Prof. Jacek Piskozub: Globalne ochłodzenie i piękne zachody słońca – takie będą skutki wybuchu wulkanu na Pacyfiku

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Moment wybuchu wulkanu Hunga Tonga-Hunga-Hapai sfotografowany przez satelitę. - Trwającym dwa lata ochłodzeniem temperatury na Ziemi, a także pięknymi zachodami słońca może skutkować niedawny wybuch wulkanu na Pacyfiku – wynika ze słów prof. Jacka Piskozuba, oceanografa Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.
Moment wybuchu wulkanu Hunga Tonga-Hunga-Hapai sfotografowany przez satelitę. - Trwającym dwa lata ochłodzeniem temperatury na Ziemi, a także pięknymi zachodami słońca może skutkować niedawny wybuch wulkanu na Pacyfiku – wynika ze słów prof. Jacka Piskozuba, oceanografa Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. https://himawari8.nict.go.jp/
Udostępnij:
Trwającym dwa lata ochłodzeniem temperatury na Ziemi, a także pięknymi zachodami słońca może skutkować niedawny wybuch wulkanu na Pacyfiku – wynika ze słów prof. Jacka Piskozuba, oceanografa Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.

Wybuch wulkanu Hunga Tonga-Hunga-Hapai w pobliżu Wysp Tonga doprowadził do skażenia wód Oceanu Spokojnego. To poważne zagrożenie dla ekosystemu w tamtym regionie?
Erupcja tego wulkanu jak najbardziej będzie wpływać na jakość wód, skoro warstwa tzw. tefry, jak nazywa się wulkaniczny popiół, licząca co najmniej kilka centymetrów, pokryła nie tylko wyspę, w pobliżu której doszło do wybuchu, ale także dno oceanu. Ona może się również w wodzie rozpuścić. Tefra zawiera ciężkie metale, więc możemy mieć do czynienia z przejściowym zakłóceniem jakości środowiska oceanicznego. Warto zauważyć, że popiół jest czynnikiem użyźniającym, choć to nie jest do końca pozytywne zjawisko w kontekście mórz, w przeciwieństwie do lądu. Tzw. eutrofizacja może prowadzić do wykwitów różnego rodzaju organizmów. Mam na myśli głównie sinice, mające niekorzystny wpływ na inne organizmy. One nauczyły się doskonale truć.

Wybuch był widoczny na zdjęciach satelitarnych i był przerażającą emanacją potęgi natury. Pióropusz dymu i pyłu wzniósł się na wysokość 20 km. Wydaje się, że tak wielki wybuch musiał mieć efekt globalny…
I wiele wskazuje, że będzie miał globalny efekt klimatyczny na całej Ziemi. Nie mam wiedzy, ile wybuch wyniósł pyłów do atmosfery, ale po erupcji wulkanu Pinatubo (na wyspie Luzon w 1991 r. - red.) mieliśmy na Ziemi dwa chłodniejsze lata. Średnia temperatura była okresowo obniżona. Zatem jeśli liczba pyłów z wybuchu wulkanu w okolicach Archipelagu Tonga byłaby porównywalna do Pinatubo, mielibyśmy oddech w globalnym ociepleniu. Tu również mam pewne wątpliwości, bo stanie się to argumentem dla sceptyków podważających zmiany klimatu. Już słyszę głosy: „gdzie wasze globalne ocieplenie” i „nic nie trzeba robić”. Ale po krótkim okresie proces ogrzewania Ziemi wróci do nas z pełną mocą. Bo owo ochłodzenie byłoby zjawiskiem przejściowym.

Czy mógłby pan wyjaśnić mechanizm „schładzania” ziemskiej temperatury? Pyły nie zasłonią przecież nieba, nie odetną nas od promieni słonecznych…
Drobiny pyłu odbijają po prostu światło słoneczne, a są one w stanie utrzymywać się w stratosferze ziemskiej około 2-3 lat. Nie wpływają na obecność gazów cieplarnianych, ale jeśli promieni słonecznych dociera mniej, to automatycznie jest chłodniej. Pomiary wskazują, że kolejny rok po wybuchu wulkanu Pinatubo był chłodniejszy na Ziemi o 0,3 a nawet 0,4 st. C. W 1815 r. po wybuchu wulkanu Tambora w Indonezji mieliśmy tzw. rok bez lata. Wówczas w Kanadzie i Nowej Anglii śnieżyce występowały w lipcu i sierpniu. Na polach nic nie urosło, nie było żadnych zbiorów. Wówczas pyłu było w stratosferze jednak znacznie więcej, skala zjawiska była nieporównywalna do obecnej sytuacji. Natomiast będziemy mieli na pewno, wiosną i latem, piękne, pełne czerwieni, zachody słońca, może nawet takie jak Joseph Turner albo inni malarze angielscy malowali w XIX w. po wybuchu wulkanu Krakatoa.

To też efekt wulkanu?

Pyły tropikalnych wulkanów rozchodzą się na północ i południe. Co ciekawe, to po ich osadach w lodzie na Grenlandii i Antarktydzie jesteśmy w stanie datować historyczne wybuchy wulkanów. Jeśli cząstki są takie same, po obu stronach globu, to mamy pewność, że pochodzą z erupcji w strefie tropikalnej. Ślady tego niedawnego też będziemy obserwować w lodzie. Spodziewam się zatem, że pyły z wulkanu z okolic Tonga dotrą do naszych szerokości geograficznych. Jeśli nawet efekt klimatyczny tej erupcji będzie krótkotrwały, to będzie na pewno widoczny, właśnie w postaci zachodów słońca. To skutek "pociemnienia" stratosfery.

Był pan zaskoczony skalą wybuchu? Są doniesienia, że wybuch rozerwał jedną z wysp Archipelagu Tonga. Obserwowaliśmy zjawisko podobne do tego z 1883 r. na wyspie Krakatoa, które jest uznawane za największy odnotowany wybuch wulkanu w dziejach?
Na pewno mamy kandydata do największego wybuchu wulkanu w XXI wieku. Poczekajmy na ocenę jego siły. Wydaje się, że była ona dość duża i może się okazać, że przewyższa skalę erupcji Pinatubo, która była najsilniejszą w XX w. Wiemy, że fala ciśnienia po ostatnim wybuchu na razie dwukrotnie okrążyła Ziemię (jedno okrążenie zajmuje około 30 godzin) i spodziewać się należy trzeciego okrążenia. Fala po wybuchu Pinatubo była widoczna cztery razy w pomiarach ciśnienia. Niemniej należy powiedzieć, że kolejne wybuchy wulkanów o znacznie większej sile, są w przyszłości możliwe.

Pomiary wskazują po niedawnym wybuchu na podniesienie poziomu wód, również u wybrzeży państw Europy – w Hiszpanii i Portugalii.
Chodzi przede wszystkim o efekt tsunami, odczuwalny głównie wokół basenu Pacyfiku. Nie miało ono może znaczącej siły, niemniej spowodowało śmierć kilku osób i poważne straty materialne.

Niedawna wichura w Polsce nie była związana z wybuchem wulkanu na Pacyfiku. Niemniej w Polsce zanotowaliśmy jedne z najwyższych podmuchów w Europie, w tym na Bałtyku…
To prawda. Natomiast, co ciekawe, poprzedni sztorm, ten sprzed weekendu, był wywołany przez wyż baryczny, a nie jak zazwyczaj ma to miejsce, przez niż. To się wcześniej zdarzało, natomiast obserwujemy coraz większą ich częstotliwość. Niemal huraganowe wiatry przy wyżu mieliśmy w roku 2018 i obecnie. Być może wskazuje to na coś, na co trzeba się przygotować, że sztormy, o sile nawet „dwunastki” w skali beauforta, na otwartym Bałtyku będą występować zarówno w czasie niżu, jak i wyżu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Spora przewaga PiS nad KO - sondaż

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie