Profesor Bartoszewski był wielkim Polakiem. Rozmowa ze Sławomirem Rybickim

Rozmawiał Tomasz RozwadowskiZaktualizowano 
Sławomir Rybicki, senator PO
Sławomir Rybicki, senator PO
Ze Sławomirem Rybickim, senatorem PO, rozmawia Tomasz Rozwadowski.

Panie Senatorze, znalazł się Pan w składzie Komitetu Społecznego Budowy Pomnika Władysława Bartoszewskiego. Pomnik ma powstać w Sopocie. Co sprawiło, że przystąpił Pan do komitetu?

Niezwykle ceniłem prof. Władysława Bartoszewskiego. Znałem go osobiście, stykałem się z nim wielokrotnie przy wielu okazjach. Czułem się zobowiązany do wzięcia udziału w przedsięwzięciu mającym upamiętnić jego jako osobę, jako wielkiego Polaka i wybitnego polityka.

Profesor miał wielki wpływ na polską politykę w drugiej połowie XX w. i na początku XXI. Co stanowi o wartości jego dorobku?

Profesor Bartoszewski był bez wątpienia jednym z największych polskich patriotów naszych czasów. Dla mnie, i dla wielu innych, był wzorem postawy politycznej i politycznej moralności. Bartoszewski wywarł wielki wpływ na polską politykę począwszy od lat II wojny światowej niemal do dzisiaj (prof. Bartoszewski zmarł w 2015 r. - red.). Pozostawił po sobie wielki dorobek, zwłaszcza w zakresie stosunków polsko-niemieckich. Był głównym architektem stosunków polsko-niemieckich, niestety psutych w ostatnich miesiącach przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Co Pan sądzi o opiniach, które nazywają go politykiem „kontrowersyjnym”?

Władysław Bartoszewski w sposób oczywisty jest polskim bohaterem narodowym. Był żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, więźniem Auschwitz, a po wojnie był więziony przez rządzących Polską komunistów. Był przeciwnikiem dwóch totalitaryzmów, nazistowskiego i komunistycznego i bohaterem walki z nimi. Prześladowania i uwięzienie przetrwał bohatersko, z godnością i z dumą. Pokazał, że dla ojczyzny można znieść wszystko.

Co Pan sądzi ogólnie na temat upamiętniania polityków w Polsce?

Generalnie uważam, że w Polsce stawia się zbyt wiele pomników, a można by stosować także inne sposoby upamiętniania wybtnych osób, na przykład przez tworzenie instytucji ich imienia, propagujących i rozwijających ich dorobek. Jednak jeśli już stawiać pomniki, to właśnie Bartoszewskiemu. Profesor w sposób szczególny zasługuje na pamięć z powodów, o których wcześniej mówiłem. Bardzo się cieszę, że ta inicjatywa powstała właśnie w Sopocie, właśnie w Trójmieście. Profesor współtworzył ideę solidarności, tak nam wszystkim na Wybrzeżu bliską. Był i jest uosobieniem najnowszej historii Polski i wszystkiego, co w niej najwartościowsze i najlepsze.

Postać Władysława Bartoszewskiego jest jedną z najbardziej zwalczanych przez środowisko Prawa i Sprawiedliwości. Czy nie uważa Pan, że inicjatywa budowy pomnika w Sopocie spotka się z bardzo wojowniczą reakcją z jego strony?

W dzisiejszej Polsce nie ma postaci, może poza papieżem Janem Pawłem II, która nie wzbudzała by większych kontrowersji. Jeśli chodzi o opinię partii obecnie rządzącej o Władysławie Bartoszewskim, to oczywiście ją znam i uważam, że jest wybitnie niesprawiedliwa i całkowicie niesłuszna. Władysław Bartoszewski miał mocny język, ale mówił prawdę, zawsze stał po stronie prawdy. Zarzuty wobec niego są stronnicze i małostkowe.

Czy spodziewa się Pan protestów przeciwko pomnikowi? Mobilizowania ideowych i osobistych przeciwników Bartoszewskiego?

Nie spodziewam się takich akcji. Uważam, że o upamiętnieniach można i trzeba dyskutować, ale trzeba też zaakceptować fakt istnienia konkurencyjnych opinii i szanować je. Polityka historyczna obozu rządzącego nie może prowadzić do totalnego wyeliminowania opcji obcej PiS.

W komitecie znaleźli się wszyscy żyjący byli prezydenci Polski, osoby związane z Platformą Obywatelską, Komitetem Obrony Demokracji i „Gazetą Wyborczą”. Nie obawia się Pan, że zostaniecie zaatakowani jako pogrobowcy III RP?

Pogrobowcy III RP? Może być i taka linia ataku. Ale Władysław Bartoszewski to nie tylko polityk III RP, architekt jej polityki zagranicznej. To uosobienie całej najnowszej historii Polski.

Jako taki powinien być uznany, doceniony i upamiętniony poza małostkowymi podziałami politycznymi.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek

Rybicki mądrzy się, a jest jednym z twórców klęski Komorowskiego w wyborach prezydenckich. Dzięki układom dostał fotel senatorski w Gdyni z którą nie ma nic wspólnego.

X
XXX

postawić pomnik swojemu byłemu pastuchowi - i to w dodatku w Sopocie.

P
Polihistor

Choćby ze względu, o którym pisze poniżej - jak zawsze celnie - XYZ.
Niedźwiedzią raczej przysługę chcą zmarłemu wyrządzić pomysłodawcy, bo dawne zasługi Bartoszewskiego mocno przyćmiewa świeża pamięć o zdumiewającej działalności starszego pana na przestrzeni ostatniego - mniej więcej - dziesięciolecia.
Osobliwym zaś pendant tej propozycji jest uporczywe nazywanie p. Bartoszewskiego - przez obu rozmówców - "profesorem", choć praw do używania tego tytułu zmarły nie miał żadnych.
Nawiasem mówiąc, sporą krzywdę wyrządza się ludziom, tytułowanym akademicko wyżej, niż im się należy.
Bo to ich - a nie pochlebców - szarpią potem media, albo i publiczność.
Trzeba przyznać, że z reguły (choć nie zawsze), jeśli są niemili tzw. "salonowi."
Tymczasem, jeśli odmawia się - i słusznie - tytułu profesora dr hab. Lechowi Kaczyńskiemu, trzeba go odmówić i M. Środzie. Oraz licznym innym osobom.
No, a p. Bartoszewski w tej klasyfikacji nie mieści się już zupełnie.
Po co - jeśli życzy mu się dobrze i zamierza dbać o jego pamięć - narażać go na poniżające roztrząsanie jego formalnej sytuacji?

R
Romek

Wladydlaw Bydło Bartoszewski byl PADALCEM i tyle o nim mozna powiedziec

X
XYZ

miał powiedzieć, że
więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż z rąk niemieckich faszystów?
Wypowiedź ta ewidentnie jest nie prawdziwa i w dodatku skandaliczna!

Dodaj ogłoszenie