Raport bez jaj. Kurczak na rosół

Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Henryk Tronowicz
Najpierw pomarudzę o przeszłości. Dawno dawno temu w całym kraju ukazywał się gdański magazyn "Czas". Miał on u czytelników wzięcie, bo redaktorzy mieli zacięcie. Czas stanu wojennego potem okazał się nieprzychylny dla "Czasu". Magazyn zaryglowano. Chcę teraz wspomnieć, jak to 32 lata temu redaktorzy "Czasu" zaryzykowali obszerną publikację wyników ankiety rozpisanej wśród polskich satyryków rysowników. Odpowiedzi nadesłało - dołączając rysunki, ośmiu autorów wybitnych.

Wśród nich klasycy. Zbigniew Lengren (tatuś przekrojowego prof. Filutka), pytany o poziom polskiej rozrywki, odparł: "Poziom niekiedy poniżej poziomu morza". Eryk Lipiński: "Satyryk tkwi zawsze między kaznodzieją a błaznem". Szymon Kobyliński o anonimach: "Ostatnio otrzymuję coś w rodzaju anonimów podpisanych być może przez sąsiada". Lech Zahorski, spytany, czy redaktorzy często odrzucają mu rysunki: "Nigdy. Cenzora mam w sercu".

Obszerną ankietę mocno okroił czujny gdański cenzor i znalazła się na łamach zdecydowanie mniej obszerna. Przy każdej z ośmiu wypowiedzi widnieją rozległe białe plamy. A jednak redakcyjnym szydercom udało się zakpić z cenzora. W komentującej notce zapodali, że satyrycy wypowiedzieli się jedynie na temat UFO. Postanowiono więc, żeby wypowiedzi o UFO nie drukować. Ankietę otwierał Julian Bohdanowicz. Spytany o przedmiot jego satyry - choroba społeczna czy śmieszne zjawisko? - odparł, że zabawne zjawisko może się przerodzić w chorobę społeczną.

A teraz?

Spaceruję we wtorek ulicą Piwną niespiesznie i nagle spostrzegam, że na antresoli Yesterday Cafe trwa wernisaż Gdańskiej Galerii Dobrego Humoru. Nie można nie wstąpić. Wstępuję. I oto co widzę! W oko rzuca mi się od wejścia Juliana Bohdanowicza mało wesoła "Pamiątka z Warszawy". Rozglądam się za chorobami.

Nie widzę. Satyrycy też bodaj nie widzą. A zjawiska? Henryk Sawka stawia do kąta jakiegoś Bronka (poza tym obsmarowuje fanów Kubicy, którzy żądają sprowadzenia wraku auta). Z kolei Witold Mysyrowicz subtelnie ostrzega, bo w konfesjonale można się natknąć na policjanta. U Zbyszka Jujki Mickiewicz (z trumny) przygania Słowackiemu (w trumnie) znanym wyzwiskiem rozsierdzonego prezydenta.

Błękitne Meloniki Charliego dla najlepszych eksponowanych dzieł przyznałbym ex aequo gdyniance Annie Sokolskiej oraz Andrzejowi Lichocie z Krakowa. U Lichoty: żona wbija mężowi ku pamięci, że jak sobie zagłosuje, tak się wyśpi. A u Sokolskiej: po lewej kogut "na prawicy", po prawej kura "na lewicy", zaś w centrum pomiędzy nimi na rosół kurczak potulny.

Lecz gdzie są jaja?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie