Prawie 900 dzieci zaginęło na Pomorzu. System Child Alert ma pomóc w poszukiwaniach

Szymon Zięba
We wrześniu tego roku policjanci przeszukiwali trasę, którą w dniu zaginięcia szła Iwona Wieczorek. W akcji wzięło udział ponad 100 policjantów.
We wrześniu tego roku policjanci przeszukiwali trasę, którą w dniu zaginięcia szła Iwona Wieczorek. W akcji wzięło udział ponad 100 policjantów. Tomasz Bołt
Problemy w szkole, wykluczenie z grupy rówieśników czy... chęć przeżycia przygody. Każdego miesiąca pomorscy policjanci przyjmują średnio dziesiątki zgłoszeń od zrozpaczonych rodziców, których pociechy zaginęły. Jeden z trójmiejskich funkcjonariuszy przyznaje: - Zwłaszcza matki mają wypisane na twarzy zdanie, które pada chwilę później: "Moje dziecko wyszło z domu i wciąż nie wróciło...".

W tym roku od 1 stycznia do 27 listopada - jak informuje sierż. sztab. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku - mundurowi przyjęli blisko 900 zgłoszeń dotyczących zaginięć osób poniżej 18 roku życia. - Z tego 41 porwań rodzicielskich - dodaje funkcjonariusz.

Choć problem zaginięć młodych ludzi dotyczy całej Polski (średnio w kraju, policjanci rocznie przyjmują około 17-18 tys. zgłoszeń dotyczących zarówno dzieci, jak i dorosłych), to - jak podkreślają specjaliści - statystyki z województwa pomorskiego budzą niepokój, mimo że znaczna część dzieci po czasie się odnajduje.

Standardowe zniknięcie
Fala zniknięć - zwłaszcza wśród młodych osób - do tej pory często rozbijała się o ściany procedur i niewystarczających funduszy. W głośnej sprawie niewyjaśnionego zaginięcia Iwony Wieczorek (mimo że dziewczyna dzieckiem już nie była), eksperci nie pozostawiali suchej nitki na działaniach policji, zarzucając funkcjonariuszom szereg zaniedbań. Mundurowi w nieoficjalnych rozmowach przyznawali natomiast, że zgłoszenie w sprawie dziewczyny nie odbiegało od "standardowego zniknięcia nastolatki", która mogła "zabalować". Podkreślali także, że podobnych zgłoszeń mają mnóstwo, a "zaginieni" odnajdują się następnego dnia. Ostatecznie, choć minęły już trzy lata, dziewczyny nie udało się odnaleźć. Według specjalistów zabrakło m.in. zdecydowania i konkretnych procedur już na samym początku sprawy.

Child Alert
Pod koniec listopada tego roku Polska jako dwunasty kraj Unii Europejskiej uruchomiła (zgodnie z rekomendacją UE) tzw. system Child Alert.

- To system alarmowy, który w momencie zaginięcia dziecka uruchamia zorganizowaną i natychmiastową akcję poszukiwawczą. Celem systemu jest błyskawiczne poinformowanie o poszukiwaniach zaginionego dziecka. Dzięki nowatorskim rozwiązaniom informacja o zaginięciu przekazywana jest bardzo szybko wszystkimi dostępnymi kanałami informacyjnymi - zapowiadał Marcin Jabłoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych.

Podkreślił, że poszukiwania zaginionych, a w szczególności tych najmłodszych, wpisują się w "priorytetowe zadania wyznaczone przez Bartłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych".

Urzędnicy zapowiadają, że w ramach systemu Child Alert, po ogłoszeniu alarmu o zaginięciu dziecka, automatycznie będzie uruchamiana bezpłatna linia telefoniczna 995. Pod tym numerem telefonu będzie można zgłaszać informacje dotyczące poszukiwanych dzieci tak, aby policja na bieżąco mogła je weryfikować.

Krzyk nastolatka
- Każde zaginięcie traktujemy indywidualnie - podkreśla sierż. sztab. Michał Sienkiewicz. - Z innych przyczyn ginie małe dziecko, nastolatek, a z jeszcze innych osoba dorosła - dodaje.

Ci najmłodsi - jak wynika z danych policyjnych - zwykle m.in. przez niedostateczną uwagę rodziców, ale też... w efekcie przestępstw.

- Ważne więc, aby rodzice odpowiednio przygotowali dziecko do kontaktu z obcymi ludźmi. Zbytnia ufność często może być zgubna - ostrzega Sienkiewicz.

Inaczej sprawa wygląda, gdy dziecko, jak kamień w wodę, przepada z premedytacją.
- Problem tzw. gigantów dotyczy przede wszystkim młodzieży w wieku od 13 do 17 lat. Powodów może być mnóstwo - twierdzi Sienkiewicz, tłumacząc, że "przyczyna zaginięć tkwi często w samym ognisku domowym". - Nieporozumienia, przesadne wymagania rodziców czy strach przed karą. To problemy, które przerastają niejednego nastolatka. Kiedy rodzice się rozwodzą lub przesadnie skupiają na pracy - ucieczka jest "krzykiem". Dziecko chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę - wymienia policjant.

Nadzwyczajna mobilizacja

Na policję zgłaszają się zaniepokojeni rodzice. W ręku ściskają zdjęcie zagubionej pociechy. Funkcjonariusze podejmują zdecydowane działania. Zaginięcie dziecka to - jak mówią - sprawa najwyższej rangi.

- Zazwyczaj zaraz po zgłoszeniu rozpoczynamy przeszukiwanie terenu, w okolicach którego dziecko było widziane po raz ostatni. Wykorzystujemy do swoich działań sprzęt techniczny oraz psy policyjne, a nawet helikoptery. Przesłuchujemy świadków i osoby, które spędzały z nim czas tuż przed zaginięciem - wymienia sierż. sztab. Sienkiewicz.

Czy system Child Alert okaże się przełomowy dla działań policji w sprawie poszukiwań zaginionych? - Jeżeli zostanie efektywnie wykorzystany, to może okazać się tylko korzyścią - kwituje mecenas Janusz Kaczmarek, współautor książki "Porwania dla okupu" oraz pomysłodawca rozwiązań prawnych dotyczących osób zaginionych.

Treści, za które warto zapłacić!
REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI


Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie