Proces Stefana W. oskarżonego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. 19.05.2022 r. Kolejne zeznania świadków

Stanisław Balicki
Stanisław Balicki
Stefan W. oskarżony o zabójstwo Pawła Adamowicza
Stefan W. oskarżony o zabójstwo Pawła Adamowicza Jakub Steinborn | Dziennik Bałtycki | Polska Press
Udostępnij:
Podczas rozprawy w procesie o zabójstwo Pawła Adamowicza nie pojawił się najbardziej oczekiwany świadek. Jako pierwszy w gdańskim sądzie okręgowym miał zeznawać mężczyzna dzielący ze Stefanem W. celę podczas odbywania przez niego wyroku za poprzednie przestępstwa. Bezpośrednio po wyjściu oskarżonego z więzienia doszło do tragedii na Targu Węglowym. Świadek jednak nie pojawił się, został przez sąd ukarany grzywną.

Podczas 6 rozprawy w procesie Stefana W. oskarżonego o zabójstwo Pawła Adamowicza o 9:30 jako pierwszy miał zeznawać mężczyzna odsiadujący z nim przez pewien czas w jednej celi karę pozbawienia wolności. Oskarżony w obecnym procesie odbywał wyrok za serię napadów na placówki bankowe.

Zeznania świadka mogły rzucić światło na motywacje Stefana W., którymi być może dzielił się ze współosadzonym. Mężczyzna, który został prawidłowo zawiadomiony o wezwaniu przed sąd nie pojawił się. Nie wpłynęło też do sądu zwolnienie lekarskie. Za nieuzasadniony brak stawiennictwa sędzia Aleksandra Kaczmarek nałożyła na świadka karę grzywny 1500 zł.

Kwestia motywacji pojawiła się za to w odczytanych zeznaniach policyjnych kobiety, która obecnie przebywa za granicą. W dzień ataku rano była ona świadkiem awantury w sklepie mężczyzny z ekspedientką. Sytuacja została załagodzona przez towarzystwo kobiety, przed sklepem mężczyzna rozmawiał potem z nimi. Powiedział, że jego nerwowość wynika z tego, że właśnie wyszedł z więzienia. Początkowo przedstawił się fałszywym imieniem, ale potem powiedział, że ma na imię Stefan. Jak zeznała kobieta, mówił że "to nie on był winny, tylko władza, władza wsadziła go do więzienia". Jak zauważyła kobieta, zwróciło jej uwagę to, że "nie opinie o żadnej partii tylko władzy" pojawiały się w wypowiedziach mężczyzny. Na policję zgłosiła się, ponieważ skojarzyła fakty z niedzielnego poranka i wieczoru. Rozpoznała w mężczyźnie ze sklepu oskarżonego.

Podczas rozprawy pojawiła się też kwestia zawiadomienia policji przez matkę Stefana W. o tym, że może on zrobić "coś strasznego" lub "coś spektakularnego", gdy wyjdzie z więzienia. O tym, że kobieta ostrzegała przed tragedią, pisały media po zabójstwie prezydenta Gdańska.

Nieco inaczej wygląda to w zeznaniach, które składał ówczesny komendant 3. komisariatu policji w Gdańsku. Wcześniej przekazywał on naczelnikowi wydziału kryminalnego komisariatu informacje pozyskane z zakładu karnego, dotyczące planów Stefana W. po wyjściu z więzienia. Podwładny zwrócił się do niego z wnioskiem o takie informacje po tym, jak rzeczywiście skontaktowała się z nim matka oskarżonego. Informowała go jednak jedynie o tym, że syn może po wyjściu znów dokonać rozboju w placówce bankowej. Miała przyjść akurat do niego (nie jest to właściwy dla miejsca zamieszkania komisariat) z powodu wcześniejszych kontaktów w związku z problemami syna z prawem. Z zakładu karnego nadeszła wtedy informacja o tym, że Stefan W. zamierza wyjechać do innego województwa. W związku z tym i informacjami od matki na wniosek komendanta została do policyjnych baz wprowadzona informacja o typowaniu Stefana W. do spraw napadów na placówki finansowe po tym, jak miał skończyć odbywanie wyroku.

Zeznawał też 23-latek, jeden z ochroniarzy "Tajfuna" w dniu gdańskiego finału WOŚP w 2019. Miał pilnować ludzi, żeby nie weszli poza barierki. Ze swojego miejsca widział to, co się stało na scenie. Te nie wniosły jednak nic nowego do obrazu morderstwa. To obok niego upadł nóż, narzędzie zbrodni, który spadł, lub został zrzucony ze sceny. Policjant kazał mu nie ruszać się ze swojego miejsca, nie dotykać go i pilnować, żeby tego nie robili inni. Sam też pozostał przy narzędziu zbrodni do czasu jego zabezpieczenia.

W zeznaniach złożonych na policji po tragedii ochroniarz stwierdzał, że może z nią mieć fakt zaobserwowany koło 15:00 w feralną niedzielę 13 stycznia 2019 roku. Świadek miał widzieć technika obsługującego nadchodzący koncert przeskakującego na zewnątrz przez płot w charakterystycznej czapce, miała mu towarzyszyć po drugiej stronie kobieta. Mężczyzna nie rozpoznał jednak podczas tamtego przesłuchania okazanego mu wizerunku Stefana W., jako przeskakującego. Przesłuchiwany zaprzeczył też jakoby to on przekazał policji identyfikator znaleziony przy zatrzymanym.

Zeznaje też 29-latek, który przyszedł z żoną na koncert finału WOŚP. Był on świadkiem tego jak mężczyzna przeskoczył przez barierkę i podbiegł do sceny na Targu Węglowym. Skaczący miał się tam pojawić chwilę po tym, jak rozpoczęło się "światełko do nieba". Z odczytanych zeznań świadka na policji - po tragedii - wynika, że przeskakujący nie wyróżniał się niczym do momentu sforsowania ogrodzenia. Stał oparty o barierkę, ubrany był w ciemną kurtkę, miał nałożony kaptur. Stojąca w pobliżu dziewczyna z agencji ochrony w ocenie świadka nie miała możliwości zauważenia skoku, ponieważ zasłaniał je budynek ubikacji. W ocenie świadka miejsce dobrze pasowało, by właśnie tam sforsować ogrodzenie pasa przed sceną niezauważonym. Po ataku na policji mężczyzna rozpoznał mężczyznę jako Stefana W. na nagraniach telewizyjnych z momentu tragedii. Dopytywany przez mec. Jerzego Glanca, na jakiej podstawie go rozpoznał, skoro nie widział jego twarzy (przeskakujący stał do niego tyłem), świadek odpowiedział, że na podstawie postury, ubrania i zbieżności czasowej wydarzeń. Po rozprawie oskarżyciel posiłkowy Piotr Adamowicz, brat zamordowanego, dzielił się z dziennikarzami opinią, że wybranie przez Stefana W. tego miejsca na przeskoczenie barierek świadczy o zaplanowaniu zbrodni.

Po raz kolejny ława oskarżenia uczestniczyła w rozprawie w nielicznym składzie. Tradycyjnie nieobecna była oskarżyciel posiłkowy Magdalena Adamowicz, wdowa po prezydencie Gdańska. Obok oskarżającej prok. Agnieszki Nickel-Rogowskiej pojawili się tylko reprezentujący rodzinę zamordowanego mec. Jerzy Glanc i mec. Paweł Knap. Oskarżonego w zastępstwie mec. Marcina Kminkowskiego po raz kolejny reprezentował aplikant adwokacki Damian Witt. Sam Stefan W. pytany przez sąd m. in. czy chce się odnieść do kolejnych składanych zeznań świadków, konsekwentnie milczał. Kolejna rozprawa w poniedziałek 23 maja.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

J. Parys: Zajęcie statków przez władze Doniecka to rodzaj odwetu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie