Przemysław Miarczyński, brązowy medalista IO, wrócił już z Londynu [ZDJĘCIA]

Patryk Kurkowski
Przemysław Miarczyński cieszy się ze zdobycia brązowego medalu w Londynie. Karolina Misztal
Przemysław Miarczyński (SKŻ Ergo Hestia Sopot), który zdobył brązowy medal w windsurfingowej klasie RS:X brązowy medal na igrzyskach olimpijskich, wrócił już z Londynu. W poniedziałek "Pont" odebrał gratulacje w Biurze Prezydenta Miasta Sopotu za znakomity występ na akwenie w Weymouth.

33-letni Przemysław Miarczyński jako jedyny sportowiec z Pomorza zdobył medal na zakończonych w niedzielę igrzyskach olimpijskich. "Pont", zgodnie z zapowiedziami, stanął na podium w Londynie. Nasz reprezentant rzutem na taśmę wskoczył na trzecie miejsce, w efekcie zdobył brązowy medal. Zdecydowanie najlepszy okazał się Holender Dorian van Rijsselberge a srebro wywalczył Brytyjczyk Nick Dempsey.

W poniedziałek świetnego występu w Londynie pogratulował mu Prezydent Miasta Sopotu Jacek Karnowski i Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk. Na spotkaniu obecna była też rodzina wybitnego windsurfingowca oraz delegacja z klubu SKŻ Ergo Hestia Sopot m.in. Piotr Hlavaty.

- Pomorskich nadziei medalowych było znacznie więcej, ale medal zdobył tylko Przemek. Tym większa satysfakcja dla niego. Mamy jednak nadzieję, że brąz w Londynie nie jest jego ostatnim akcentem. Przemek jest dumą Sopotu, Pomorza i całej Polski - powiedział Struk.

O trzecim miejscu Miarczyńskiego zadecydował wyścig medalowy. Polak musiał w nim wyprzedzić przynajmniej o trzy miejsca Niemca Toniego Wilhelma i dokonał tego dość łatwo. "Pont" zaatakował już na początku i dopłynął na wysokiej pozycji, co dało mu upragniony medal.

- Zdobycie brązowego medalu to uczucie nie do opisania. Cieszę się, że mogłem dostarczyć emocji. Na ten sukces pracowali również inni - trener, sparingpartnerzy. Oczywiście mój procent włożony w ten medal jest duży, ale to oni oraz rodzina, która całkowicie podporządkowała się mojej karierze, przyczynili się do tego wyniku - przyznał Miarczyński.

- Przed wyścigiem medalowym obmyślaliśmy strategię, plan. Udało mi się go zrealizować. Wprawdzie mogłem już w poprzednich wyścigach tracić mniej punktów, ale i tak dobrze wyszło. Kiedy czułem, że będę miał brązowy medal? Po drugim okrążeniu wyścigu medalowego widziałem, że Niemiec jest daleko i raczej nie da rady zająć dobrej lokaty. Wtedy już powoli się cieszyłem, ale była to taka opanowana radość. Niemniej widziałem flagi, słyszałem krzyki - dodał.

Doświadczony zawodnik zapowiedział, że nie ma zamiaru kończyć kariery i kolejnym jego celem będzie występ na igrzyskach olimpijskich w brazylijskim Rio de Janeiro. Nie wiadomo jednak czy Miarczyński nadal będzie startował w windsurfingu, czy też w kiteboardingu, gdyż trwają rozmowy, by tę pierwszą konkurencję przywrócić do programu żeglarskiego. Oficjalna decyzja w tej sprawie ma zapaść w pierwszej połowie listopada.

- Jeszcze nie jest przesądzone, że windsurfingu zabraknie w Rio. Wciąż mamy szansę przywrócić tę klasę - przyznał Hlavaty, komandor SKŻ Ergo Hestia Sopot.

- Od września rozpoczynam treningi już do kiteboardingu. W przeszłości już kilkakrotnie próbowałem, ale wtedy wiatr "siadał". Będę się uczył i myślę, że nie jest to nic, czego nie idzie pokonać - zakończył Miarczyński.

Możesz wiedzieć więcej! Kliknij, zarejestruj się i w sierpniu korzystaj za darmo: www.dziennikbaltycki.pl/piano

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kibic IO

To jednak tylko brązowy medal, dopiero trzeci, zasługuje na gratulacje, ale nie na fanfary.

Dodaj ogłoszenie