnie przeciw przyzwoleniu dla tortur. Padło m.in. wezwanie o postawienie zwolenników amerykańskiej interwencji w Iraku przed trybunałem karnym.

Dożyliśmy pięknego XXI wieku. Jeszcze trochę, a ludzkość z dumy pęknie (choć tąpnięcie może nastąpić i z innych powodów). Ale czy między Bogiem a prawdą nie jesteśmy o krok od powrotu do dżungli?

Dzisiaj rzadko ktoś wspomina proroctwo André Malraux. Francuski intelektualista w roku 1968 powiedział, że wiek XXI będzie religijny lub w ogóle go nie będzie. Nie przewidział, że fundamenty kultury europejskiej zostaną podcięte przez fundamentalizm talibów.

Z filmu "Sami swoi" pamiętamy, że prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gnatek
Poniższy komentaż to przykład co idiota ma do powiedzenia w tej sprawie.
Dodaj ogłoszenie