Puchar Świata: Polacy wygrali z Amerykanami! Igrzyska coraz bliżej! [ZDJĘCIA]

Paweł Hochstim, Tokio
Reprezentacja Polski jest na najlepszej drodze do zwycięstwa w turnieju o Puchar Świata. W poniedziałek biało-czerwoni pokonali Amerykanów, którzy do tego meczu, tak jak oni, nie ponieśli żadnej porażki. Dziś biało-czerwoni są jedyną drużyną, która wygrała wszystkie spotkania.

To, że spotkały się dwie najlepsze drużyny dotychczasowych rozgrywek turnieju o Puchar Świata, było oczywiste i to nie tylko dlatego, że obie nie poniosły jeszcze porażki. Obie w wielu meczach pokazywały swoją zdecydowaną wyższość nad resztą i to nawet w tych najtrudniejszych, jak Polacy z Rosjanami, czy Amerykanie z Włochami. Dziś można powiedzieć, że byłoby sensacją, gdyby któraś z tych drużyn nie wygrała Pucharu Świata.

Po raz pierwszy w czasie tego turnieju polscy siatkarze mieli okazję, by choć przez chwilę poczuć siatkarską atmosferę. Po meczu Japończyków z Argentyną w hali zostało kilka tysięcy osób, a wśród nich także kilkudziesięciu Polaków.

Ale mecz rozpoczął się fatalnie, bo dobre zagrywki Micaha Christensona dały przewagę amerykańskiej drużyny. Biało-czerwoni nie tylko w pierwszej Partii mieli problemy z przyjęciem zagrywki, ale przede wszystkim ze swoją. Mylili się często, do tego nie byli w stanie zablokować rywali. Kapitalnie rozgrywał Christenson, wyprowadzając swoich partnerów na czyste pozycje w ataku. Porażka do 17 była całkowicie zasłużona, ale... nie powinna niepokoić. Bo polski zespół w Japonii w większości meczów przegrywał pierwsze partie.

I drugi set to potwierdził, że polski zespół kapitalnie go rozpoczął, a dwa asy z rzędu Michała Kubiaka spowodowały, że trener John Speraw przy stanie 5:2 musiał poprosić o pierwszy czas. Niewiele to jednak pomogło, bo biało-czerwoni zaczęli nakręcać się po każdej udanej akcji. I nie przeszkodził im fakt, że Amerykanie podbijali w obronie nieprawdopodobne piłki. Doskonale grał Kubiak, świetną zmianę dał Mateusz Mika, a w kluczowych momentach można było liczyć na Bartosza Kurka. To była reprezentacja, którą chcemy oglądać.

Zaczęli od przyjęcia ciosu na szczękę, skończyli nokautem. Siatkarze coraz bliżej Rio

Press Focus/x-news

Biało-czerwonych nie załamał również słaby początek trzeciej partii, gdy po dwóch asach Christensona rywale prowadzili 4:0. Na pierwsze prowadzenie polski zespół wyszedł tuż przed drugą przerwą techniczną, a w emocjonującej końcówce pokazał swoją wyższość dzięki znakomitym zagrywkom Miki. Skrzydłowy Lotosu Trefla Gdańsk posyłał floty w kierunku Aarona Russela, który w tym elemencie zupełnie sobie nie radzi. A decydujący punkt dała biało-czerwonym autowa zagrywka Matta Andersona.
Polski zespół wyraźnie „poczuł krew”, a Amerykanie, którzy do tej pory w Japonii nie trafili na godnego siebie rywala, zaczęli się mylić. Doskonałe zagrywki Mateusza Bieńka dały Polakom wysokie prowadzenie (12:4) i możliwość spokojnej gry do końca meczu. Amerykanie nie unieśli presji, a Polacy dokonywali dzieła zniszczenia.

We wtorek o godz. 7.15 czasu polskiego nasz zespół zagra z Japonią, a turniej zakończy w środę, gdy zmierzy się z Włochami. Jest wielce prawdopodobne, że to będzie mecz, którego zwycięzca odbierze Puchar Świata.

Polska - USA 3:1 (17:25, 25:19, 25:23, 25:15)

Polska: Drzyzga, Kurek, Bieniek, Nowakowski, Kubiak, Buszek, Zatorski (libero) oraz Możdżonek, Mika, Konarski, Łomacz.

USA: Christenson, Anderson, Lee, Holt, Russell, Sander, Shoji E. (libero) oraz Watten (libero), Lotman, Smith.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie