Premiera filmu "Kanthari: U źródeł zmian". Rozmowa z Sabriye Tenberken

Rozmawiał Tomasz Rozwadowski
Sabriye Tenberken była w 2005 roku nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla Przemek Świderski
Sabriye Tenberken, wybitna działaczka społeczna z Niemiec, odwiedziła Trójmiasto, by wziąć udział w światowej premierze filmu o sobie. Rozmawiał z nią Tomasz Rozwadowski.

Jak to jest być tematem filmu dokumentalnego?
To nie jest pierwszy film o mnie, więc nie jest to dla mnie niezwykła sytuacja. O mnie i o mojej działalności powstało już kilka dokumentów, jest nawet film pełnometrażowy „Blinsight”, który był pokazywany na festiwalu filmowym w Berlinie. Nowością jest to, że „Kanthari: U źródeł zmian” jest pierwszym filmem wyprodukowanym przez absolwenta Instytutu Kanthari, który prowadzę wraz z Paulem Kronenbergiem. Tomek Kozakiewicz nie jest więc człowiekiem z zewnątrz, tylko osobą, która zmieniła się poprzez Kanthari. Film udowadnia, że zmiany na lepsze muszą wychodzić bezpośrednio od ludzi, z wewnątrz, a nie być inspirowane zewnętrznie.

Świat poznał Cię jako współzałożycielkę organizacji Braile Without Borders, która zrewolucjonizowała podejście do osób niewidomych. Czym jest ślepota?

Straciłam wzrok jako nastolatka i był to proces stopniowy. Najbardziej bałam się ciemności. Gdy już straciłam wzrok, okazało się, że brak wzroku wcale nie oznacza pogrążenia się w ciemności. Gdy nie widzisz, zaczynasz kierować się pozostałymi zmysłami, ale przede wszystkim wyobraźnią i kreatywnością. Nie widząc, odnalazłam piękno świata, które polega między innymi na rozwiązywaniu problemów własnych i problemów innych ludzi. Kiedy nie widzisz, nic nie jest oczywiste, wyobrażasz sobie rzeczywistość i w pewnym sensie ją stwarzasz. Dlatego ślepota nie musi być niepełnosprawnością, można także widzieć w niej swego rodzaju dar oraz narzędzie zmieniania siebie i własnego otoczenia.

Krytykujesz tradycyjnie pojętą dobroczynność. Co jest w niej szkodliwego czy niebezpiecznego?
Po raz pierwszy odkryłam to, gdy straciłam wzrok i zaczęłam poruszać się po mieście z białą laską. Bardzo często, gdy stałam przy przejściu dla pieszych, jakieś niewidzialne ręce ciągnęły mnie i przeprowadzały przez ulicę. Wbrew mojej woli. Nie pytano mnie, czy potrzebuję pomocy, nie pytano, gdzie chcę iść. To była niechciana, więc niepotrzebna pomoc. Podobnie działają tradycyjne organizacje charytatywne, które zawsze są mądrzejsze od ludzi, którym mają pomagać i częściej ich krzywdzą, niż zmieniają ich życie na lepsze.

W jaki sposób to działa?
Cele działalności są ustalane odgórnie według wyobrażeń, jakie mają ludzie niosący pomoc. Potrzeby osób, którym niesie się pomoc, są również określane i oceniane odgórnie. Moja osobista sytuacja nauczyła mnie, że pomocy nie można nieść arbitralnie, trzeba zapytać, trzeba zrozumieć i nawiązać prawdziwy kontakt. W taki sposób działają wszystkie moje organizacje.

Co czujesz przed spotkaniem z Lechem Wałęsą?
Wałęsa jest jednym z najwybitniejszych ludzi naszych czasów, twórcą zmiany społecznej na ogromną skalę. Podstawowym celem wszystkiego, co robię, jest zmiana, więc siłą rzeczy odczuwam z nim duchowe pokrewieństwo, w jakiś sposób jesteśmy do siebie podobni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie