Rachunki za gaz mogą wzrosnąć od stycznia

    Rachunki za gaz mogą wzrosnąć od stycznia

    Henryk Sadowski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo we wrześniu zamierza złożyć wniosek do Urzędu Regulacji Energetyki o podwyżkę cen gazu ziemnego. Swoją decyzję uzasadnia wyższymi cenami zakupu gazu z Rosji. Jeśli URE zgodzi się na podwyżkę, nasze rachunki za gaz znów wzrosną.
    Co prawda prezes URE kilka miesięcy temu zapowiedział, że w tym roku podwyżek gazu już nie będzie (ostatnia była w kwietniu ), ale nie wykluczył, że od stycznia przyszłego roku zgodzi się na zmianę taryfy PGNiG.

    Dziś trudno przewidzieć, jak duża może to być podwyżka. Eksperci szacują, że polska spółka dystrybucyjna będzie musiała płacić Gazpromowi ok. 20 proc. więcej niż do tej pory. Jednak nie wszyscy uważają, że spółka powinna dostać zgodę URE na podwyższoną taryfę.


    - Kiedy w kwietniu PGNiG podnosił ceny o 13,7 proc., szefowie spółki dobrze wiedzieli, że od września będzie płacić więcej za surowiec - mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw. - I na pewno wkalkulowali to w nowe ceny gazu.

    Jego zdaniem drugim argumentem, by nie udzielać zgody na podwyżki, jest wysoki kurs złotego. - Za gaz ziemny PGNiG płaci w dolarach. Dzisiaj dolar kosztuje 2,04 zł i jest o blisko 10 proc. tańszy niż w styczniu - mówi Andrzej Szczęśniak.

    Również URE nie kwapi się, by już we wrześniu zatwierdzić nowe taryfy. - Jeśli wniosek się pojawi, to będziemy go analizować - powiedziała nam Agnieszka Głośniewska, rzecznik Urzędu Regulacji Energetyki. Przyznała jednak, że gaz może podrożeć od początku przyszłego roku. Będzie to jednak zależało od kursu euro i ceny, jaką PGNiG płaci za gaz z importu.

    URE bierze także pod uwagę to, że blisko jedna trzecia gazu ziemnego sprzedawanego przez PGNiG pochodzi z wydobycia krajowego, a więc podwyżka Gazpromu go nie obejmuje. W ubiegłym roku w Polsce zużyto ponad 13 mld metrów sześciennych gazu, z czego aż 4,3 mld pochodziło z zasobów krajowych.

    Większość wydobywanego w kraju gazu wymaga jednak kosztownej obróbki. Uszlachetnienia nie wymaga tylko surowiec wydobywany w okolicach Sanoka i Zielonej Góry. W sumie jest tam ponad 70 odwiertów. Natomiast gaz wydobywany w kopalniach zlokalizowanych w Wielkopolsce, na ziemi lubuskiej czy na Dolnym Śląsku musi być oczyszczany z azotu. Taki proces zwiększa koszty gazu. Jednak i tak surowiec krajowy jest co najmniej o 20 proc. tańszy od importowanego.

    By uniezależnić się od dostaw tylko ze strony wschodniej, PGNiG będzie budował także terminal do odbioru skroplonego gazu ziemnego. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, pierwszy gaz do gazoportu w Świnoujściu powinien dopłynąć już w drugiej połowie 2011 r. Plany są takie, by odbierał on 2,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Koszt budowy tego obiektu szacuje się na blisko pół miliarda euro. Gaz będzie się przywoziło tankowcami z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

    Nie będzie on wiele tańszy od rosyjskiego ze względu na koszty transportu, ale da nam lepszą pozycję negocjacyjną z Gazpromem.
    Szacuje się, że obecnie PGNiG płaci Rosjanom 400 dol. za tysiąc metrów sześciennych gazu. Dla porównania Francja za taką samą ilość płaci Algierii 270 dol. Algieria wymaga jednak, by jego odbiorcy inwestowali w wydobycie tego surowca i technologię skraplania.

    W Europie i Stanach Zjednoczonych jak grzyby po deszczu powstają terminale do jego odbioru. Jednak te inwestycje ruszają wtedy, gdy kraj ma już podpisane kontrakty na dostawy. My ich jednak jeszcze nie mamy.



    19 mld m3

    gazu ziemnego zużyli Polacy tylko w ubiegłym roku


    Zalety i wady gazu sieciowego



    Koszt ogrzewania gazem ziemnym jest o jedną trzecią droższy niż węglem.
    Jest to paliwo bardziej ekologiczne, bo przy dobrym dopływie powietrza nie wydziela spalin prawie w ogóle. Dzięki podłączeniu do sieci nie wymaga magazynowania.

    Wadą, przy planowaniu ogrzewania, może się okazać oddalenie domu od sieci gazowej. Wówczas trzeba doprowadzić gazociąg, co wymaga inwestycji. Ponadto instalację gazową oraz przewody wentylacyjne i spalinowe należy sprawdzać co najmniej dwa razy w roku.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo