Prof. Mariusz Czepczyński: Coraz to ściślejsza współpraca metropolitalna jest naszym przeznaczeniem

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Prof. Mariusz Czepczyński
Prof. Mariusz Czepczyński Przemyslaw Swiderski
O metropolii rozmawiamy z profesorem Uniwersytetu Gdańskiego, dr hab. Mariuszem Czepczyńskim, geografem kultury.

Samorządowcy z Pomorza dążą do powołania ustawowej metropolii. Jakich korzyści możemy się w związku z tym spodziewać?

W naszych warunkach taka ustawa jest jedyną możliwą formą, aby odgórnie skłonić samorządy do lepszej współpracy. To, co mogliśmy zrobić oddolnie, już się dzieje. W ramach Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot współpraca kwitnie. Aby była bardziej efektywna, przy różnych podziałach władzy, powiatowej, państwowej i samorządowej, potrzebujemy dodatkowego wsparcia, które może dać ustawa metropolitalna.

Ustawa metropolitalna to także korzyści finansowe, czyli pięć procent z podatku CIT, płaconego przez mieszkańców Pomorza. Na co powinny być przeznaczone te środki?

Wsparcie finansowe dla samorządów jest być może największym walorem takiej ustawy. Dodatkowy zastrzyk pieniędzy pozwoli sprawnie zintegrować komunikację publiczną w regionie, która nadal nie została skoordynowana. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że nie ma na to odpowiednich środków. Koordynacja Szybkiej Kolei Miejskiej i komunikacji miejskiej Gdańska, Gdyni, Wejherowa i Tczewa jest możliwa tylko przy dodatkowych pieniądzach.

Największą szansą dla rozwoju naszego regionu ma być napływ nowej ludności. Skąd wziąć nowe ręce do pracy?

Wszystkie duże miasta rozwijają się tylko wtedy, kiedy napływają do nich nowi mieszkańcy. W innym wypadku się kurczą. Aby jednak ludzie chcieli przybywać na Pomorze, musimy być atrakcyjni. Obecnie nie jesteśmy konkurencyjni dla młodych ludzi z Warszawy czy z Wrocławia. Potrzebujemy nowych rąk do pracy. Zapleczem są Białoruś i Ukraina, być może także Rosja, ale nie stanowią też niewyczerpanego zasobu pracowników. Trudno powiedzieć, skąd nowi mieszkańcy będą chcieli do nas napływać. Jednak trzeba zabiegać o nich, stwarzać im optymalne warunki pracy, życia i integracji, bo malejąca liczba mieszkańców oznacza kurczenie się miasta czy metropolii, co może prowadzić do postępującej, wielopoziomowej degradacji.

Wiceprezydent Gdyni Michał Guć twierdzi, że ważna będzie w metropolii skoordynowana promocja gospodarcza całego regionu.

Wiceprezydent Guć ma całkowitą rację. Ważne jest ściąganie nowych inwestorów do regionu. Natomiast to, czy wybiorą oni działkę w granicach Gdańska czy Gdyni, czy wybudują przedsiębiorstwo w powiecie kartuskim, to już nie jest w prostej linii zależne od działań samorządów. Na takich targach, jak w Cannes, wystawiać powinna się wspólnie cała metropolia. Dla inwestorów granica między Gdańskiem, Gdynią, a Sopotem jest często mniej istotna. Dla samorządów jest ważne, gdzie lokuje się siedziba przedsiębiorstwa, bo z tego tytułu wpływają podatki. Trzeba jednak wspólnie tworzyć dogodne warunki i podejmować skoordynowane wysiłki dla przyciągania inwestorów do metropolii. Jeśli nowa firma otwiera się w Gdyni, to i tak korzyści czerpie z tego pośrednio Gdańsk, bo część zatrudnionych pracowników pochodzi z tego miasta. W skali mikro także w metropolii konkurencja o inwestorów będzie trwała. Polegała będzie m.in. na tworzeniu korzystniejszych warunków infrastrukturalnych, logistycznych i warunków do życia dla potencjalnych pracowników.

Bez Gdańska Gdynia byłaby co najwyżej Radomiem, to Pana słowa. Prezydent Gdyni ma jednak inne zdanie i chce funkcjonować z większym sąsiadem na równych prawach.

Podtrzymuję to, że Gdynia bez metropolii, którą tworzy Gdańsk i inne otaczające miasta i gminy, byłaby dwustutysięcznym miastem z dużo większymi problemami, niż obecnie. To, że jest ośrodkiem o sporych aspiracjach, wynika z faktu, że jest bardzo ważną, integralną częścią 1,5 milionowej metropolii. Wydaje mi się, że wszyscy się zmieniamy, dojrzewamy i coraz to lepiej rozumiemy, jak duże znaczenie ma współpraca. Inną rzeczą są deklaracje polityczne, a zupełnie inną praktyczne działania. Wszyscy widzą, że cokolwiek byśmy nie mówili, i tak już jesteśmy jedną, dość zintegrowaną metropolią. Wystarczy wyjść na główną ulicę przelotową i zobaczyć ruch pomiędzy naszymi miastami albo wsiąść do składu SKM i obserwować, ilu ludzi się przemieszcza, nie zważając na granice miast. Coraz to ściślejsza współpraca metropolitalna jest naszym przeznaczeniem. Tylko razem tworzymy wielki, konkurencyjny, dynamiczny węzeł społeczny, gospodarczy, kulturowy, transportowy. Każdy z osobna jest jedynie mniejszym czy większym, przysłowiowym już, Radomiem.

Co w Polsce drożeje najszybciej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie