Proces Pawła Adamowicza. Przed sądem zeznawał m.im. wiceprezydent Gdańska, Piotr Grzelak [zdjęcia, wideo]

Jacek Wierciński

Wideo

Trzy urzędniczki i były asystent, a obecnie zastępca prezydenta Gdańska, zeznawali w czwartek na kolejnej rozprawie dotyczącej oświadczeń majątkowych Pawła Adamowicza. Proces został odroczony do stycznia. Poznaliśmy też nazwiska osób, które będą przesłuchiwane w śledztwie w charakterze świadków. Wśród nich m.in. Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera Donalda Tuska.

- Byłem asystentem pana prezydenta w latach 2007-2010 i w tym czasie nie byłem świadkiem wypełniania [przez niego – dop. red.] oświadczeń majątkowych. Na temat oświadczeń majątkowych nigdy nie rozmawialiśmy. Zawsze sprawy finansowe były sprawami prywatnymi pana prezydenta – zeznał 35-letni Piotr Grzelak, wiceprezydent Gdańska ds. polityki komunalnej i świadek w procesie.

Czytaj także: Proces Adamowicza przedłużony. Darowizny dla jego dzieci ze złota, walizki pieniędzy czy „szycia dla elit”?

Niemal przez godzinę oskarżyciel Piotr Baczyński, naczelnik Wielkopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Poznaniu i sędzia Karolina Kozłowska z Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe usiłowali dowiedzieć się czegoś więcej o jego wiedzy na temat prezydenckich oświadczeń majątkowych niż to co powiedział w śledztwie.

Dwa i pół roku temu Grzelak zeznał do protokołu:

„Kojarzę tylko jedna taką sytuację, której byłem świadkiem, że prezydent […] miał rozłożone na biurku jakieś dokumenty finansowe i prowadził telefoniczną rozmowę z żoną dotyczącą tego co i jak ma wpisać w treści oświadczenia. Szczegółów jednak nie znam. Nie pamiętam również w którym roku miało to miejsce. Ważne w tym wszystkim jest to, że rozmowa była emocjonalna. Ja, słysząc taki jej przebieg, uznałem za stosowne wycofać się z gabinetu prezydenta. Oczywiście nie jestem w stanie w chwili obecnej odtworzyć przebiegu tego co słyszałem wówczas, ale kojarzę, że prezydent Adamowicz miał jakieś pretensje do żony, że coś mu brakło w tych dokumentach.”

W czwartek Piotr Grzelak mówił, że z prezydentem rozmawiał w okresie interesującym śledczych niemal wyłącznie na temat pracy i sytuacji w mieście, rodzin i wyjazdów na odpoczynek.

- Prezydent raczej przynosi mi książki, podsuwa teksty, które warto czytać, a sprawy finansowe są drugorzędne – mówił przekonując, że „te dwa zeznania nie są ze sobą sprzeczne”. Zastrzegł, że było dla niego jasne, że za „sprawy finansowe odpowiada żona” Adamowicza.

„2 miesiące temu prezydent poprosił mnie o to: czy mógłbyś w tej sprawie świadczyć?” - prok. Baczyński cytował stwierdzenia Grzelaka wypowiedziane w śledztwie, ale w odpowiedzi usłyszał, że prezydent nigdy nie sugerował treści zeznań:
- Prezydent prosi, człowiek się zgadza. To jest zupełnie naturalna sytuacja – powiedział wiceprezydent.

- Podobnie jak dla prezydenta, dla mnie najważniejsze są sprawy miasta, a nie prywatne. Nie wiem czy wiedziałem. Na pewno to nie stanowiło przedmiotu dyskusji – odpowiedział pytany o to czy znał sytuację materialną Adamowicza.

Czytaj też Paweł Adamowicz o sprawie oświadczeń majątkowych: Pomyliłem się, ale odpokutowałem za to [ROZMOWA]

- Czy chwalił się pan prezydent, że dzieci otrzymywały darowizny pieniężne? - pytał oskarżyciel nawiązując do rozmów z szefem na tematy rodzinne, do jakich przyznawał się Grzelak.

O liczonych w setkach tysięcy złotych darowiznach otrzymywanych przez dzieci włodarza pisaliśmy wcześniej>

- Wydaje mi się, że tego typu rozmów nie było – odparł świadek.

Zobacz także: Prezydent Gdańska przed komisją śledczą ds. Amber Gold

Źródło:TVN24

Prokurator: - Czy prezydent mógł nie pamiętać o posiadaniu jednego bądź kilku mieszkań?
- Mam wykształcenie socjologiczne, ekonomiczne, nie mam wykształcenia psychologicznego, więc na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć – tłumaczył wiceprezydent, który wskazywał na fakt, że Adamowicz jest skrupulatny w tematyce miasta i problemów jego mieszkańców, jest bardzo zapracowany (załatwia po 100 spraw dziennie). - Prezydent nie będzie zadowolony z tego co powiem, ale uważam, że za dużo czasu poświęca sprawom pracy, sprawom miasta i odbywa się to kosztem rodziny – dodał.

Tymczasem adwokat Adamowicza, mec. Jerzy Glanc najwięcej pytał o katastrofę smoleńską, którą prezydent wskazywał jako możliwy powód swojej dekoncentracji skutkującej błędami w oświadczeniach majątkowych.

O tłumaczeniu prezydenta (choć prezydent odmówił wówczas składania wyjaśnień) więcej pisaliśmy we wrześniu br.

- Chcieliśmy przede wszystkim zapewnić opiekę rodzinom z Pomorza, które straciły bliskich – tłumaczył Grzelak, ale też opowiadał o specjalnej sesji rady miasta zwołanej wkrótce później czy organizacji pogrzebów.

- Maciej Płażyński, Maciej Rybicki to były – nie chcę nadużywać tego słowa – ale osoby bliskie definicji słowa „przyjaciel” - powiedział o stosunku prezydenta do ofiar, a pytany o relacje rodzinne Adamowicza w tym okresie dodał: - Wiem, że w tym czasie spodziewał się drugiego dziecka i wydaje mi się, że długo się starali, był bardzo przejęty tą ciążą.

Jak się dowiedzieliśmy w roli świadków w śledztwie zeznawali też m.in. poseł, a wcześniej gdański radny PO Jerzy Borowczak, sekretarz miasta w magistracie - Danuta Janczarek oraz Tomasz Arabski - w latach 2007-2013 szef kancelarii premiera Donalda Tuska (jak udało nam się ustalić, ten ostatni przesłuchiwany był w kontekście katastrofy smoleńskiej i przygotowań do pogrzebów ofiar, co – jak tłumaczył prezydent Adamowicz – miało wpłynąć „na osłabienie staranności przy wypełniania oświadczenia majątkowego”). Żadna z tych osób nie będzie jednak wzywana przed oblicze sądu bowiem oskarżyciel uważa to za niecelowe.

Z kolei przed wiceprezydentem Gdańska zeznawały trzy urzędniczki, ale ich zeznania nie wydają się szczególnie znaczące dla sprawy (zresztą podobnie jak wypowiedzi Piotra Grzelaka).

Zobacz także: Prezydent Gdańska przed komisją śledczą ds. Amber Gold

Źródło:TVN24

Pierwsza zeznawała 38-latka od 2007 roku zatrudniona w Pierwszym Urzędzie Skarbowym w Gdańsku.
- Analizowałam przedmiotowe oświadczenia majątkowe – mówiła. - Wynik był prawidłowy, to znaczy nie stwierdziliśmy nieprawidłowości – dodała.

Nie pamiętała, aby w następujących po sobie dokumentach z kolejnych lat pojawiły się jakieś dodatkowe składniki majątkowe znacznej wartości. Po kilku minutach prok. Piotr Baczyński przeczytał jej fragmenty zeznań złożonych w śledztwie w 2014 r. Nie odbiegały one od tego co świadek twierdziła przed sądem w czwartek.

- O tym, że nie wykazał nieruchomości dowiedziałam się z mediów – zeznała zastrzegając, że chodziło o mieszkania przy ul. Piastowskiej 60, Szafarni 5 i miejsce w hali garażowej, o których fiskus nie wiedział i nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w jego oświadczeniach majątkowych.

- Czy o wynikach tej analizy, którą wykonujecie informujecie osobę, że wszystko jest „okej” lub są jakieś niedociągnięcia? - pytał obrońca Adamowicza, mec. Jerzy Glanc.

- Nie, nie ma takiej procedury – odpowiedziała urzędniczka.

Niewiele do sprawy wniosły też zeznania dwóch urzędniczek Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku zajmujących się oświadczeniami majątkowymi z Pomorza i ich analizą.

- Analiza ma na celu porównanie oświadczenia majątkowego z treścią złożonego zeznania podatkowego PIT – tłumaczyła pełnomocnik wojewody ds. informacji niejawnych, która zajmowała się oświadczeniami majątkowymi od 2011 roku do dziś. - W tym tych prezydenta Adamowicza. Jak zaznaczyła pod uwagę bierze się także dokumenty z ubiegłego roku, jednak i ta analiza nie wykazała nieprawidłowości.

Zobacz także: Prezydent Gdańska przed komisją śledczą ds. Amber Gold

Źródło:TVN24

[email protected]

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anonim rzecz jasna
Jeżeli takie bzdury (+ solidna gula wazeliny) stanowią linię obrony, to może jednak coś z tego będzie...
G
Gość
Wszelkie zło należy tępić jak Pchły i Pluskwy ,,,a które to wżerając się w ludzką skórę pijąc krew ludzką i stale nie mają dość i nie dziwota że potem na wszystko brakuje...Pracowity mąż może worami nosić do domu,,,,ale niegospodarna żona wyniesie w fartuszku i stale będzie brakować....
j
jak reszta Polakow !
Slowa "Totalnej Opozycji" bedziesz siedzial.bedziesz siedzial,bedziesz siedzial...
t
tu_du
Przecież wobec zwykłego śmiertelnika, zastosowana by była kara grzywny, albo inna sankcja ? O co więc chodzi wobec tego szachraja Adamowicza, skoro pomyłki tego "nadczłowieka"były NOTORYCZNE ?!
g
gdanszczanin
On podnużek Adamowicza gorszy bufon od niego ,nic nie widziałem ,nic nie słyszalem ! Temu urzędasowi tak uderzyla sodówka . Najgorszy z dotychczsowych piesków !
Dodaj ogłoszenie