Prof. Joanna Senyszyn: Miarka się przebrała. Musimy ratować naszą partię przed Czarzastym

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
– To nie wojenka tylko troska o demokratyczne procedury w naszej partii. Niestety, przewodniczący Czarzasty odstąpił od kolegialnego kierowania na rzecz jednoosobowego. Pomija Zarząd i Radę Krajową Nowej Lewicy, nie liczy się z posłami – mówi prof. Joanna Senyszyn, posłanka Nowej Lewicy
– To nie wojenka tylko troska o demokratyczne procedury w naszej partii. Niestety, przewodniczący Czarzasty odstąpił od kolegialnego kierowania na rzecz jednoosobowego. Pomija Zarząd i Radę Krajową Nowej Lewicy, nie liczy się z posłami – mówi prof. Joanna Senyszyn, posłanka Nowej Lewicy Adam Jankowski
My nie jesteśmy buntownikami, tylko bojownikami o demokratyzację naszej partii. Bronimy partii przed dyktatorskimi zakusami przewodniczącego Czarzastego... – mówi prof. Joanna Senyszyn, posłanka Nowej Lewicy.

Partyjna wojenka trzęsie Nową Lewicą. Co się dzieje?

To nie wojenka tylko troska o demokratyczne procedury w naszej partii. Niestety, przewodniczący Czarzasty odstąpił od kolegialnego kierowania na rzecz jednoosobowego. Pomija Zarząd i Radę Krajową Nowej Lewicy, nie liczy się z posłami.

Ostatnio zawiesił ośmioro wiceprzewodniczących partii, bo ośmielili się z nim nie zgadzać. Zawiesza też członków Krajowego Sądu Partyjnego, bo boi się o swoją skórę. To niebywałe postępowanie. Całkowicie bezpodstawne i bezprawne. Dobrze, że Włodek Czarzasty nie jest ministrem sprawiedliwości, bo pewnie, by ich kazał trzymać w areszcie wydobywczym aż zmienią zdanie.

Pani jeszcze nie jest zawieszona, ale też buntowniczka.

My nie jesteśmy buntownikami, tylko bojownikami o demokratyzację naszej partii. Bronimy partii przed dyktatorskimi zakusami przewodniczącego Czarzastego...

Mówi pani: Musimy ratować partię przed Czarzastym. Ale czy on was posłucha?

Nie posłucha nas, ponieważ ma świadomość, że kiedy przestanie być szefem partii, będzie, po prostu, nikim.

Wcześniej głosowaliście na Włodzimierza Czarzastego, wybraliście takiego przewodniczącego partii. Pani pewnie też...

Głosowałam na siebie, ponieważ ja również kandydowałam (śmiech).

To w którym miejscu ten „sweterek” Czarzastego, mówiąc symbolicznie, zaczął się pruć?

Autorytarne ciągoty przewodniczący miał zawsze, a powrót lewicy do parlamentu i stanowisko wicemarszałka Sejmu bardzo go umocniły w przekonaniu o własnej genialności i nieomylności. Otoczył się dworem i wbijał w pychę. Zaczął lekceważyć władze kolegialne partii, bo uznał, że sam zrobi wszystko lepiej. Umowy, na które się teraz powołuje zawarł bez upoważnienia partii. Uznał, że wszystko wystarczy ustalać w gronie „trzech tenorów”, jak się wraz z Adrianem Zandbergiem i Robertem Biedroniem nazwali.

I te różne złe decyzje, podejmowane w Sejmie, nie były wcześniej konsultowane przez gremia statutowe partii, takie jak zarząd krajowy czy prezydium klubu. O bardzo wielu sprawach podejmowanych w imieniu posłów dowiadywaliśmy się z mediów.

Są takie głosy, że Czarzastemu jest blisko do PiS.

Czarę goryczy przelały rozmowy przewodniczącego z Prawem i Sprawiedliwością. Nie miał do tego żadnego upoważnienia ani ze strony posłów, ani partii. A mimo to, siadł do negocjacji z premierem Morawieckim. To wywołało oburzenie nie tylko wśród posłów, ale też pośród naszych wyborców, którzy są najbardziej antypisowscy i nie życzą sobie, podobnie jak my, żadnych konszachtów z Jarosławem Kaczyńskim i jego partią.

Uważamy, że prowadzenie partii w ten sposób, jak to robi Czarzasty, jest niedopuszczalne. Po to są kolegialne organy partii, żeby to zbiorowa mądrość decydowała. Są oczywiście różne poglądy w ramach partii i dlatego trzeba w tych organach wypracować najlepszą dla partii decyzję. Włodzimierz Czarzasty podejmował decyzje jednoosobowo i nas tylko potem o nich informował. Miarka się przebrała.

Leszek Miller twierdzi, że skończyła się właśnie 30-letnia historia demokratycznej lewicy. I dodaje, że, od pewnego czasu, Czarzasty jest produktem PiS-u. „Ta partia go fascynuje” – mówi były premier.

Historia demokratycznej lewicy się nie skończy, bo do tego nie dopuścimy. W odróżnieniu od przewodniczącego Czarzastego, postępujemy zgodnie z prawem i mamy poparcie zarówno członków partii, jak i wyborców.

Co dalej w takim razie?

Nie uznajemy bezprawnych zawieszeń. Część zarządu krajowego zwołała Radę Krajową Nowej Lewicy. To najwyższy organ, który ma uprawnienia kontrolne także w stosunku do przewodniczącego. Oczywiście, Czarzasty już stwierdził, że tylko on ma prawo zwoływać Radę. Ale to nie jest prawda, bo wystąpiły nadzwyczajne okoliczności. Przecież to, co się dzieje, to istne szaleństwo i mamy obowiązek mu przeciwdziałać. Ale chcemy, żeby robiły to organy statutowe partii.

Dlatego 31 lipca zjadą się członkowie Rady Krajowej i będą debatować nad tym, co zrobić z przewodniczącym, który szkodzi naszej partii i stracił zaufanie jej członków.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie