Przymusowy zimny prysznic latem

    Przymusowy zimny prysznic latem

    Łukasz Bartosiak

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Mieszkańcy Watkowic Małych w każde wakacje mają lodowatą wodę w kranach. Właściciel firmy Nasza Energia, dostarczającej ciepło, Benedykt Nowak, rutynowo wyłącza im ogrzewanie na okres letni.
    W Watkowicach od 10 lat działa ekologiczna kotłownia na słomę, do której podłączone są okoliczne domy i bloki mieszkalne. W sumie ciepło odbiera 50 rodzin.

    Na początku działalności nie było żadnych problemów. Wtedy kotłownią też zarządzał Nowak, jednak z ramienia Agencji Własności Rolnej. - Żadnych cyrków nie było - mówi mieszkaniec Watkowic.

    Wspomniane "cyrki" rozpoczęły się kilka lat temu, gdy Nowak przejął kotłownię na własny rachunek. Od tego czasu rok w rok w wakacje wyłączane są piece, a w kranach przestaje płynąć ciepła woda.

    - Rozumiem, że pan Nowak może ponosić straty, bo niektórzy nie płacą rachunków, ale jakim prawem stosuje zbiorową odpowiedzialność? - pyta Bogdan Barcik, radny gm. Ryjewo.

    Mieszkańcy mają dość praktyk Nowaka. Chcą, by ich odłączono od dotychczasowej kotłowni i postawiono nową, co jest realne do wykonania.
    - Wystarczy zgoda wspólnoty mieszkaniowej jednego z bloków [bloku nr 12 - przyp. red.], na której działce powstałaby kotłownia.

    - Jeśli się tak stanie, jestem gotów w każdej chwili przywieźć na miejsce zainteresowanego inwestora - mówi Michał Leszczyński, prezes Zakładu Usług Mieszkaniowych w Kwidzynie, który zarządza osiedlem.

    Wspólnota musi jednak wyrazić zgodę jednomyślnie. Niestety, z ośmiu rodzin jedna się wyłamała. Wobec tego władze gminy proponują wyjście awaryjne. - Niebawem spotkam się z właścicielem kotłowni i zaproponuję, by sprzedał lub wydzierżawił ją wspólnotom - mówi wicewójt Sławomir Słupczyński.

    Z Benedyktem Nowakiem nie udało nam się porozmawiać, ale głos w sprawie zabrała jego żona. - Mamy 44 tys. zł długu, który narobili mieszkańcy. Ogrzewanie wody włączymy wtedy, gdy należność zostanie uregulowana. Jeśli nie, to ciepłej wody nie będzie, a z prowadzenia kotłowni nie zrezygnujemy - mówi z lekką ironią w głosie Irena Nowak.

    Bogdan Barcik jest innego zdania: - Pisaliśmy już do rzecznika praw obywatelskich, przyznał nam rację, ale wtedy problem zniknął, bo zimą ogrzewanie zostało włączone.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo