Prof. Antoni Dudek: nie widzę dziś miejsca na takie dziwne byty jak „Nowa Solidarność”

Karol Uliczny
Karol Uliczny
26.07.2020 warszawa podziekujmy trzaskowskim - warszawiacy dziekuja rafalowi trzaskowskiemu za start w wyborach prezydenckichn/z rafal trzaskowskifot. adam jankowski / polska press
26.07.2020 warszawa podziekujmy trzaskowskim - warszawiacy dziekuja rafalowi trzaskowskiemu za start w wyborach prezydenckichn/z rafal trzaskowskifot. adam jankowski / polska press brak
Biorąc pod uwagę irracjonalność tego projektu („Nowej Solidarności” - dop. red.), przewiduję, że za rok nikt nie będzie o nim pamiętać. Nawet Hołownia zapowiedział powołanie partii politycznej, i słusznie, bo w Polsce mamy demokrację parlamentarną, w której o władzę walczą partie – mówi Antoni Dudek, politolog, historyk, publicysta, profesor na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Do czego Rafałowi Trzaskowskiemu „Nowa Solidarność”?

To realizacja, w mojej ocenie, wynikająca z błędnej oceny sytuacji. Trzaskowski i jego doradcy, doszli do wniosku, że skoro w drugiej turze wyborów prezydenckich kandydat PO dostał ponad 10 mln głosów, a więc znacząco więcej niż kiedykolwiek miała PO, to jest to kapitał polityczny, który trzeba jakoś zdyskontować i nie pozwolić rozejść się ludziom, którzy dopiero co byli przy urnach wyborczych. To dla nich ma być „Nowa Solidarność”.

Dlaczego, pana zdaniem, to błędna diagnoza?

Realne poparcie dla Trzaskowskiego ujawniło się w pierwszej turze wyborów prezydenckich i ono było zbliżone do tego, jakim dysponowała Platforma. To z czym mieliśmy do czynienia w drugiej turze, to plebiscyt na rzecz kontynuacji rządów PiS-u, który minimalnie wygrał Andrzej Duda. Nie należy utożsamiać 10 mln głosów z jakąś ogromną popularnością Trzaskowskiego, a tym bardziej z oczekiwaniem wyborców na jakąś nową ofertę z jego strony.

Nie wierzy pan w ideę przetrzymana wyborców Szymona Hołowni, Roberta Biedronia czy Władysława Kosiniaka-Kamysza do kolejnych wyborów?

Nie wierzę, co nie zmienia faktu, że Trzaskowski odniósł w drugiej turze wyborów sukces, który powinien zostać zdyskontowany na przebudowę Platformy Obywatelskiej, która pozostaje najsilniejszą partią opozycyjną. PO musi się znacząco przebudować, aby wygrać wybory za trzy lata.

Na pewno nie będzie temu służyć odgórnie kreowany, dziwny ruch społeczny, który nie wiadomo, jaką ma pełnić rolę. Przypomnę tylko, że po wyborach w 2015 r. w Platformie wymyślono tworzenie klubów obywatelskich, które miały być odpowiednikami klubów Gazety Polskiej. Nic z tego nie wyszło, a to dlatego, że wyborcy PO są inni niż wyborcy PiS. Oni nie oczekują tego rodzaju oferty, są w inny sposób zaangażowani społecznie i nie będą zrzeszać się w tego rodzaju quasi-sekciarskich strukturach.

To czego potrzebują, to nowoczesnej polityki, a nie takich wpadek, jak ta ostatnia z podwyżkami płac dla parlamentarzystów i członków rządu. Za to akurat nie ponosi odpowiedzialności Trzaskowski, tylko Borys Budka, świeżo upieczony lider ugrupowania. Popełnił tak wielką wtopę, że trudno budować na tym nadzieję na rozwój i rozbudowę formacji.

Pytanie, co w tej sytuacji mógłby zrobić Trzaskowski?

Moim zdaniem powinien przejąć przywództwo w PO, choć tu byłby problem, jak pogodzić tę funkcję z prezydenturą w Warszawie. Na pewno powinien iść w kierunku budowy forum dialogu wewnątrz opozycji. Jako osoba, która ma obecnie największe poparcie, powinien zaproponować pozostałym przywódcom opozycyjnym forum porozumiewawcze, na którym co kilka miesięcy dyskutowano by na temat strategii odpowiedzi na to co będzie robić PiS. Przez najbliższe trzy lata Prawo i Sprawiedliwość na pewno nie będzie stać z założonymi rękami, tylko będzie podejmować kontrowersyjne działania, czy to w obszarze edukacji czy mediów, na które opozycja powinna natychmiast reagować. Dziś przybiera to formę chałupniczą: gdzieś, ktoś z kimś spotyka się, najczęściej w nocy, w hotelu i dyskutuje np. o podwyżkach. Dla mnie przeanalizowanie tego, jak mogło dojść do tej niebywałej kompromitacji w sprawie podwyżek, to punkt wyjścia do zdiagnozowania choroby, na którą dzisiaj cierpi opozycja.

Wracając do „Nowej Solidarności”. A może ten projekt, to po prostu nieco zakamuflowana forma kontynuacji dotychczasowej polityki PO, polegającej na przejmowaniu elektoratów, tak jak było choćby z lewą częścią strony politycznej.

Może to jakiś kamuflaż, tylko, że brutalna prawda jest następująca: aby wybrać wybory za trzy lata, będzie trzeba dostać co najmniej 35 proc. głosów. A więc będzie trzeba zbudować koalicję w oparciu o Platformę, bo nie wierzę np. w to, że Hołownia zbuduje obóz polityczny, który będzie w stanie dojść do takiego poparcia, i to pod warunkiem, że PO istotnie się zreformuje. Moim zdaniem powinno to obejmować także zmianę nazwy, która jest już nieco zużyta i skompromitowana. Po dialogu wewnątrz opozycji, o którym mówiłem wcześniej, powinien odbyć się kongres zjednoczeniowy, do którego dołączyłyby się resztki ruchu Hołowni, czy np. część polityków lewicy i kilku mniejszych grupek. Dopiero całe to towarzystwo mogłoby stawić czoła Prawu i Sprawiedliwości.

W kontekście tego wszystkiego, nie widzę dziś miejsca na takie dziwne byty jak „Nowa Solidarność”. Z wypowiedzi posła Tomczyka, rzekomej prawej ręki Trzaskowskiego, wynika, że to nie będzie partia polityczna i nie będzie startować w wyborach. Czyli co, szykuje się takie „przedszkole” dla Platformy Obywatelskiej? Jaki jest tego cel? Napędzanie Platformie wyborców? Od tego jest agencja pijarowa. Nie potrafię zrozumieć o co w tym chodzi. Biorąc pod uwagę irracjonalność tego projektu, przewiduję, że za rok nikt nie będzie o nim pamiętać.

Nawet Hołownia zapowiedział powołanie partii politycznej, i słusznie, bo w Polsce mamy demokrację parlamentarną, w której o władzę walczą partie, a nie ruchy społeczne, które najczęściej powstają oddolnie i zwykle skupione są wokół jednego interesującego je tematu.

Awaria „Czajki” zatopi to co jeszcze na dobrą sprawę formalnie nie ruszyło?

Gdyby „Czajka” zatopiła „Nową Solidarność” byłoby to tylko z korzyścią dla Trzaskowskiego. Droga, którą obecnie obiera jest marnowaniem energii, czasu i nic dobrego z tego nie będzie.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie