Przegraliśmy bitwę, ale wojna trwa. Dziś Polska gra z Kazachstanem

Tomasz DębekMichał SkibaZaktualizowano 
Polacy skompromitowali się w Kopenhadze. Zapowiadają rehabilitację z Kazachstanem.

„Król okazał się nagi - jak w baśni naszego Hansa Christiana Andersena. Na Parken zdarzył się cud. Reprezentacja Danii pokonała 4:0 Polskę, czyli piątą drużynę rankingu FIFA i niekwestionowanego lidera grupy E eliminacji mistrzostw świata” - pisały po piątkowym spotkaniu duńskie media.

Nasi rywale mają z czego się cieszyć. Zostali pierwszym zespołem, który w tych eliminacjach pokonał Biało-czerwonych. A przed meczem mieli nóż na gardle. W przypadku porażki na trzy kolejki przed końcem kwalifikacji traciliby do lidera grupy aż dziewięć punktów. Dzięki zaskakująco wysokiemu zwycięstwu wrócili jednak do gry. Aby awansować bezpośrednio muszą liczyć na kolejną wpadkę Polaków. O możliwość barażu rywalizują z Czarnogórą, z którą za miesiąc zmierzą się na wyjeździe.

Kadra Nawałki do awansu potrzebuje siedmiu punktów w meczach z Kazachstanem (u siebie), Armenią (wyjazd) i Czarnogórą (dom). W przypadku remisu w konfrontacji Czarnogórców z Duńczykami, Biało-czerwonym wystarczy nawet pięć punktów, w tym jeden w ostatnim spotkaniu.

0:4 to najwyższa porażka reprezentacji pod wodzą Adama Nawałki. Większe lanie dostaliśmy ostatnio 8 czerwca 2010 roku, w meczu z Hiszpanią. Kadra Franciszka Smudy przegrała wówczas 0:6. W meczu eliminacji do mistrzostw świata czy Europy wyżej ulegliśmy ostatnio Włochom, 1:6. Było to w listopadzie... 1965 roku.

Selekcjoner i jego piłkarze po klęsce w Kopenhadze posypali głowy popiołem, ale nie rozdzierają szat. Jak skomentował po meczu Tomasz Hajto, „Lepiej raz przegrać 0:4, niż cztery razy po 0:1”.

- Nie będę robił tragedii z jednej porażki. Jesteśmy świadomi tego, że w naszym wykonaniu był to słaby mecz. Zrobimy wszystko, by w następnym spotkaniu drużyna wyglądała zupełnie inaczej mentalnie, fizycznie i taktycznie. W każdym aspekcie byliśmy drużyną słabszą, nie ma co szukać usprawiedliwienia, nie ma co teraz dogłębnie wszystkiego analizować. Zawsze czuję się odpowiedzialny za to, co się dzieje w drużynie, więc zapewniam, że wyciągniemy wnioski z tego spotkania - podkreślał na gorąco po meczu Nawałka.

- Dania wygrała, bo była lepszym zespołem. Trzeba przeanalizować, co poszło nie tak, a o wyniku jak najszybciej zapomnieć. Skupimy się na kolejnym spotkaniu. Sytuacja w grupie jest taka, że musimy wygrać. Chcemy powrócić do gry, jaką prezentowaliśmy w poprzednich meczach - przyznał Michał Pazdan, który podobnie jak cała defensywa spisał się w piątek bardzo słabo.

- Byliśmy słabsi pod każdym względem. Fizycznie, taktycznie i mentalnie. W naszej drużynie nie było żadnego jasnego punktu. Nie stworzyliśmy sobie żadnej sytuacji. Sam chciałbym wiedzieć, dlaczego zagraliśmy tak źle - dodał Kamil Glik, który wziął na siebie odpowiedzialność za stratę drugiej bramki.

W słowach nie przebierali też ich koledzy z formacji ofensywnych. - Taki mecz nie przystoi piątej drużynie rankingu FIFA i liderowi grupy. Zagraliśmy katastrofalnie, to była kompromitacja. Przyjmujemy każdą krytykę, bo jest zasłużona - przyznał Kamil Grosicki.

- Siedzi w nas sportowa złość. Musimy odbudować koncentrację od początku meczu. Nie mamy takich umiejętności jak Hiszpanie i Niemcy, by wygrywać samą techniką. Każdy mecz musimy wyszarpać, a na boisku zostawić serducho - dodał Arkadiusz Milik.

Dzisiaj kadra Nawałki będzie miała okazję do rehabilitacji przed własną publicznością. Na PGE Narodowym zagra z Kazachstanem. W zeszłym roku w Astanie Polacy prowadzili 2:0, ale pozwolili rywalom na odrobienie strat i tylko zremisowali. Tym razem marginesu błędu nie będzie.

- Trzeba szybko się pozbierać. Do tej pory kroczyliśmy od zwycięstwa do zwycięstwa. Nie zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę. W Kopenhadze zagraliśmy nasz najsłabszy mecz. Miejmy nadzieję, w tych eliminacjach to już się nie powtórzy - zaznacza Nawałka. - Przegraliśmy bitwę, ale trwa wojna. Nasz cel się nie zmienił, to awans na mundial. To nie był zimny prysznic, ale olbrzymi kubeł zimnej wody na nasze głowy. Zawsze jest tak, że po takim meczu drużyna prezentuje świetny poziom - dodaje.

Zdecydowanym faworytem będą Biało-czerwoni. Mecz z Danią pokazał, że ranking FIFA nie musi być wymiernym wyznacznikiem piłkarskich umiejętności, ale Kazachowie znajdują się w nim sto miejsc za nami, na 105. pozycji. O ile na początku eliminacji zdołali dwa razy zremisować na własnym terenie, z Polską i Rumunią, to w 2017 r. nie było tak kolorowo. Przegrali na wyjeździe z Armenią (0:2), a u siebie z Danią (1:3) i Czarnogórą (0:3). Zdobywanie punktów poza własnym boiskiem idzie im topornie. Od kiedy dołączyli do UEFA, udało im się to tylko w Gruzji, Belgii, Azerbejdżanie, Armenii, Andorze, na Wyspach Owczych, Islandii i Łotwie.

Jeśli Polska dołączy do tego grona, trudno będzie mówić o meczu z Danią w kontekście wypadku przy pracy. Takiego rozwiązania nikt sobie chyba jednak nie wyobraża. Król, choć w Kopenhadze okazał się nagi, wciąż pewnie zmierza w kierunku mundialu w Rosji.

TOP sportowy: zobacz hity internetu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

D
Durok

To nie jest żadna wojna! To sport. Poprawcie tytuł.
Po fault Maciarczyka na Druhu naszym należała się czerwona kartka i dobrze się stało że ją dostali.

Dodaj ogłoszenie