Pruszcz Gdański. Udał się po pomoc do MOPSu. Zasugerowano, by zastosował przemoc wobec starszej kobiety

Jakub Cyrzan
Jakub Cyrzan
Udostępnij:
Pruszcz Gdański. Pan Piotr zwrócił się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z prośbą o pomoc. Zamiast niej, miał usłyszeć kilka gorzkich słów. Zasugerowano mu także użycie przemocy, a przyniesioną przez niego prywatną dokumentację medyczną skserowano bez jego zgody.

Pruszcz Gdański. Zwrócił się o pomoc do MOPS. Tej wizyty długo nie zapomni

50-letni pan Piotr z Pruszcza Gdańskiego (prawdziwe imię pozostawione dla wiadomości redakcji) jest ojcem dwojga dzieci. Ostatni czas w jego życiu nie był dla niego łatwy. Wiele prywatnych problemów doprowadziło go do załamania nerwowego i... próby samobójczej. Ta na szczęście zakończyła się niepowodzeniem. Od tego czasu mężczyzna próbuje "dojść do siebie". Życiowe kłopoty nadal jednak nie przestały go trapić. Za namową bliskich po pomoc postanowił zwrócić się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pruszczu Gdańskim. Jak sam twierdzi, sytuacji, która go tam spotkała, nie zapomni do końca życia.

W piątek 11 grudnia pan Piotr udał się do miejscowego MOPSu. Na miejscu udało mu się porozmawiać z pracownikiem ośrodka. Tej konwersacji pruszczanin nie będzie jednak dobrze wspominać. Zamiast pomocy miał bowiem usłyszeć kilka przykrych słów na swój temat.

- Udałem się do MOPSu po pomoc. Nadal byłem w trudnej kondycji psychicznej, ale stwierdziłem, że zrobię to dla własnego dobra. Pani z ośrodka od początku wizyty za wszelką cenę próbowała wyciągnąć ode mnie informacje o moich zarobkach - mówi pan Piotr.

Matka partnerki mężczyzny od jakiegoś czasu miała utrudniać mu kontakt z jego dziećmi. Pan Piotr opowiedział pracownicy MOPSu o swoich problemach. Zatrudniona w pruszczańskim MOPSie kobieta, odnosząc się do tej sytuacji, miała zapytać mężczyznę, "czy nie potrafi poradzić sobie ze starszą osobą?"

- Pani zasugerowała mi użycie siły wobec starszej kobiety - powiedziała, że mam w tym konflikcie argumenty - "jestem większy i silniejszy". Byłem w szoku. W sytuacji w której się wówczas znajdowałem nie wszystko do mnie docierało. Odpowiedziałem jej wtedy tylko, że jestem daleki od używania przemocy fizycznej - mówi pruszczanin.

To był dopiero początek problemów jakie spotkały pruszczanina. Mężczyzna na wizytę w ośrodku zabrał ze sobą dokumentację medyczną, która miała zostać skserowana bez jego zgody:

- Wykorzystując zamieszanie, jakie panowało wtedy w ośrodku, bez mojej wiedzy skserowano dokumentację medyczną, którą przyniosłem. W żaden sposób nie wyraziłem na to zgody, nikt mnie nawet o to nie zapytał - podaje pan Piotr.

MOPS odpowiada na zarzuty

Zgłosiliśmy się do pruszczańskiego MOPSu, z prośbą o wyjaśnienie całej sytuacji. Jak się okazało, była ona znana pracownikom placówki. Mimo to poproszono nas o przesłanie pytań na skrzynkę mailową. Odpowiedzi, których udzielił nam ośrodek, nie odnoszą się jednak szczegółowo do zaistniałej sytuacji.

- Każda osoba zgłaszająca się o pomoc do MOPS w Pruszczu Gdańskim traktowana jest indywidualnie, a pracownik socjalny rzetelnie zbiera informacje, które mają wpływ na rozeznanie sytuacji oraz ustalenie oczekiwań i możliwości udzielenia pomocy - mówi Karolina Stępień, starszy specjalista pracy socjalnej w MOPS w Pruszczu. - Większość zgłaszanych problemów wymaga od pracownika działań długofalowych, rozłożonych w czasie.

Kserowanie tylko za zgodą pacjenta

Urzędnicy odnieśli się także do kserowania dokumentacji medycznej przez pracownicę ośrodka w Pruszczu. Twierdzą, że osoby szukające wsparcia w placówce, zawsze są informowane o powielaniu prywatnych materiałów medycznych:

- Uzyskiwane informacje weryfikowane są przez pracowników socjalnych poprzez analizę stosownej dokumentacji, która dla potrzeb pomocy społecznej może być kopiowana, zawsze za zgodą osoby - podaje Karolina Stępień. - Osoba zgłaszająca się decyduje czy i w jakim zakresie wykorzysta informacje uzyskane od pracownika socjalnego. Wszystkie proponowane rozwiązania oparte są na obowiązujących przepisach prawa zgodnie z posiadanymi kompetencjami. Pracownicy socjalni naszego ośrodka każdorazowo informują osobę zgłaszającą się o możliwościach uzyskania pomocy, przekazują informacje dotyczące miejsc i urzędów, w których mogą uzyskać stosowne wsparcie i pomoc - dodaje.

Domowe wsparcie

Pomocy pan Piotr jednak nie uzyskał. Mężczyzna ma żal do pracowników, że mimo wiedzy o jego sytuacji nie potraktowali go poważnie. Co więcej, obarczali go winą za problemy domowe, o których im opowiadał:

- W ośrodku zarzucano mi wiele rzeczy, byłem oskarżany o zaistniałą w moim domu sytuację - mówi pan Piotr. - Chyba nie tak powinno się postępować z ludźmi po próbie samobójczej. Nie ma pomocy dla takich osób jak ja. Mam 50 lat, siedziałem na ławce w budynku i prawie płakałem. Nie uzyskałem żadnego wsparcia. Po całej wizycie wyszedłem w jeszcze gorszym stanie psychicznym - dodaje.

Podłamany wizytą w pruszczańskim MOPSie pan Piotr, pomocy w innej placówce nie szukał. Powrót do normalności zapewniła mu ostatecznie rodzina. Jak mówi nam mężczyzna, nie wie co mogłoby się stać, gdyby nie oni.

- Człowiek poszedł po pomoc, został zaatakowany, sugerowano mu użycie siły, a na dodatek bez wiedzy skopiowano całą dokumentację medyczną. Nie szukałem już później żadnej pomocy w tego typu miejscach. Na szczęście po tej sytuacji dostałem wsparcie od najbliższych, za co im bardzo dziękuję - podsumowuje pruszczanin.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Trzaskowski zarobił mniej niż wiceprezydenci Warszawy

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie