Przeprawa na drugą stronę wiersza

Tadeusz Skutnik
Grzegorz Kwiatkowski
Grzegorz Kwiatkowski Grzegorz Mehring
"Przeprawa" - debiutancki tomik gdańskiego poety Grzegorza Kwiatkowskiego - przenika chęć dotarcia wierszem na drugą stronę: brzegu, lustra, życia. Zapewne dlatego w "Przeprawie" tak trudno znaleźć wiersz niepotrącony skrzydłem anioła śmierci. A im dalej, tym trudniej; w końcu są to prawie bez wyjątku studia śladów śmierci. Cienie rzucane przez "Umarłych ze Spoon River" Edgara Lee Mastersa.

W wierszu "słowo" autor jakby nawet składał z tego powodu autokrytykę, ale łagodzi ją oświadczeniem, że czeka na Mojżesza, który wyprowadzi go z tego domu niewoli, a jeśli nie doczeka się - "ty będziesz opowiadał mu sny". Ty, który czytasz jego słowa, on zapisuje je na piasku, bowiem "tylko głupiec plami atramentem własne oko".

Bardzo to skomplikowane i tylko powierzchownie przeze mnie muśnięte. Podobnie lub nawet bardziej zakręconych wierszy jest w "Przeprawie" dużo więcej. Choć też są proste i czyste jak liryki lozańskie. Tomik, choć składa się tylko z czterdziestu wierszy, zwraca uwagę różnorodnością form. Pod tym względem przypomina patchwork, w którym można znaleźć oczywiście epitafium, ale też list, pieśń, lamentację, medytację, opowiadanie, pocztówkę, haiku...

Również pod względem ujawnionych inspiracji, a będą to np.: oczywiście Mojżesz, Benedykt XVI, Sylvia Plath, Czesław Miłosz, William Blake, Baruch Spinoza, Emmanuel Swedenborg, nie licząc pomniejszych.

Ten szereg ikon zaczyna w pewnym miejscu (w cyklu "Carlsbad") przekształcać się w szereg zbrodniarzy, takich jak dr Josef Mengele, Fritz Klein - lekarze obozowi Auschwitz-Birkenau, czy nieujawniony z imienia dyktator ("zdetronizowany"). I to jest najbardziej zdumiewające pytanie: czego szuka w popiołach Holocaustu, zdawałoby się całkowicie wyeksploatowanych poetycko, poezja Grzegorza Kwiatkowskiego? Czego szuka i dlaczego grzebie w spopielonej przeszłości?

Na te pytania zdaje się dawać odpowiedź sam autor w dwóch wstępnych wierszach swojego debiutanckiego tomiku. Którą można streścić znanym cytatem-pytaniem z Hölderlina: "Cóż po poecie w czasie marnym?". Marnym, bowiem surrealiści "w malignie tworząc kaligramy/ mieli jeszcze w oczach/ gaz bojowy z pól Verdun", a my dziś co najwyżej migawki z BBC ("migawki z BBC News"). Albo jeszcze gorzej: "kiedyś byłeś płonącą stodołą/A teraz kontemplujesz fioletowy płomień kuchenki gazowej".

I nieważne, czy była to stodoła z songu Czesława Niemena, czy z Jedwabnego. Pod powierzchnią tych (i wielu innych) śladów skrywa się w wierszach Kwiatkowskiego wielkie pragnienie dotarcia do głębin. Nie jakiś nowy nadrealizm, a nowy modernizm, dla którego tzw. współczesność nie ma większego znaczenia. Bo: przeszłość tak naprawdę nigdy się nie kończy. Żyjemy w jakimś wielkim, rzadko słonecznym, częściej miejscowo spotworniałym Teraz, w którym nosimy nie tylko osobiste albo cudze traumy (tak jest w wierszu "melisa szałwia i mięta" dedykowanym pamięci Józefa Kwiatkowskiego, ale też w takich wierszach, jak "dom" czy "sygnał").

Nosimy w sobie także traumy niezabliźniającej się nigdy przeszłości. Jak w tytułowym wierszu "przeprawa": Jeruzalem nie zostało jeszcze zbudowane, Mojżesz nie wszedł do Ziemi Świętej. "Przeprawa trwa".

Grzegorz Kwiatkowski "Przeprawa"
Czterdzieści wierszy debiutującego tą książką poety. Wydane przez wydawnictwo "Zeszyty Poetyckie". Biblioteka Debiutów tom 1. Gniezno 2008.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie