Przedwojenny żyd podzielił słupską radę

    Przedwojenny żyd podzielił słupską radę

    Marcin Kamiński

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Już dawno nie było tak gorącej dyskusji między słupskimi radnymi, jak ta dotycząca nadania nazwy przycmentarnej ulicy. Podzielił ich Max Joseph, przedwojenny, żydowski lekarz. To jego imię i nazwisko będzie widnieć na bezimiennej dotąd ulicy. Tak zadecydowała podczas ostatniej sesji większość radnych.
    Przeciwko nadaniu imienia rabina ulicy przy cmentarzu komunalnym głosowali radni PiS. Na początku sesji wnioskowali do prezydenta, by ten wycofał projekt uchwały w tej sprawie. Gdy odmówił, lewica przyjęła jego decyzję oklaskami. Dyskusji nie było końca. Podczas rozmów padały argumenty, że rabin nie może być patronem ulicy obok chrześcijańskiego cmentarza. Zdaniem części radnych rabin Max Joseph nie jest znaną postacią ani w Polsce, ani na świecie.

    - Nie warto nazywać ulicy imieniem osoby, która niczego dla Słupska, ani dla Polski nie zrobiła - tłumaczył Tomasz Rosiński, radny PiS. - Przecież na tym cmentarzu 99 procent pochowanych osób, to chrześcijanie, więc nadanie imienia rabina byłoby nietaktem.
    Nietaktem tego, kto to zaproponował oraz nietaktem wobec zmarłych pochowanych tutaj i ich rodzin. Nie jestem antysemitą, ale w takim miejscu ulica mogłaby się nazywać np. Jesienna. Jest powiązana z jesienią życia i z odejściem. Nie konfliktujmy społeczeństwa. Max Joseph był tylko rabinem, a ilu księży ze Słupska można byłoby upamiętnić w ten sposób - pytał.

    Zdaniem radnego, zdecydowanie bardziej warto upamiętnić innych słupszczan, choćby Heinricha von Stephana, reformatora poczty i twórcy karty pocztowej lub Otto Freundlicha, słupskiego artysty, grafika i malarza.

    Pomysłodawcą nazwania ulicy imieniem żydowskiego lekarza jest wiceprezydent Słupska Ryszard Kwiatkowski. Jego zdaniem, lokalizacja dla nadania nazwy ulicy jest właściwa i wręcz pożądana.

    - Powodów jest kilka. Fakt, że rabin Joseph nie zrobił nic dla Słupska socjalistycznego i tego z III RP. Zrobił natomiast dla tego przedwojennego. Dzięki niemu wielu żydów ocaliło życie wyjeżdżając za jego namowami z Niemiec. Mało kto zdaje sobie sprawę, że miasto jest historycznie związane z żydowską kulturą. Max Joseph towarzyszył w ostatniej drodze słupskim żydom w domu przedpogrzebowym znajdującym się przy cmentarzu - wylicza Kwiatkowski.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo