Próbny egzamin ósmoklasisty 2020 okazał się niewypałem. Decyzja w sprawie egzaminów właściwych nadal niepodjęta

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
Kłopot z dostępem do komputera i Internetu, przeciążenie serwerów, niesamodzielne rozwiązywanie arkuszy i nierzetelny obraz wiedzy uczniów to tylko kilka z wielu problemów, które pojawiły się podczas próbnego egzaminu ósmoklasisty, po raz pierwszy przeprowadzonego online. Czy dojdzie do egzaminu właściwego? Decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podjęta. Z wnioskiem do prezydenta zwrócił się Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk, który zawnioskował, by w tym roku zamiast wyniku z testu obowiązywał konkurs świadectw.

Obowiązkowe zdalne nauczanie w Polsce zaczęło obowiązywać od środy, 25 marca. Od tego czasu rodzi wiele problemów, bo wielu uczniów nie posiada w domu dostępu do komputera, Internetu czy drukarki. Mimo to w poniedziałek, 30 marca, uczniowie klasy ósmej przystąpili do próbnego egzaminu z języka ojczystego, we wtorek z matematyki, a w środę z języka obcego. W większości szkół uczniowie pisali go jednak dobrowolnie.

To dopiero drugi rocznik, który ma przed sobą właściwy egzamin ósmoklasisty. Ubiegłoroczny test odbył się bez większych zakłóceń, nie licząc zawieszenia systemu informatycznego, służącego dyrektorom do wysłania poegzaminacyjnych protokołów do OKE.

Zanim zawieszono działalność dydaktyczną, próbnych testów nie było w planach. CKE zorganizowało je, by wspomóc uczniów, którzy teraz uczą się w domach.

W zamyśle MEN próbne testy w trybie online miały dać uczniom szansę, by mimo obecnej sytuacji mogli przetestować swoją wiedzę. Chcieli, by ci po pobraniu materiałów ze strony CKE lub wybranej OKE – rozwiązali zadania w domu w takim czasie, jaki jest przeznaczony na wykonanie zadań na egzaminie, zapisując swoje rozwiązania w ustalonej przez szkołę formie, a następnie przesłali je do swojego nauczyciela.

Niestety, serwery nie były przygotowane na to, że na stronę naraz wejdzie aż tyle osób. Serwis padł

Ruchu na stronach nie wytrzymały również te należące do Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych, które również udostępniały arkusze egzaminacyjne. Zaowocowało to tym, że ósmoklasiści, którym udało się pobrać arkusze, wrzucili je na dysk w chmurze, a potem na Twitterze dzielili się nim z rówieśnikami, którzy nie zdążyli tego zrobić. Wielu z nich bez krępacji konsultowało się też w sprawie poprawnych odpowiedzi.

- Nie wiem, czemu miało służyć organizowanie takiej formy, szczególnie, że mimo próśb nauczycieli CKE nie przygotowywało w latach ubiegłych egzaminów próbnych, które można by organizować w sensowniejszym terminie (listopad, grudzień) - powiedziała administratorka fanpage'a "Nieprzeciętna Polonistka". - Egzamin próbny niespełna miesiąc przed normalnym już sam w sobie jest nieporozumieniem. W warunkach zdalnych tym bardziej.

W tym roku podczas egzaminów próbnych uczniowie zmierzyli się m.in. z twórczością Adama Mickiewicza i Aleksandra Fredry. Na podstawie tekstu Agnieszki Krzemińskiej odpowiadali na pytania o funkcji murów. Do napisania mieli także rozprawkę na jeden z dwóch tematów do wyboru: o tym, że łatwiej pokonać każdą trudność, gdy dąży się do swojego wymarzonego celu, lub o wymyślonej przygodzie, którą przeżył ktoś, kto przeniósł się do świata jednej z lektur obowiązkowych. W przypadku matematyki uczniowie zmierzyli się z potęgami, obwodami, czy polem figur płaskich i przestrzennych, a na egzaminach z języków obcych ósmoklasiści musieli wykazać się m.in. umiejętnością sformułowania e-maila dotyczącego wycieczki w góry.

Niestety okazało się, że na próbny egzamin z języka CKE wyznaczyła arkusz, który pewna grupa uczniów rozwiązywała już w czerwcu ub. roku, w trakcie sesji egzaminacyjnej dla tych nastolatków, którzy z losowych powodów do egzaminu nie podeszli w kwietniowym terminie.

- W tym roku próbnego egzaminu nie organizują szkoły, a uczennice i uczniowie sami logują się do systemu - całe zamieszanie tłumaczy Piotr Kowalczuk, zastępca Prezydenta Miasta Gdańska ds. Edukacji i Usług Społecznych. - Efekt można było zobaczyć na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Zgodnie z apelem warto być dla niej wyrozumiałym, bo może pod koniec kwietnia, jeżeli egzamin nie zostanie odwołany można będzie liczyć na odwzajemnienie.

Mówiąc na poważnie, ten egzamin jest kompletnie niepotrzebny w tych warunkach. W sieciach społecznościowych widać, jak poradzili sobie rękoma i głowami starszego rodzeństwa, bądź rodziców uczniowie. Maksymalnie powinniśmy skupić się wszyscy na wsparciu, rozwijaniu pasji, uczeniu narzędzi samorozwoju w tym trudnym okresie. To wszystko zaprocentuje w całym życiu młodego człowieka.

- Panie Ministrze Piontkowski - odwagi! Oszczędźmy wszystkim stresu i nie narażajmy na ośmieszenie centralnych jednostek państwa, które wchodzą dopiero w system zdalny - zaapelował do szefa MEN.

Planowany na 21 kwietnia egzamin ósmoklasisty cały czas stoi pod znakiem zapytania. Mimo dość stanowczej postawy resortu edukacji, dyrektorzy i nauczyciele przypuszczają, że daty egzaminu i tak zostaną zmienione, a także, że rok szkolny zostanie przesunięty.

- Traktujemy to jako lekcje powtórzeniowe, dla chętnych - zaznaczyła Mirosława Kowal, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 67 im. Obrońców Poczty Polskiej. - Nasi nauczyciele sprawdzą arkusze, ale nie będą wystawiać za nie ocen. Trudno przewidzieć, co będzie dalej, ale wszyscy zaczynamy mieć wątpliwości czy w obliczu rozwijającej się pandemii w ogóle dojdzie do egzaminów właściwych.

Związek Nauczycielstwa Polskiego wystosował oficjalny apel do rządu, w którym żąda odwołania egzaminów kończących podstawówkę oraz matur. Z kolei Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk zwrócił się do prezydenta z wnioskiem, żeby w tym roku test ósmoklasisty zastąpił konkurs świadectw. Podobnie uczynili maturzyści, którzy w liście zaadresowanym do premiera i szefa resortu edukacji napisała, że wyrażają "ogromne zaniepokojenie brakiem konkretnych planów dotyczących przeprowadzenia egzaminów maturalnych". I dodają, że "przekładanie matur nie byłoby (dla nich) komfortowym rozwiązaniem, jednakże mając na uwadze dobro młodzieży i wszystkich szkolnych społeczności, należy podjąć odpowiedzialne decyzje, które dotyczą setek tysięcy młodych ludzi".

- Decydujący głos, nie tylko z punktu widzenia szkół, będzie należał do ministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego - wyjaśnia minister edukacji Dariusz Piontkowski. Zaznacza przy tym, że MEN będzie podejmował decyzje na podstawie ich rekomendacji.

Czytaj także

Do szkoły dopiero od września.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie