Przedstawiciele muszą odejść

Maria SowisłoZaktualizowano 
Lokatorzy do konieczności wymiany przedstawicieli przekonali się podczas walnego zgromadzenia
Lokatorzy do konieczności wymiany przedstawicieli przekonali się podczas walnego zgromadzenia Maria Sowisło
Lokatorzy chojnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej mogą mówić o pierwszym sukcesie w walce z zarządem. Po tym, jak kilkanaście dni temu zagrozili zarządowi spółdzielni, że będą okupować budynek administracji, ten zgodził się na zwołanie zebrań 13 grup członkowskich spółdzielni. Pierwsze spotkanie już w poniedziałek.

W skład wspomnianych 13 grup członkowskich wchodzą lokatorzy z 154 budynków, czyli ponad 5 tys. mieszkańców. Każda z grup ma w spółdzielni swoich przedstawicieli. W sumie jest to 80 osób. Zgodnie z przestarzałym statutem stanowią one walne zgromadzenie. I to właśnie tych przedstawicieli chcą lokatorzy podczas zebrań wymienić, gdyż ich zdaniem działają oni na ich szkodę. Wykryli, że zdecydowana większość pracuje lub pracowała w spółdzielni, więc zdaniem lokatorów, "trzyma" z zarządem.

- Chcemy najpierw wymienić przedstawicieli, którzy zostaną zobligowani do odwołania Rady Nadzorczej, wybrania nowej, a ta ma odwołać zarząd - wyjaśnia kolejne kroki postępowania Elżbieta Kuczkowska-Stormann, spółdzielca. Kolejnym wnioskiem, jaki chcą złożyć spółdzielcy podczas zebrań, jest doprowadzenie do odzyskania piwnic i balkonów.

Odzyskania, bo nawet ci, którzy na mocy znowelizowanej ustawy o spółdzielczości stali się właścicielami lokalu, to do tych dwóch pomieszczeń, decyzją zarządu, nie mają prawa własności. Po prostu ani piwnic, ani balkonów nie ma w aktach notarialnych. - Piwnica i balkon jest nierozerwalną częścią lokalu - mówi Henryk Mollin, prezes chojnickiego oddziału Krajowego Związku Lokatorów i Spółdzielców.

- Trzeba w końcu skończyć z tym bezprawiem. Lokatorzy po wymianie zarządu, którą zapowiadają od prawie roku, na nowo wybranych członkach chcą wymusić przede wszystkim zmniejszenie kosztów administracyjnych. Zmianie ma ulec także kadencyjność Rady Nadzorczej. Obecnie bowiem kadencja upływa poszczególnym członkom, a nie całej radzie.

- W żadnym przedsiębiorstwie czy spółce nikt o czymś takim nie słyszał. My chcemy tylko doprowadzić do normalności - dodaje Kuczkowska-Stormann. Przypomnijmy, że konflikt spółdzielców z zarządem i Radą Nadzorczą rozpoczął się w maju ubiegłego roku. Wówczas policja zatrzymała Danutę L., kasjerkę, której przedstawiony został zarzut przywłaszczenia 417 tys. zł.

W tej sprawie toczy się prokuratorskie postępowanie. Dodatkowo lokatorzy wpadli na trop kolejnych, ich zdaniem, afer finansowych, które do tej pory nie zakończyły się przedstawieniem komukolwiek zarzutów. Sprawy dotyczą m.in. wymiany piasku w piaskownicach osiedlowych, a nawet sfałszowania bilansu spółdzielni za 2007 rok czy zawyżenia faktur za przeprowadzone remonty dachów i kominów.

- Sprawdzaliśmy niektóre faktury i doszliśmy do wniosku, że jest z nimi coś nie w porządku, bo jak wytłumaczyć kilka faktur za remonty opiewających na pół miliona złotych, które nie są opisane i tak naprawdę nie wiadomo, gdzie remont został wykonany - kwituje Kuczkowska-Stormann.
- Nie mamy żadnego wpływu na to, co, za ile i przez kogo będzie remontowane. Przecież najpilniejsze jest odgrzybienie mieszkań i wymiana okien. Zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja jest po części naszą winą. Nie interesowaliśmy się, co się dzieje z naszymi pieniędzmi. Teraz trzeba to wszystko naprawić. Dlatego ważne jest, aby wszyscy przyszli na zebrania swojej grupy członkowskiej.

Zgodnie z planem zebrania mają się odbywać od dzisiaj do 18 lutego codziennie, o godz. 16 w świetlicy Spółdzielni Mieszkaniowej przy ul. Młodzieżowej 35. W sobotę odbędą się dwa zebrania, natomiast lokatorzy z Czerska spotkają się za tydzień w miejscowym Ośrodku Kultury.
Nowi przedstawiciele mają pełnić swoją funkcję tylko do czerwca.

Wówczas bowiem upływa 4-letnia kadencja zgromadzenia. Lokatorów jednak to nie zraża. - Jeśli przez tych kilka miesięcy nowo wybrani przedstawiciele sprawdzą się, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby ich ponownie wybrać - dodaje Kuczkowska-Stormann.

Sprawa w Prokuraturze Okręgowej

Prokuratura Okręgowa w Słupsku przejęła wszystkie sprawy związane z chojnicką Spółdzielnią Mieszkaniową. Przyczynili się do tego posłowie: Zbigniew Kozak z PiS i Zdzisław Czucha z PO, którzy na jednym ze spotkań z lokatorami obiecali złożyć w tej sprawie interpelację.

- Nie zastąpimy państwu prokuratury. Nikt z nas tego nie obieca - mówił podczas spotkania Zdzisław Czucha. - Sprawy karne powinny rozstrzygać niezawisłe sądy. Możemy jedynie prosić Ministerstwo Sprawiedliwości o wyznaczenie innej, niż chojnicka, prokuratury, która zachowa bezstronność.
Zgodnie z zapewnieniami Marka Buchwalda, zastępcy prokuratora okręgowego w Słupsku, jakichkolwiek decyzji w sprawie wyprowadzenia 417 tys. złotych ze spółdzielczej kasy można się spodziewać pod koniec lutego. To największa jak do tej chwili afera finansowa w spółdzielni.

- Sprawa jest zawiła i potrzebna będzie weryfikacja choćby podpisów na dokumentach osób, które odbierały ze spółdzielczej kasy pieniądze - tłumaczy Buchwald.
Prokuratura Rejonowa w Chojnicach prowadzi tylko postępowanie w sprawie zawyżenia faktur dotyczących wymiany piasku w osiedlowych piaskownicach. Sprawa została początkowo umorzona, jednak lokatorzy dostarczyli nowe dowody, które pozwoliły na jej wznowienie.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie