Prezydent Andrzej Duda na Pomorzu. Dr Krzysztof Piekarski: „Nie zawsze wita się prezydenta chlebem i solą”

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Andrzej Duda w Lęborku. 8.06.2020 r. R. Gębuś
Ktoś chciałby się prezydentowi poskarżyć, ktoś inny pochwalić. A na to nie ma czasu. Bo prezydent jak wiatr wpada, zamiesza i odjeżdża – mówi politolog dr Krzysztof Piekarski.

Prezydent Andrzej Duda podczas wizyty w Lęborku został wygwizdany. Słychać też było krzyki: Mamy dość. Jak politolog na to patrzy?

Wizyta prezydenta przyciąga nie tylko jego zwolenników ale też przeciwników. I to zupełnie naturalne w kampanii wyborczej. Jedni przychodzą z ciekawości, żeby zobaczyć, jak wygląda najważniejsza osoba w państwie. Inni, żeby podziękować swojemu kandydatowi. Ale przychodzą też osoby, które chcą zademonstrować swoje niezadowolenie z obecnych rządów. Bo lokalna społeczność jest jak Polska, podzielona, z poglądami od prawa do lewa. i nie zawsze prezydenta wita się chlebem i solą.

Czytaj także

Zwłaszcza na Pomorzu widać i słychać tych przeciwników prezydenta Dudy.

To nie są łatwe i przyjemne sytuacje dla sztabu wyborczego prezydenta Dudy i chyba sam prezydent czuje dyskomfort w związku z takim „przyjęciem”. Ale pierwszym sygnałem, że na Pomorzu nie jest tak owacyjnie witany, był Puck. 10 lutego prezydent przyjechał na obchody rocznicy zaślubin Polski z morzem i podczas wygłaszania przemówienia padały nieprzyjazne dla niego okrzyki. Wtedy mogło się wydawać, że to taki jednorazowy wyskok. W opinii rządzących przeważała narracja, że opozycja specjalnie zwiozła z całej Polski „krzykaczy” do Pucka. Dziś już taka narracja nie przejdzie.

Ale podobnie było w poprzedniej kampanii z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Na jego spotkaniach z wyborcami też gwizdano i krzyczano, zagłuszano jego wystąpienia.

Mamy w pewnym sensie powtórkę z rozrywki. I destrukcję tego prezydenckiego nimbu. W jednym i drugim przypadku następowała ona na kilka miesięcy przed wyborami. Nie chcę powiedzieć, że historia się powtarza. Ale procesy wydają się być podobne.

Czytaj także

Prezydentowi Komorowskiemu zarzucano w tamtej kampanii unikanie odpowiedzi na pytania, podobnie jak obecnemu prezydentowi.

Dlatego mieszkańcy, kiedy już widzą prezydenta na żywo, próbują go dopytać o różne sprawy. W Lęborku pytano Andrzeja Dudę o to, co państwo zrobiło dla niepełnosprawnych. Mieszkańcy chcą sprawdzić, czy kandydaci orientują się w szczegółach. Pojawiają się więc niewygodne pytania. Dlatego sztaby pilnują, żeby ich było jak najmniej.

Czytaj także

Bo odpowiedź może się wbić w pamięć, jak ta, kiedy Bronisław Komorowski pytany przez młodego człowieka, jak jego siostra ma sobie kupić mieszkanie, kiedy zarabia 2 tysiące zł, odparł, że może zmienić pracę.

Prezydent Duda też musi czasami odpowiedzieć. Kiedy jeden z emerytów powiedział mu: Daliście nam po 900 złotych, a zabraliście 1 200 złotych na śmieci, odparł: „Trzynastki” dostaliście ode mnie i od rządu, a cena śmieci to jest samorząd. Zasugerował, że to prezydent rozdaje pieniądze. Chociaż wiadomo, że to można między bajki włożyć. Bo prezydent w sprawach finansów niewiele może.

Lepiej więc unikać pytań?

To dobra i wygodna strategia dla sztabu wyborczego prezydenta. Prezydent coś oświadczy, obieca, pomacha, pochyli się nad dziecięcymi główkami, żeby je pogłaskać i... odjeżdża. Ale taka krótka wizyta może nieść rozczarowanie wśród lokalnych struktur PiS, które czekają na spotkanie ze swoim prezydentem, na bliższy kontakt, rozmowę. Ktoś chciałby się prezydentowi poskarżyć, ktoś inny pochwalić. A na to nie ma czasu. Bo prezydent jak wiatr wpada, zamiesza i odjeżdża.

Wracając do gwizdów w Lęborku, Marek Suski skomentował je tak: „Nie jest to dobra sytuacja. Podobne rzeczy działy się w III Rzeszy. Bojówki atakowały opozycję. Później urodził się faszyzm”. Czy taką wypowiedź można traktować poważnie?

A czy poseł Suski na pewno wie, o jakich bojówkach mówi?

Bo przecież takie same gwizdy, taka sama kocia muzyka – jak ja nazywam to przeszkadzanie – pojawiała się też w poprzedniej kampanii podczas wizyt prezydenta Komorowskiego. Ci, którzy są władzą, muszą się liczyć z oceną ich rządów i z niezadowoleniem. I z tym, że są obywatele, którzy widzą przyszłość Polski z innym niż Andrzej Duda prezydentem. Prawo do demonstrowania nie zostało nam jeszcze odebrane.

Czytaj także

Prezydent Andrzej Duda w Lęborku. Zapowiedział m.in. przyspi...

Andrzej Duda w Kościerzynie. Prezydent spotkał się z mieszka...

Prezydent Andrzej Duda z wizytą w firmie Wireland w Bytowie ...

Andrzej Duda w Lipuszu. Prezydent spotkał się ze strażakami ...

Polaków miłość do działek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie