Premiera "Piotrusia Pana" w Teatrze Muzycznym w Gdyni

Jarosław Zalesiński
"Piotruś Pan" w Teatrze Muzycznym w Gdyni
"Piotruś Pan" w Teatrze Muzycznym w Gdyni Piotr Manasterski/ Teatr Muzyczny w Gdyni
„Piotruś Pan” w Teatrze Muzycznym to wydarzenie w trójmiejskim życiu teatralnym. Największą niespodzianką okazały się występujące w tym przedstawieniu dzieci.

Kłopot w pisaniu o premierze „Piotrusia Pana” w Teatrze Muzycznym polega na tym, że nie wiadomo, od czego zacząć pochwały. Ja zacząłbym chyba jednak od Julii Totoszko, która w sobotnim premierowym przedstawieniu zagrała Wendy. Kojarzyłem Julię z występów w „Małych Gigantach”, więc skala jej głosu - nawet jeśli nie w każdy ton trafia czysto - nie była dla mnie niespodzianką. Ale skąd u dziesięciolatki sztuka pokazania na scenie uczuć kobiety, w której budzą się pierwsze uczucia miłości i macierzyństwa? To, jak Totoszko odegrała rolę „małej dorosłej”, budziło co kilka scen aplauz publiczności.

Już po premierze znalazłem w YouTubie filmik, w którym trzyletnia na oko Julia daje aktorski popis na jakimś rodzinnym spotkaniu. Czyli aktorką się urodziła. Można się tylko obawiać, żeby nie przechwalić jej talentu, bo to cudownym dzieciom nigdy nie wychodziło na zdrowie.

Zatem o Julii tyle, tym bardziej że nie można pozostawić bez pochwał także Piotra Zamudio (i on przeszedł przez „Małych Gigantów”) jako łobuzerskiego i emocjonalnie infantylnego, nie widzącego nikogo poza sobą, Piotrusia Pana. W ogóle - to, jak swobodnie i dojrzale, niemal bez potknięć, grają w tym przedstawieniu dzieci, jest wielką niespodzianką. Castingi to jedno, ale widać też w tym umiejętność reżyserskiej pracy z dziećmi Janusza Józefowicza. Wiadomo, że to dla niego nie pierwszyzna, przypuszczam, że traktuje dziecięcych wykonawców po partnersku, tak samo jak dojrzałych artystów, w każdym razie efekt na scenie jest właśnie taki: zespół tworzy całość, bardzo dobrą aktorsko, wokalnie i tanecznie. Wspólnie: Rafał Ostrowski czyli śmieszno-straszny Kapitan Hak, Katarzyna Kurdej i Anna Maria Urbanowska, bardzo przekonujące wokalnie w roli Pani Darling (reżyser zdecydował się, wbrew zwyczajom, obu zaproponować występ, po jednym akcie, na premierze) czy Maja Gadzińska, która z epizodu dorosłej Wendy tworzy zostającą w pamięci scenę. A obok nich, ale właśnie obok, a nie jakoś w tle, Totoszko i Zamudio.

Aktorzy zatem to sprawa pierwsza. Drugą jest niewątpliwie widowiskowość. Przyznam, że na premierę szedłem trochę najeżony, bo informacja, że to spektakl w technologii 3D, raczej mnie zniechęcała, niż zachęcała. W kinie 3D sprawdza się głównie w IMAX-ach, w filmach z gatunku „Życie oceanów” czy animacjach, w poważniejszych produkcjach to trochę kwiatek do kożucha. W gdyńskim „Piotrusiu Panu” 3D sprawdza się świetnie. Józefowicz zaproponował współpracę najlepszym: studiu Platige Image. Chodzi oczywiście nie o samą technologiczną sprawność, także o fantazję i o inteligentne bawienie się wyobraźnią. Np. animowany statek piratów z kościotrupowym galionem to przecież aluzja do statku Czarnobrodego z filmowej serii o piratach z Karaibów, a szamańskie imprezy wśród Indian mogłyby się skojarzyć, a w każdym razie mnie się skojarzyły, z filmami o Indianie Jonesie. I tak to dzieci mają na tym przedstawieniu uciechę, bo scenografia wydaje się na wyciągnięcie ręki, a doroślejsi widzowie mają dodatkowe rozrywki, pod hasłem „gdzie to już widziałeś”.

Technologia 3D nie jest w tym przedstawieniu sztuką dla sztuki z jeszcze innych powodów. Animacje są logiczną częścią pomysłowo układanej przez Józefowicza historii. Publiczność ogląda wielką księgę, otwierającą się na naszych oczach w pierwszej scenie i zamykającą się, w scenie ostatniej, kartą z napisem „koniec”. Animacje, wyświetlane na obracanych ekranach, to właśnie przewracane strony tej księgi, płynnie łączące się ze scenografią, która polega na ruchomych konstrukcjach, wtaczanych na scenę (najbardziej efektowną konstrukcją jest gigantyczny mobilny krokodyl, ryczący tak, że trzęsie się ze strachu nie tylko kapitan Hak, ale i pewnie niejeden małoletni widz). Animacje i scenografia budują wspólny świat także dzięki temu, że i Andrzej Woron (scenograf), i - zwłaszcza - Dorota Kołodyńska (kostiumy) dają, podobnie jak graficy z Platige Image, popis swobodnej wyobraźni.

Dzięki 3D znajdujemy się zatem jakby w środku tego świata, najpierw u państwa Darling, a potem na wyspie Nibywalencja. Po drodze lecimy wśród chmur, w innej scenie „zanurzamy się” w oceanie, a w innej - zostajemy wciągnięci w środek szamańskiej uroczystości, z bębniarzami na scenie i przebranymi za Indian tancerzami, biegającymi z pochodniami wśród widzów. To tak naprawdę spektakl w 6D, z komputerowymi i realistycznymi efektami. I muzyką Janusza Stokłosy, który również potrafi bawić się stylizacjami, przede wszystkim jednak - daje spektaklowi żywy rytm.

Największe uznanie mam jednak dla Janusza Józefowicza za to, że w tym widowisku nie utopił mądrego przesłania, jakie niesie ze sobą wymyślona przez Jamesa Matthew Barrie’go historia, którą w osobisty sposób przerobił na swoje libretto Przybora. Gdy Józefowicz w 2000 r. zwrócił się do Przybory z propozycją napisania libretta musicalu „Piotruś Pan”, Przybora był już człowiekiem w późnojesiennej fazie życia. W książce Barriego dostrzegł opowieść o przeplataniu się dziecięcości i dojrzałości, o początku i końcu życia. Wypowiedział to w tekstach piosenek, które gdy się ich słucha, przypominają się najlepsze literackie dokonania Kabaretu Starszych Panów.

Gdyński „Piotruś Pan” to w dużej mierze forma hołdu dla zmarłego w 2004 roku Jeremiego Przybory. Wierzę, że to hołd bogatszy, niż dwie wcześniejsze realizacje Józefowicza, w Teatrze Roma i Studiu Buffo. W trójmiejskim życiu teatralnym to wydarzenie. Przy okazji potwierdzające to, co zdarzyło mi się napisać po premierze musicalu „Ghost”: Teatr Muzyczny żegluje bardzo już wyraźnym kursem w stronę nowej widowiskowości. W jego historii otwiera się chyba nowy rozdział. Kto wie, czy nie ciekawszy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie