Radosław Michalski przed meczem ze Szwecją: Tak zawsze było, że jeśli Polska ma odnieść sukces, to super muszą zagrać bramkarz i napastnik

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Radosław Michalski ocenia szanse Polaków przed meczem ze Szwecją na Euro 2020
Radosław Michalski ocenia szanse Polaków przed meczem ze Szwecją na Euro 2020 Karolina Misztal
Udostępnij:
Radosław Michalski, były defensywny pomocnik, 28-krotny reprezentant Polski, a obecnie prezes Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, towarzyszył naszej drużynie narodowej w ostatnim treningu na stadionie w Gdańsku przed wylotem do Sankt Petersburga na mecz ze Szwecją. Nam opowiadał o swoich spostrzeżeniach i przeczuciach na mecz Polska - Szwecja.

Polacy w meczu ze Szwedami muszą zaatakować, ponieważ aby awansować dalej muszą wygrać. Jak ten mecz pana zdaniem może się ułożyć?
Szwedzi mają pewny awans, czyli oni nic nie muszą. Wiedzą, że turniej trwa dalej, więc będą chcieli oszczędzić trochę sił. Spodziewam się, że staną sobie z tyłu i będą czekać na nas. Szwedzi umieją to robić, potrafią przeszkadzać. W tym są fenomenalni. Mają też tego Alexandra Isaka na kontrataki. Trzeba też zwrócić uwagę na stałe fragmenty gry, bo w tym są bardzo mocni. Spodziewam się, że prowadzenie gry będzie po naszej stronie. Może to i dobrze, bo większość naszych zawodników ze środka pola lubi taką grę. Trener też lubi taką grę. Z tego co widziałem na treningu (Radosław Michalski był na stadionie w Gdańsku we wtorkowe przedpołudnie - przyp.), to bardziej pracujemy nad grą ofensywną, niż defensywną. Jesteśmy chyba na to nastawieni, że to my będziemy być stroną aktywną.

Piłkarze są gotowi na to, że będą musieli zaatakować i uważać na defensywnie usposobionych Szwedów?
To nawet widać po wynikach w poszczególnych grupach. Szwedzi mają pewny awans, a przez to w głowie im już świta kolejny mecz na turnieju. Ze strony rywali nie spodziewam się więc jakiś szarż. To będzie normalny mecz, chociaż Szwedzi na pewno nie położą się i nie powiedzą: strzelajcie, róbcie, co chcecie. Będą się raczej dobrze przesuwać w obronie, tak jak to najlepiej potrafią. Na pewno będą bardziej czekać na nas, niż atakować. Chłopcy są na pewno na to przygotowani. Trener też.

W meczu ze Szwecją Polacy pewnie będą mieli większe posiadanie piłki, niż w spotkaniu z Hiszpanią, gdzie było to ok. 30 procent czasu gry.
Przyznam się, że oglądałem ten mecz i jak zobaczyłem statystykę celnych podań 660 o 150, to przyznam, że nie było widać aż takiej różnicy. Trzeba więc powiedzieć, że to "klepanie" hiszpańskie, ta tiki-taka, jest trochę bezsensowna. W Hiszpanii to wszystko wygląda fajnie do 16. metra, ale później tych sytuacji nie jest za wiele. Umówmy się, że to posiadanie piłki nie decyduje o wszystkim.
Jeśli uda się pokonać Szwecję, to najbardziej realny jest scenariusz z zajęciem drugiego miejsca w grupie. A wtedy w 1/8 finału trafić możemy na Czechy lub Anglię. Pan miał okazję grać kiedyś z jednymi i drugimi. Z kim mogłoby być łatwiej?
To dosyć trudne pytanie. Gdyby odpowiadać od razu, to pewnie wszyscy wybraliby Czechów. To podobny styl i drużyna w zasięgu. Z drugiej strony, patrząc na mecze na Wembley i postawę Anglików, zastanawiam się, czy nie lepiej zagrać z nimi. Ja zawsze lubiłem grać przeciwko Anglikom. Nie zastanawiam się jednak nad tym, bo w kolejne fazie nie ma wielkiej różnicy. Poprzeczkę trzeba będzie sobie i tak postawić wyżej, niż w grupie i spróbować wygrać.

Jeżeli Jakub Moder będzie zdrowy, to stawiałby pan na niego w środku pomocy, czy na Grzegorza Krychowiaka?
Jeśli Moder będzie zdrowy, to stawiam na niego. Widać było po meczu z Hiszpanią, że on też nie jest gotowy na 90 minut. Grzesiek musi być więc cały czas przygotowany. Grzesiek czy Paweł Dawidowicz. Krychowiak jest po ostatnim meczu trochę podrażniony i będzie chciał to pokazać. Oczekujemy trochę takiego Grześka z Wembley (z meczu eliminacji do mistrzostw świata - przyp.), a nie takiego z meczu ze Słowacją.

Będzie nam brakowało kontuzjowanego Łukasza Fabiańskiego czy Wojciech Szczęsny w meczu z Hiszpanami pokazał, że można na niego stawiać?
Mimo przyjaźni z tatą (Maciejem Szczęsnym - przyp.) Wojtek nie pokazuje takiej klasy, jaką ja widziałem w meczach Juventusu pół roku, rok temu. Z Hiszpanią, oczywiście, fajnie, że udało mu się uratować jedną, czy dwie sytuacje. Parę interwencji było jednak niepewnych. W tym gdzieś ta sytuacja z Bereszyńskim, gdzie miałem wrażenie, że dwa kroki Wojtka załatwiłyby sprawę bez problemów. Widać, że nie czuje się pewny i obiektywnie nie jest to jego najlepszy okres. Fabiański jest kontuzjowany i nie grał wcześniej, więc nie ma co tutaj dywagować. Przyznam się jednak, że kiedy w meczu Wojtek ma podejmować jakieś interwencje, to ja trochę drżę. To nie jest ten sam bramkarz, który w poprzednim roku miał fenomenalne wyjścia na przedpolu. Miejmy nadzieję, że ten mecz z Hiszpanią go zbudował. W końcu pomógł drużynie. Tak zawsze było, że jeśli Polska ma odnieść sukces, to super muszą zagrać bramkarz i napastnik.

Szwedzi świetnie bronili z Hiszpanią i zagrali dobry mecz ze Słowacją. Możemy z nimi wygrać?
W piłce to jest normalne, że każdy może wygrać z każdym. W tym meczu bramkę będzie jednak bardzo trudno strzelić. Nie będziemy mieli dziesiątek sytuacji, bo wiadomo, że to będzie gra pozycyjna, w której radzimy sobie, ale też nie jesteśmy w tym najlepsi. Na pewno na boisku coś stworzymy, ale kwestą otwartą jest, czy to wykorzystamy. Bramkarz Szwecji (Robin Olsen z Evertonu - przyp.) pokazuje wielką klasę, o czym przypomniał w meczu z Hiszpanią.

Szwecja nie może też sobie pozwolić spaść na trzecie miejsce w grupie, bo wtedy w następnej fazie trafi na Holandię lub Belgię. A to by oznaczało, że trafia pod walec, pod kombajn...
Pewnie nikt by nie chciał trafić na Belgię. To jest prawda. Zobaczymy. Szwedzi, jak już wspomniałem, na pewno się nie położą. To nie będzie dla nas jakiś łatwy mecz. Ja jestem dobrym przykładem, bo mieliśmy w dwóch meczach zdobyć jeden punkt, a przegraliśmy oba (Polska z Michalskim w składzie przegrała ze Szwecją 0:1 i 0:2 w eliminacjach do Euro 2000 - przyp.). I to też były mecze, w których Szwedzi nic nie musieli. Skandynawowie to zespół, twardziele i tak łatwo nie dadzą sobie odebrać zwycięstwa.

Mieliśmy taką apatyczną reprezentację Polski w meczu ze Słowacją i energetyczną w spotkaniu z Hiszpanią. Który obraz naszej drużyny narodowej jest właściwy?
Liczę na to, że ten drugi. Przyznam się szczerze, że od wielu lat obserwuję, że na dużych imprezach brakuje nam przygotowania fizycznego. Widać to było szczególnie w Rosji (na mistrzostwach świata w 2018 roku - przyp.). Wtedy obojętnie, jak byśmy chcieli grać, to nie byliśmy w stanie tak grać, bo nie potrafiliśmy biegać. Cieszę się, że w tym pierwszym meczu, tak jak pan powiedział, byliśmy trochę apatyczni, ale już w następnym z Hiszpanią pokazaliśmy, że mamy siłę, że jesteśmy w stanie rozegrać 90 minut w dobrym tempie. To jest budujące, że jesteśmy dobrze przygotowani do turnieju. Ja uważam, że fizyczna część to już jest 70 procent sukcesu, a reszta to umiejętności i szczęście.

To zapytam jeszcze o sferę mentalną. Zaczęliśmy Euro 2020 słabo, ale w drugim meczu złapaliśmy oddech. Tymczasem spodziewaliśmy się, że zaczniemy dobrze, a z Hiszpanią może być ciężko. Wiadomo było, że mecz ze Szwecją wszystko nam wyjaśni.
Piłka nożna jest taka, że można spodziewać się wiele rzeczy, a i tak wychodzi to odwrotnie. Duńczycy przegrali dwa pierwsze mecze, w trzecim wygrali i awansowali. Fajnie, że tak się dzieje na mistrzostwach Europy, bo to też napędza kibiców. Pamiętam ze swojego doświadczenia, że to może nawet dobrze, że po tym pierwszym meczu ta krytyka była taka totalna, ze wszystkich stron. To moment, w którym piłkarze się jednoczą i mówią: dobra, wszyscy są przeciwko nam, więc chodźmy i pokażmy, bo to nasza ostatnia szansa. I pokazali, że się skoncentrowali i zagrali fajny mecz. Na treningu przed wylotem do Sankt Petersburga nie było widać, że są zmęczeni. Widać było nawet lekką walkę o miejsce. Jestem więc dobrej myśli.

Ktoś pana do tej pory urzekł na Euro 2020? Ktoś pana rozczarował?
Na pewno są trzy drużyny, które pokazują, że będą się liczyć w rywalizacji o najwyższą stawkę. To Włosi, Francuzi i Belgowie. Belgowie z Romelu Lukaku w środku... Naprawdę współczuję rywalom (śmiech). Widać, że w trzecich meczach grupowych rozkładają siły. To jest turniej. Jeśli chcą dojść do finału, to przed nimi cztery mecze w krótkim czasie. Później mistrzostwa przyspieszają, więc tutaj nikt nie będzie robił czegoś, czego nie potrzebuje. To są doświadczeni, mądrzy piłkarze i trenerzy. Prawdziwe mecze rozpoczną się od 1/8 finału i tam już wszyscy będą "iść" na 100 procent.

Rozmawiał i notował Rafał Rusiecki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie