Prałat zamknął instytut

    Prałat zamknął instytut

    Karolina Kulaszewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Zbyt dużo kontrowersji wokół instytutu. Ks. Jankowski zamknął placówkę swojego imienia. Rozmowa z Mariuszem Olchowikiem.
    Rozmowa z Mariuszem Olchowikiem.

    Ks. Henryk Jankowski zdecydował o zamknięciu instytutu. Czuje się Pan winny?
    Mogę mieć żal tylko do siebie. Wiele osób mnie przestrzegało przed różnymi ludźmi, a ja nie wierzyłem w teorie spiskowe. Szkoda, że instytut został zamknięty. Nie chciałem, by był on utożsamiany z moją osobą.

    Więc to przez łatwowierność i ufność zarządu instytut popadł w długi?

    Z informacji o rzekomych długach prawdziwą jest jedynie ta, że nie zapłaciliśmy rachunku za usługi Telefonicznej Agencji Informacyjnej. Ten szum spłoszył darczyńców instytutu, którzy wstrzymali swoją współpracę. To ludzie wobec nas mieli długi, tymczasem różne osoby przychodziły i domagały się od nas pieniędzy. Za jakiś czas, jak się trochę odkuję, wynajmę prawników i będę rozliczał z nieprawdziwych oskarżeń wobec mnie i instytutu.

    W telewizji pokazano, jak obraża Pan jednego z kontrahentów, który domagał się zwrotu pieniędzy...

    Nie podlega dyskusji, że nie powinienem był się tak zachować. Rzeczywiście czasami brakowało mi dystansu. Za bardzo się w to wszystko angażowałem.
    Ataki na ks. Jankowskiego odbierałem jako ataki na mnie samego. Być może nie powinienem był mieszkać w lokalu należącym do instytutu, może to nie było najlepsze.

    Prałat podkreśla, że wszystko Panu wybaczył. Jak wyglądają wasze relacje?
    Traktuję księdza Jankowskiego jak przyjaciela. Jeżeli teraz on by się ode mnie odwrócił, oznaczałoby, że prawdziwym przyjacielem nigdy nie był. Również ja - gdybym go opuścił, nie byłbym prawdziwym przyjacielem. Teraz staram się z księdzem nie kontaktować. Nie chcę go obarczać moją osobą.
    Zresztą sam zna mnie doskonale, bowiem to zwykle u niego się spowiadałem.


    Działalność instytutu


    Mariusz Olchowik i ks. Jankowski zasłynęli z kontrowersyjnych pomysłów.

    Instytut planował otworzyć w całej Polsce sieć klubokawiarni. W lokalach o nazwie "Bardzo miła atmosfera jest" miało być sprzedawane wino i woda z wizerunkiem prałata Jankowskiego, a także literatura wydawana przez ks. Jankowskiego - m.in. książki o nim samym i koszulki ze zdjęciem duchownego.

    W lokalach instytutu miała być serwowana limitowana seria wódek "Prałacka" z wizerunkiem ks. Jankowskiego i piwo ze zdjęciem Benedykta XVI.

    We wrześniu 2006 roku na rynku pojawiła się woda mineralna z wizerunkiem duchownego. Pieniądze uzyskane z jej sprzedaży przeznaczano na wsparcie działalności instytutu. Instytut zamierzał wydawać specjalne plastikowe karty dla kierowców. Na jednej stronie miał znajdować się tekst modlitwy, na drugiej - informacja "Jestem katolikiem. W razie zagrożenia mojego życia wezwij księdza" oraz miejsce na wpisanie nazwiska i grupy krwi. Dochód ze sprzedaży miał wesprzeć działalność wydawniczą instytutu.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo