Prokom kończy sezon w Zjednoczonej Lidze VTB

Paweł Durkiewicz
Mistrz Polski nie ma w tym sezonie sposobu na Żalgiris
Mistrz Polski nie ma w tym sezonie sposobu na Żalgiris Przemek Świderski
Wyjazdowym meczem z Żalgirisem Kowno koszykarze Asseco Prokomu zakończą w środę swój debiutancki sezon w Zjednoczonej Lidze VTB. Wiadomo już, że premierowy występ we wschodnioeuropejskich rozgrywkach zupełnie gdynianom nie wyszedł, a w środowym spotkaniu (początek o 18.15, transmisja w Orange Sport) trener Tomas Pacesas i jego gracze walczą już tylko o godne pożegnanie.

Mistrzowie Polski (przed ostatnim meczem bilans 3-6) zagrają z Litwinami już czwarty raz w sezonie. W poprzednich trzech konfrontacjach (dwie w fazie grupowej Euroligi, jedna w VTB) za każdym razem lepsi byli rywale z Kowna i za każdym razem porażki były dla Asseco Prokomu wyjątkowo bolesne - obie euroligowe miały miejsce po dramatycznych bojach, z kolei listopadowy mecz VTB w Gdyni był jednym z najgorszych występów gdynian w całym sezonie. I choć teraz przyszła pora na rewanż za wcześniejsze niepowodzenia, nasz zespół nie pojechał na Litwę w optymalnym składzie.

- Bez wątpienia pojedziemy do Kowna, aby wygrać to spotkanie. Będziemy jednak osłabieni, gdyż nie będzie z nami Ratko Vardy, Qyntela Woodsa, Filipa Widenowa i Daniela Ewinga. Do tego spotkania podejdziemy z chęcią ambitnej walki, ale pamiętamy, że jest to bardziej mecz towarzyski, którego rezultat szczególnie dla nas nie ma znaczenia - przyznaje na łamach oficjalnej strony klubu trener Pacesas.

Trzeba przyznać, że nawet wygrana nie może poprawić złego wrażenia, jaki sprawili występami w VTB gdynianie. W 9 dotychczas rozegranych meczach polski zespół wypadł na miarę oczekiwań jedynie w dwóch potyczkach z łotewskim VEF Ryga. W pozostałych spotkaniach żółto-niebiescy wypadali przeciętnie lub fatalnie. Jak przyznaje gdyński szkoleniowiec, koncepcja jednoczesnej walki na trzech frontach (z Euroligą i krajową ekstraklasą) okazała się nieporozumieniem.

- Spróbowaliśmy czegoś nowego, ale nie możemy być zadowoleni z wyników. Taka liczba meczów w ciągu jednego sezonu jest nie do wytrzymania. Ciągnąca się miesiącami rutyna sprawia, że graczy dopada znużenie i tracą motywację - mówi Pacesas.

Występ w VTB miał być dla Asseco Prokomu cennym doświadczeniem sportowym, a także niezłym biznesem - wiadomo, że za samo rozegranie meczu każdy zespół otrzymuje od władz wschodnioeuropejskiej ligi honorarium rzędu 10 tysięcy euro, a drugie tyle za wygraną. Realia okazały się jednak brutalne. Zarobione pieniądze pokryły gdynianom tylko koszty budowy szerokiej kadry (ponad 20 koszykarzy) z początku sezonu, a starcia z renomowanymi rywalami przynosiły na ogół bardzo ponure lekcje.

- Dla nas była to wielka próba i uważam, że poziom tych rozgrywek jest bardzo wysoki. Duża ilość euroligowych zespołów, jakie występują w tej lidze, podnosi poprzeczkę naprawdę wysoko. Pierwsze doświadczenie dla nas to jak pierwszy własnoręcznie przyrządzony naleśnik. Jest takie powiedzenie i ja tak to odczuwam - podsumowuje litewski trener.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie