reklama

Premiera spektaklu „Fedra” na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże w Sopocie. Katarzyna Figura w roli opętanej miłością królowej [zdjęcia]

Grazyna AntoniewiczZaktualizowano 
Na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże w Sopocie w sobotę odbyła się premiera „Fedry” Jeana Racine’a. W tytułowej roli zobaczyliśmy Katarzynę Figurę. Przemyslaw Swiderski
Na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże w Sopocie w sobotę, 6 kwietnia 2019 roku, odbyła się premiera „Fedry” Jeana Racine’a. W tytułowej roli zobaczyliśmy Katarzynę Figurę.

„Fedra, ta najwspanialsza może rola kobieca w całym teatrze świata, wyssała z tej tragedii wszystkie soki; inne postacie istnieją tylko w odniesieniu do niej, po to aby z niej wydobywać coraz to nowe odcienie namiętności” - napisał Tadeusz Boy-Żeleński.

Sukces czy klęska?
Wielka rola dla wybitnej aktorki może okazać się jej sukcesem lub klęską. Czy Katarzyna Figura poradziła sobie z tym wyzwaniem? Moim zdaniem, po stokroć tak.

Kiedy pojawia się na pustej scenie idzie wolno, jakby pętały ją niewidzialne więzy. Jest nieobecna, samotna, zatopiona w swoim świecie, zrozpaczona.

Jej Fedra to dojrzała kobieta, która walczy z uczuciem miłości do młodego mężczyzny, z miłością, której nie może wyjawić, bo żyje w gorsecie norm społecznych. Powinna być kapłanką domowego ogniska, rodzić dzieci, wspierać męża. Tymczasem opętana jest skrytą namiętnością.

„Musiałam kryć zgryzotę, grać beztroskę, pod nieustannym surowym nadzorem. Nie mogłam się nawet głośno wypłakać. Pod tą maską musiałam nieraz dławić łzy” - mówi córka króla Minosa, żona Tezeusza. Ma z nim dwóch synów, ale wychowywała też Hipolita, pasierba, potomka króla z poprzedniego związku z jedną z Amazonek. Darzy go płomienną, skrywaną namiętnością. Ale on nie odwzajemnia jej uczuć. Fedrę fascynuje dzikość Hipolita, jego niezależność, prostota, uczciwość w pojmowaniu miłości i wolności.

Czytaj więcej na temat spektakli Teatru Wybrzeże >>

Nie słucha rad i przestróg powiernika Enona, który mówi: „Z jaką okrutną pychą cię odtrącił. Gdyś mu już prawie leżała u stóp!”.

Fedra usprawiedliwia Hipolita: „Ta jego hardość z biegiem czasu minie. Wyrastał w lasach, stąd nieokrzesanie. Uformowały go dzikie zwyczaje. Nie słyszał do tej pory o miłości”.

Nie ma ratunku
Królowa walczy z kazirodczym uczuciem do pasierba. Zgrzeszyła uczynkiem? Nie, zgrzeszyła tylko myślą, tylko, samym pragnieniem miłości. Wstydzi się sama przed sobą, próbuje walczyć z tą miłością, ale wie, że jest zgubiona.

Nie ma ratunku. Nikt nie może jej pomóc. Wybawieniem jest śmierć.

Katarzyna Figura gra na emocjach, ale delikatnymi środkami wyrazu.

Ta rozpacz jest ukryta głęboko w niej. Pod pokrywką słów kłębią się wielkie namiętności.

Wspaniała rola, perfekcyjna dykcja, nawet kiedy mówi szeptem każde słowo dociera do widzów. Wyrazistość najmniejszego gestu i spojrzenia - wszystko to sprawia, że postać jest kreacją.

Tylko nie rozumiem dlaczego aktorzy używają mikroportów, na pewno większość poradziłaby sobie bez nich.

Są igraszką w rękach bogów

Reżyser Grzegorz Wiśniewski i scenograf Mirek Kaczmarek stworzyli świat, w którym każda miłość jest grzechem, a bohaterowie są igraszką w rękach bogów - mściwej Wenus, okrutnego Neptuna.

Pusta scena otoczona jest ścianami z blachy, widnieje na nich rdza, a może krew? To pułapka,z której nie ma wyjścia.

W wykrojonym niewielkim okręgu scenograf umieścił wieszak pełen noży rzeźniczych oraz perkusję. To w nim swój bunt i sprzeciw wobec ojca grą na perkusji wyraża Hipolit. W tę postać wcielił się Jakub Nosiadek.

Szkoda, że w roli ukochanego Fedry jest absolutnie bezbarwny, wypruty z emocji. Fatalnie podaje tekst, w dodatku ma kłopoty z dykcją. Myślimy, gdzie ta Fedra ma oczy?

Pozostali aktorzy poradzili sobie znakomicie z tekstem Racine’a. Interesująca zwłaszcza była Katarzyna Dałek jako Arycja, ciekawy Marek Tynda jako Tezeusz i Krzysztof Matuszewski jako Enon. Ismenę zagrała Agata Woźnicka, a Teramenesa Michał Jaros,a Panope Piotr Witkowski.

Grzegorz Wiśniewski zachował wszystkie najważniejsze postaci dramatu Racine’a. Jedynie zmienił piastunkę, Enonę, w spektaklu staje się ona przyjacielem, doradcą i królowej - Enonem.

Powstał spektakl współczesny, przejrzysty, o wielkich namiętnościach i dążeniu do szczęścia z kreacją Katarzyny Figury.

Wielkie brawa za muzykę i przestrzeń dźwiękową należą się Agnieszce Stulgińskiej.

Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie