Prokuratura umorzyła dochodzenie ws. wycinki Wielkiej Alei Lipowej w Gdańsku

Ewa Andruszkiewicz
Ewa Andruszkiewicz
Prokuratura umorzyła dochodzenie ws. wycinki Wielkiej Alei Lipowej w Gdańsku
Prokuratura umorzyła dochodzenie ws. wycinki Wielkiej Alei Lipowej w Gdańsku Przemek Świderski
Wycinka 26 drzew z Wielkiej Alei Lipowej w Gdańsku nie nosiła znamion czynu zabronionego – ustalili śledczy i umorzyli trwające w tej sprawie od blisko roku dochodzenie. Zdaniem prokuratury, działania Zarządu Dróg i Zieleni „nie były sprzeczne z koncepcją rewitalizacji zabytkowej alei i zmierzały jedynie do zapewnienia bezpieczeństwa” przechodniom i kierującym.

Przypomnijmy, że o całej sprawie głośno zrobiło się w grudniu zeszłego roku. Usuwanie drzew z alei zaniepokoiło lokalnych aktywistów. Emocje starali się studzić przedstawiciele Zarządu Dróg i Zieleni, tłumacząc, że częściowa wycinka ma na celu odtworzenie zabytku, a wszystkie działania prowadzone są zgodnie z decyzją i pozwoleniem miejskiego konserwatora zabytków.

Tuż przed świętami głos w sporze zabrała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Jak się okazało, mimo obowiązujących przepisów ustawy o ochronie przyrody, które nakazują uzgodnienie wycinki w obrębie pasa drogowego drogi publicznej z dyrektorem ochrony środowiska, miasto tego nie uczyniło. Po uznaniu przez RDOŚ cięć za nielegalne, aktywiści zawiadomili prokuraturę. Śledczy wszczęli postępowanie z art. 108 ust. 1 Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami - Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.


Czytaj: Fatalny stan Wielkiej Alei Lipowej w Gdańsku. Ponad 100 drzew do wycięcia - od zaraz

- W dniu wczorajszym prokurator umorzył dochodzenie w sprawie zniszczenia w okresie od 10 do 14 grudnia 2016 roku w Gdańsku fragmentu Wielkiej Alei przy Alei Zwycięstwa oraz ulicy Trakt Konny, stanowiącej zabytek wpisany do Rejestru Zabytków Województwa Pomorskiego poprzez wycinkę 26 drzew. Podstawą tego umorzenia jest to, że czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego – mówi prok. Remigiusz Signerski, szef prowadzącej sprawę Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz.

Jak wyjaśnia, dochodzenie było prowadzone na okoliczność przestępstwa z art. 108 ust. 1 Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Na tą samą okoliczność badany był wątek uszkodzenia pozostałych drzew poprzez naniesienie na nie pomarańczową farbą „oznaczeń liczbowych”. Jednak również ten trop został umorzony, a w tym przypadku uzasadnieniem było „niewykrycie sprawcy”, bowiem nie ustalono kto personalnie naniósł liczby na korę drzew.

Czytaj: Przesłuchują świadków w sprawie lip

Prokuratura zbadała także wątek nieuzgodnienia wycinki z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Gdańsku.

- Obowiązek uzgodnienia został naruszony, natomiast nie każde naruszenie przepisów prawa jest przestępstwem. Celem tego uzgodnienia jest zapewnienie tego, że ewentualne prace wycinkowe nie wpłyną negatywnie na środowisko. W tej sprawie, pomimo tego iż zaniechano tego uzgodnienia, podjęto czynności mające na celu sprawdzenie czy w obrębie drzew przeznaczonych do wycinki nie bytują rośliny, zwierzęta lub grzyby objęte ochroną gatunkową. W związku z tym niedopełnienie tego administracyjnego obowiązku nie wyrządziło szkody w dobrach prawnych chronionych przez przepisy karne - zastrzega prok. Remigiusz Signerski i tłumaczy dalej, że wycinka drzew „nie była sprzeczna z koncepcją rewitalizacji Alei Lipowej” i zmierzała jedynie do zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom drogi.

Zobacz: Aktywiści: Wycinka Alei Lipowej w Gdańsku była prowadzona na chybił trafił

Przedstawiciele Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku póki co komentować sprawy nie chcą. - Odniesiemy się do niej, jak tylko pisemne uzasadnienie prokuratury dotrze na nasze biurko – obiecuje Magdalena Kiljan, rzecznik gdańskiego ZDiZ.

Decyzją prokuratury już teraz zawiedzeni są z kolei miejscy aktywiści.

- Dostarczyliśmy prokuraturze bardzo konkretne dowody na to, że wycinano nie te drzewa, na które była zgoda konserwatora zabytków. W najbliższym czasie zamierzamy ujawnić zebrane przez nas dokumenty i dowody w tej sprawie. A skoro usunięte zostały drzewa, które były częścią zabytku, to sprawa jest ewidentna. Nie można nad nią przejść do porządku dziennego. Jeśli będzie taka możliwość prawna, to złożymy zażalenie – mówi dla „Dziennika Bałtyckiego” Roger Jackowski.

POLECAMY NA DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Luksusowa rezydencja Kulczyka na sprzedaż

Masz kota lub psa? Uważaj na trujące rośliny w domu!

Orkan Grzegorz odkrył bunkry na Helu

Nauczyciel płakał, jak poprawiał: Najlepsze teksty uczniów i nauczycieli

Najgroźniejsi przestępcy poszukiwani na Pomorzu

Kobiety poszukiwane przez pomorską policję

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie